Blog (90)
Komentarze (104)
Recenzje (0)

Nie chcę Twoich pieniędzy... ale daj, daj, daj

Strona główna@marcinw2Nie chcę Twoich pieniędzy... ale daj, daj, daj
13.03.2021 17:19

Właściwie to dzisiaj dopadł mnie nastrój melancholijny i chciałem zacząć od podstawowego pytania "to do czego są nam te komputery?"

Dawno temu odpowiedź na to była bardzo prosta - dzięki nim mogliśmy szybciej i bardziej bezbłędnie policzyć, ile to jest dwa razy dwa (albo szybciej znaleźć interesującą nas informację, co bardzo umiejętnie wykorzystała pewna amerykańska firma, sprzedając tę technologię pewnemu dominującemu państwu w Europie).

Największy rozwój napędzały oczywiście konflikty, i stąd właśnie powstawały kolejne maszyny mechaniczne, potem ENIAC, seria CRAY i inne tego typu rozwiązania. Ludzie dążyli do tego, żeby wyprzedzić "tych złych", co zaowocowało chociażby stworzeniem komputera AGC:

Technologia powoli stawała się coraz tańsza i mniej militarna, aż w końcu mieliśmy wysyp wszelkiego rodzaju samoróbek w stylu Apple I:

W tym momencie przyszła ochota na zabawę (stąd konsole, popularność ZX Spectrum, C64 i Amigi), na kolejne sposoby porządkowania danych w arkuszach kalkulacyjnych (IBM PC i nie tylko), jak również na pisanie tekstów.

bELazZNP

Internet w końcu zszedł pod strzechy i miliony użytkowników mozolnie tworzyło swoje strony hobbistyczne. W Polsce zaczęliśmy od 202122, potem Neostrada, połączenia przez komórki, itd. itd. Sam pamiętam, jak w latach 90-tych wciąż bardzo duży nacisk kładziono w prasie na edukację, opisywanie języków programowania typu Pascal, kolejne idee i algorytmy.

Z czasem jednak to wszystko zanikło - od naszych własnych aplikacji i stron (Gadu-Gadu, Allegro, Nasza-Klasa, itp.) przeszliśmy do rozwiązań globalnych.

718438

W dniu dzisiejszym wszędzie królują cztery hasła:

bELazZNV

1. wydajność (albo żeby ładniej brzmiało performance)

2. bezpieczeństwo / security

3. ekologia

4. poprawność

bELazZNW

ale w wielu wypadkach straciły one pierwotne niewypaczone znaczenie.

Niektórzy jeszcze próbują zaklinać rzeczywistość i pisać, że przy informatyzacji chodzi o zmniejszenie kosztów, ale... w praktyce ta piękna idea ludzkości dawno poszła do kosza.

Ludzie sami z siebie pracują dla korporacji, tworząc recenzje sprzętu. Można tam zobaczyć próby zaklinania rzeczywistości i mówienie, że "konsumenci oczekują urządzeń spełniających ich oczekiwania w 100%, a producenci głowią się, jak im dogodzić". Jest to oczywista nieprawda, a obecna tzw. pandemia tylko pokazała, jak kruchy i nietrwały jest obecny system.

Wcześniej zresztą nie było lepiej - a to "przypadkiem" zapaliła się jakaś fabryka pamięci, to gdzieś coś zalało... a my w to wierzyliśmy, jak w te gazetki, gdzie procesory 5,33 Ghz były w sprzedaży już w 2006 roku.

718448

Coraz biedniejszego (w przenośni i dosłownie) konsumenta próbuje się złapać nawet przez odpowiednie nazwy:

bELazZNX

1. mamy masę "różnych" urządzeń, które często różnią się od siebie tylko nazwą (np. "polskie" laptopy pewnej firmy to Clevo)

2. niektóre firmy wprowadzają na rynek produkt pod jakąś nazwą, a po recenzjach bez zmiany nazwy po cichu zmieniają wnętrzności (np. robił tak Kingston, zdarza się Adacie)

3. nadużywanie przyrostków pro, hiper, super, mega (np. Samsung 980 PRO ma kości z "konsumenckich" serii) albo tych samych nazw serii na różne produkty (np. AMD 5000 zawiera procesory Zen 2, jak i Zen 3)

4. pisanie o ogólnych parametrach (np. producent używa trzech różnych modeli matryc i zapewnia wyłącznie odpowiednią rozdzielczość)

bELazZNY

5. współczynniki, które nie do końca opisują rzeczywistość (np. TDP 15 Watt w danym modelu laptopach może oznaczać, że procesor chwilowo "wciągnie" nawet 50 czy 60 Watt)

Najciekawsze jednak sa pełne (udawanych?) emocji dyskusje, gdzie broni się bezsensownych decyzji. Przykładem niech będzie zmniejszenie ilości portów w Macbookach Pro. Moje pytania: czy nagle profesjonaliści stali się półludźmi (bardziej dosadnie: półgłówkami), że potrzebują połowy złącz? I jak to się ma do "przecieków", że różne porty wrócą w kolejnej odsłonie tych urządzeń?

Doszliśmy do sytuacji, gdy sami z siebie obrzucamy błotem, a słowa typu "biedota" i "beznadzieja" królują (bo komentujący nie są w stanie napisać nic bardziej sensownego). A ja się zapytam w tym momencie - można oczywiście zapłacić za jedną kopię Cyberpunka 10.000 PLN, tylko po co? Człowiek mądry rozsądnie rozporządza swoim majątkiem, a niezbyt rozgarnięty... no cóż.

Ktoś tu ostatnio płakał, jaki to iPhone 12 mini jest rewelacyjny, a rynek go nie docenił. Myślę, że w dniu dziejszym jabłkowcy musieliby chyba dać baterię rzędu 100 mAh, żeby urządzenie nie było dobre. Rzecz w tym, że obecnie każde trochę droższe urządzenie ma dobre parametry... bo taki jest standard. A że na rynku można znaleźć masę innych modeli w tej samej lub mniejszej cenie, które dadzą nawet więcej, to rynek docenił 12 mini jak ocenił... A że pana Jobsa już nie ma, a firmą kieruje księgowy, który jednak nie potrafi stworzyć magii, to inna sprawa...

I tu dochodzimy do mojej konkluzji - z jednej strony firmy narzekają na kryzys, pandemię i niedobrych użytkowników, którzy nie chcą kupować nowych rzeczy, z drugiej strony... byłem ostatnio zdziwiony, że towar jest, ale firmy bronią się rękami i nogami przed jego kupnem.

Jeśli na jakiejś stronie małej firmy widzę "wysyłamy tylko z pomocą kuriera X, w przypadku wysyłek zagranicznych prosimy o kontakt", a w odpowiedzi na maila firma pisze "nie wysyłamy do wszystkich krajów na tym samym kontynencie (z pomocą firmy X) i nie możemy wysłać też z pomocą firmy Y ani żadnej innej", to mnie ręce opadają... wszyscy niby chcą zysku, ale... co komu szkodzi oddać towar innemu kurierowi, jeśli użytkownik płaci z góry?

Czyli z jednej strony "kupuj i daj nam nasze pieniądze", a z drugiej "nie chcemy Twoich pieniędzy". To trochę jak z blokadami regionalnymi (firmy nawet wolą zamknąć filmy w magazynach niż je udostępniać) albo z dziwnymi decyzjami produktowymi - np. na kontynent X wysyłamy tylko wariant czarny, na kontynent Y głównie wariant szary.

Czy można to w ogóle usprawiedliwiać problemami?

Nie. Np. na najniższej półce głównie widzimy Celerony. A gdzie są Pentium Silver? Te można policzyć na palcach jednej ręki. Dlaczego nie można mieć 2x Pentium silver, umieszczonych np. daleko od siebie w dwóch rogach laptopa? (to razem 8 rdzeni i TDP 12 Watt). Dlaczego nie mogę sobie skomponować takiego Pentium Silver z dobrym ekranem i baterią rzędu 73 Watt?

Dlaczego wreszcie nie mogę kupić sobie kadłubka i wymieniać tam płyty głównej? Czy naprawdę trzeba aż startupu, żeby to ostatnie pokazało się na rynku? (Clevo częściowo pokazało, że jest to możliwe i skoro rozwiązania SoC są tak popularne, wystarczyłoby dać taki układ na oddzielnej płytce i podłączać do niego z płyty głównej zasilacz, USB/TB4, anteny i może HDMI czy RAM).

Mogę poczekać na wyprodukowanie takich urządzeń nawet i miesiąc i może to być wysłane do mnie prosto z fabryki.

Nadprodukcja spowodowała bardzo dużo śmiesznych rzeczy - np. jedne firmy oferują jakiegoś konkretnego laptopa z Intelem 10 gen., inne w tej samej cenie sprzedają urządzenie z tej samej serii z lepszym Intelem 11 gen. (tak samo śmiesznym jest oferowanie za duże pieniądze Macbooka z Intelem, gdy dostępny jest o wiele lepszy z procesorem M1). Dużo rozwiązań przez to jest blokowanych, a firmy same sobie strzelają w stopę - np. dlaczego wyprowadzenie złącza do zewnętrznej karty graficznej w laptopie to jakiś kosmos?

Coś w tym jest, że to wszystko wygląda jak za czasów gospodarki sterowanej centralnie (tylko, że teraz komitetem są grupy manadżerów korporacji).

To tyle, a zgodnie z obecną modą powinienem jeszcze napisać, że Apple mnie dyskryminuje - około 2010 mogłem kupić MacBooka z matowym ekranem, a teraz... jestem dyskryminowany ze względu na słabszy wzrok, który nie toleruje odbić.

PS. Dalej nie wiem, do czego dziś są komputery, ale dzisiaj to chyba wyłącznie religia i sposób na bezproduktywne marnowanie potencjału ludzkości (komputery służą wyłącznie do rozwiązywania problemów, których nie było przed nimi).

PS2. Jeśli mówimy o zastosowaniach praktycznych - ostatnio szukałem prostego edytora, który pozwoli mi wyświetlić podział na sylaby (a najlepiej policzy, ile jest w każdym wierszu).

Nie ma.

Udostępnij:
bELazZOL