Stabilny Android 10 coraz bliżej, więc i nowości coraz mniej – przegląd zmian w 5 becie nadchodzącego wydania

Android 10 w stabilnej odsłonie pojawi się już w trzecim kwartale, tak więc czasu pozostało niewiele. W związku z tym Google w pocie czoła pracuje nad wyeliminowaniem tu i ówdzie wykrywanych błędów, by doznania odczuwane podczas korzystania z zielonego robocika były jak najwyższej jakości. Przekłada się to na coraz krótsze listy nowości, a większe ilości różnorakich poprawek i udoskonaleń.

Nie inaczej jest w przypadku najnowszego wydania, które światło dzienne ujrzało mniej więcej w połowie tygodnia - mowa oczywiście o piątej becie. Jak zwykle pokusiłem się o instalację, lecz tym razem ktoś przygotował wersję dedykowaną Redmi Note 5 (whyred), więc nie musiałem korzystać z mocno problematycznego GSI. Dzięki temu dokładniej przyjrzałem się tej odsłonie, zamiast co chwila trafiać na mur w postaci „niespodziewanego zamknięcia” aplikacji.

Nie przedłużajmy, zaczynajmy. 

Co udoskonalono?

W miarę dużo się tego zebrało, zacznijmy od pełnoekranowych gestów (notabene przemianowanych z “fully gestural navigation” na “gestural navigation”). Ich pierwsza implementacja była problematyczna na wielu polach – zarówno podczas interakcji z oprogramowaniem wykorzystującym hamburger menu, jak i z samym Androidem. W tym pierwszym przypadku rozchodziło się o sposób jego wysuwania, tj. jeden gest był przypisany do dwóch czynności. W 90% przypadków następowało cofnięcie, zamiast wywołania bocznego panelu, co bywało irytujące. Rozwiązano to w nieco pokrętny i mało logiczny sposób, a mianowicie hamburger osiągalny jest nie poprzez samo przesunięcie, a przytrzymanie (wtedy pojawi się jego fragment) i przesunięcie. Niby problem został zażegnany, ale liczę na to, że docelowo całkowicie zostaną (te panele boczne) wyeliminowane na rzecz kontrolek umieszczonych na dolnej krawędzi. Jeśli zaś chodzi o drugą rzecz, to w sumie była / jest to wizualna drobnostka. Ikonka umożliwiająca jednorazową rotację ekranu (pojawiająca się wyłącznie w momencie zablokowania automatycznego obrotu) w końcu nie nachodzi na dolną belkę, a wyświetla się nieco nad nią. Przynajmniej tak piszą w sieci, bo modyfikacja zainstalowana przeze mnie wciąż posiada ten mankament.

Idąc dalej, nieco pochylono się nad nowym sposobem wywołania asystenta Google, no bo jak tego dokonać bez przycisków nawigacyjnych? Odpowiedź jest prosta, choć jeszcze w DP4 była mało intuicyjna – wystarczy ruch palca od jednego z dolnych rogów, po skosie, ku górze. Oczywiście nie było to w żaden sposób opisane, więc mało kto o tym wiedział – bo i niby skąd? W ramach poprawki na każdym rogu dodano jakby znacznik, sugerujący (niby) możliwą do wykonania akcję. Niestety, to również nie jest dostępne w mojej modyfikacji (choć sam gest jest obecny), więc nie mogę sprawdzić, czy wyświetlają się one wszędzie (bo samo przeciągnięcie tak działa), czy wyłącznie na ekranie domowym.

By jeszcze bardziej zmniejszyć niedogodności płynące z wykorzystywania gestów pełnoekranowych dodano prosty sposób na wywoływanie menu ułatwień dostępu. Gdy już je włączymy w ustawieniach ułatwień dostępu, to dostaniemy się do niego poprzez przesunięcie dwoma palcami od dolnej krawędzi ekranu. Jeśli mamy uruchomionych więcej tego typu usług, to wystarczy przytrzymać paluchy dłużej, by móc przeskakiwać pomiędzy nimi.

Nie zapomniano również o drobnych poprawkach dla ciemnego motywu kolorystycznego, choć nie pojawiły się one u wszystkich. Póki co odnaleziono je jedynie na Pixelach 3 oraz 3 XL i co ciekawe, nie jest to nowość zależna od systemowych ustawień. Prawdopodobnie w kolejnych testowych odsłonach zostanie to zmienione, a póki co posiadacze wspomnianych urządzeń skazani się wyłącznie na czarną kolorystykę.

Już któryś raz wzięto się za mechanizm „drzemki” powiadomień i nie bardzo rozumiem, dlaczego Google aż tak się miota. W każdym razie – tym razem go nie wycięto, aczkolwiek umożliwiono ukrycie jego włącznika, który normalnie umiejscowiony jest obok ikonki ustawień widocznej po lekkim przesunięciu karty z powiadomieniem w bok. Co im to tak przeszkadza i dlaczego w każdej kolejnej becie coś z tym robią?

Korzystając z okazji bycia w temacie powiadomień wspomnę jeszcze o dwóch rzeczach:

  • "Ciche powiadomienia” zostały całkowicie oddzielone od reszty i zgrupowane w jedną kategorię – dzięki temu skasujemy wszystkie za jednym zamachem;
  • Udoskonalono ustawienia dotyczące ich wyświetlania na ekranie blokady. Dodano globalny przełącznik widoczności tych poufnych na zablokowanym urządzeniu, poza którym mamy trzy odrębne opcje – całkowity brak, wyświetlanie wyłącznie alarmowych (priorytetowych), wyświetlanie alarmowych i cichych. Wcześniej nie było takowej możliwości, tj. podgląd na te „ciche” uzyskiwaliśmy jedynie po odblokowaniu urządzenia.

Co było w przeciekach, a ostatecznie śladu po tym nie ma?

Tego co prawda nie ma zbyt wiele, ale zmian w ogóle nie ma dużo i wpis jest raczej krótki, także wspomnę o tym w ramach ciekawostki:

  • Pixel Launcher miał się wreszcie doczekać obsługi rozwijania centrum powiadomień poprzez przeciągnięcie w dół w dowolnym miejscu (oczywiście wyłącznie na ekranie domowym), a nie tylko sięgnięciem do górnej krawędzi;
  • Google ponoć planowało ograniczenie działania gestów ekranowych wyłącznie do ichniejszego launchera, przynajmniej do czasu wyeliminowania wszystkich problemów związanych z kompatybilnością. Póki co możemy z nich swobodnie korzystać;
  • Obok włącznika pełnoekranowych gestów pojawić się miał odnośnik do nowych ustawień, gdzie znaleźlibyśmy suwak odpowiadający za „czułość gestu cofania”. Generalnie nikt nie wie na co konkretnie miałby wpływać.