ASUS Zenfone 5 – niedrogie 5 cali, LTE za dopłatą

Strona główna Lab Smartfony i tablety

O autorze

Zenfone 5 to drugi z debiutanckich modeli, którymi ASUS będzie starał się podbić polski rynek. 5-calowy smartfon z serii jest już dostępny w przedsprzedaży. Model ten będzie sprzedawany w dwóch wersjach – z procesorem Intela i z procesorem Qualcomma. Przyjrzymy się temu drugiemu, który jest droższy i potencjalnie oferuje więcej mocy.

Obudowa tego Zenfone'a jest niemal identyczna, jak testowanego wcześniej 4,5-calowego Zenfone'a 4. Znów mamy do czynienia z opalizującym poliwęglanem, świetnie dopasowanymi elementami i nieco za szeroką jak na dzisiejsze standardy ramką wokół ekranu. Mierzący 148,2 × 72,8 mm i 10,3 mm w najgrubszym miejscu Zenfone 5 jest większy i grubszy nawet od tańszych, 5-calowych konkurentów, co może działać na jego niekorzyść. Sytuację ratuje ozdobny, wyszlifowany w charakterystyczne kręgi element pod ekranem i przyciskami dotykowymi. Warto tu zaznaczyć, że przyciski nie są podświetlane, a ich rozmieszczenie przez pierwszych kilka dni może mylić użytkowników Androida z wyrobionymi nawykami – listę aktywnych aplikacji znajdziemy po prawej stronie, powrót zaś po lewej.

Ekran tego smartfonu sprawia dobre pierwsze wrażenie, ale dłuższa praca z nim zdradza „niską klasę”. Zamontowany tu 5-calowy panel IPS ma rozdzielczość 1280 & times; 720 pikseli, co pozwala na bardzo komfortowe czytanie. Producent zadbał także o automatyczną regulację jasności podświetlenia, która działa bez zarzutu o różnych porach dnia, oraz „tryb czytania”, który delikatnie „zażółca” ekran, by nie bombardował użytkownika niebieskim światłem. Zaskoczeniem w tej klasie urządzenia jest możliwość obsługi w rękawiczkach, którą można włączyć w ustawieniach. Ekran reaguje prawidłowo jeśli rękawiczki nie są za grube.

Szkło chroniące ekran okazało się zaskakująco odporne na bliskie sąsiedztwo kluczy i jest bardzo przyjemne w dotyku. Za wadę można uznać fakt, że bardzo łatwo zbiera brud z palców. Jest też całkiem niezłym lustrem. Największą wadą ekranu jest odwzorowanie barw. Można mieć zastrzeżenia także do kątów widzenia, które co prawda nie sprawiają, że przechylony ekran jest nieczytelny, ale skutecznie zaburzają kolory.

Wewnątrz znalazł się układ Qualcomm MSM 8226, którego cztery rdzenie mogą pracować z częstotliwością między 300 i 1,2 GHz. Za przetwarzanie grafiki odpowiada Adreno 305, który zaskakująco dobrze dobrze sprawdza się w grach. 2 GB RAM-u to wystarczająco dużo, by w przeglądarce można było otworzyć kilkanaście kart lub zostawić w tle kilka aplikacji i zwyczajnie się nie przejmować.

Zestaw uzupełnia dioda powiadomień, zestaw niezbędnych czujników, bezbłędnie działający GPS i znacznie lepszy niż w modelu Zenfone 4 moduł WiFi. Rozmawianie przez ten smartfon jest komfortowe, ale głośnik budzi mieszane uczucia – niektóre dźwięki i gry brzmią bardzo dobrze, inne fatalnie. Na dane użytkownika zostaną 4 GB, przy czym można tę przestrzeń powiększyć kartą microSD.

Oprogramowanie, jakie tu znajdziemy, to Android 4.4.2 z identyczną nakładką, jak ta na Zenfone'ie 4. W czasie testów mieliśmy okazję aktualizować jego system i proces ten przebiegł bez najmniejszych problemów.

Interfejs jest czytelny, ikony ustawień płaskie, a ikony aplikacji systemowych dość estetyczne. Ciekawostką jest możliwość nadania tapecie własnego odcienia, dzięki czemu można wybrać nie tylko ulubiony wzór, ale również ulubiony kolor. Z ekranu blokowania można bezpośrednio przejść do aplikacji aparatu, połączeń telefonicznych lub odczytywania SMS-ów. Na liście widżetów znajdziemy kilka niekonwencjonalnych zegarków.

Zamontowana tu bateria ma pojemność 2110 mAh, a w systemie znajdziemy kilka sposobów na jej sprytne oszczędzanie. Aplikacja pozwala monitorować aktywność poszczególnych aplikacji, a także dostosować ustawienia do własnych potrzeb. Znajduje się tu kilka trybów, w których wyłączane są różne komponenty, na przykład transmisja danych po tym, jak telefon jest nieużywany przez godzinę. Pozwala to uzyskać 3, a nawet 4 dni pracy bez ładowania.

Przeglądarka również okazała się całkiem przydatna, zwłaszcza dzięki wbudowanemu trybowi incognito. Podobnie jak w mniejszym, tu również znalazł się podręczny słownik, którego można używać w różnych aplikacjach. Zasób słownictwa jest dość ubogi, ale spokojnie wystarczy do poruszania się po stronach. Nie zabrakło „pływającego” notatnika.

Aparat w tym modelu został wyposażony w 8-megapikselową matrycę i doświetlającą lampę LED-ową, przy czym jej światło jest dość zimne i daje nienaturalne efekty. Jakość zdjęć również nie zachwyca, ale jest dużo lepsza niż w tańszym modelu. Nie zmienia to faktu, że kolory bardzo często są blade, a tryb robienia zdjęć w słabym oświetleniu wygląda zdecydowanie gorzej, niż w materiałach reklamowych.

Aplikacja do obsługi aparatu daje zaskakująco szerokie możliwości – od możliwości wyboru najlepszego zdjęcia po usuwanie niechcianych obiektów. Dzięki sporemu zapasowi mocy, jaki oferuje ten smartfon, przetwarzanie zdjęć jest bardzo szybkie i daje dobre efekty, choć oczywiście sam aparat pozostawia trochę do życzenia.

Mimo iż telefon sprawuje się bardzo dobrze, trudno zapomnieć o jego sporych wymiarach. O ile jego mniejszy braciszek był bardzo poręczny, 5-calowy smartfon o grubości ponad centymetra jest już dość toporny.

Jeśli wybaczymy mu niedoskonały ekran i słaby aparat, jest to jednak bardzo dobry 5-calowiec. Obudowa została spasowana naprawdę dobrze, a przy tym okazała się dość odporna. Komponenty działają bez zarzutu i można na tym urządzeniu polegać – a to najważniejsza cecha smartfonu.

Na koniec należy zaznaczyć, że Zenfone 5 jest dostępny w kilku kolorach także w wariancie z LTE w cenie 899 złotych. Niebawem na rynek wejdzie również model z procesorem Intela.

© dobreprogramy