Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Windows 10 build 16188 to masa nowości dla Microsoft Edge i kilka mniej lub bardziej istotnych zmian

Zanim przejdziemy do sedna, warto wspomnieć co nieco o kompilacji mobilnej. Ta wciąż jest znacznie do tyłu względem desktopu, gdyż rozwijana jest jako rozwinięcie gałęzi Redstone 2 (build 15210 ). Dlatego też od kilku wydań otrzymujemy głównie poprawki, a niekiedy i nowe błędy. W związku z tym nietrudno się natknąć na ludzi, którzy widzą w tym koniec rozwoju Windows 10 Mobile. Argumentem za tym jest oczywiście nieudostępnienie mobilnego Redstone 3, chociaż na desktopach obecny jest już od dłuższego czasu. Wątpię by okazało się to prawdą, no ale kto wie - się okaże.

W związku z tym skupmy się na desktopie (build 16188 ), do którego znów zawitała masa ciekawych i przydatnych nowości.

Microsoft Edge

Warto na samym początku zaznaczyć, iż skupiono się wyłącznie na wbudowanym czytniku plików PDF. Przeglądarka sama w sobie nie doczekała się żadnych nowości, na te zapewne jeszcze przyjdzie czas.

r   e   k   l   a   m   a

Tak więc dodano możliwość wypełniania formularzy, ich zapisywania oraz drukowania. Ponadto, mechanizm tworzenia odręcznych notatek na witrynach internetowych trafił i tutaj, dzięki czemu na przeglądanych dokumentach stworzymy dowolne adnotacje. Zachowano przy tym wszystkie opcje, takie jak zakreślacz, gumka, długopis itp.

Niewątpliwie przydatną rzeszą jest wsparcie dla tzw. table of contents. Dzięki temu, o ile autor dokumentu odpowiednio zdefiniował nagłówki, będziemy mogli szybko nawigować poprzez wielostronicowe pliki. Nie zabrakło możliwości obracania oraz dopasowywania obrazu do specyfiki naszego wyświetlacza. Możemy również wybrać widok jednej lub dwóch stron, a i pojawiła się funkcja „continuous scrolling”.

Windows Defender Application Guard

Z perspektywy klienta biznesowego najważniejszą nowością jest wsparcie dla Windows Defender Application Guard, który zapowiedziany został już we wrześniu zeszłego roku. Microsoft na swoim blogu wspomina, iż dostępny jest on dla wszystkich użytkowników korzystających z Windows Insider Preview for Enterprise. Do jego działania potrzebny jest więc Windows 10 Enterprise Edition oraz uruchomiony mechanizm Hyper-V.

W każdym razie, co ma zapewnić wspomniane narzędzie? Powinno ono maksymalnie zwiększyć ochronę przeciwko malware oraz atakami typu 0-day. Po jego uruchomieniu zauważymy w rozwijanym menu przeglądarki nową opcję - New Application Guard window. Uruchamia ona nowe okno Microsoft Edge, będące całkowicie odizolowane od systemu poprzez funkcję Appplication Guard. W teorii nie musimy się więc o nic martwić przeglądając sieć, gdyż w przypadku odwiedzenia złośliwej witryny ta napsoci wyłącznie w obrębie tej konkretnej instancji.

Ustawienia

W tym zakresie nie zmieniło się zbyt wiele, aczkolwiek jest kilka wartych odnotowania nowości. Na pierwszy plan niewątpliwie wysuwa się dodanie kategorii Cortana, gdzie znajdziemy wszystkie ustawienia tego asystenta. Dotychczas dostęp do nich odbywał się wyłącznie z jego poziomu, co nie było zbyt wygodne. Obecnie rozwiązanie jest więc znacznie lepsze, choć wciąż dalekie od ideału - klikając w niektóre odnośniki przenoszeni jesteśmy wprost do Cortany i jej starego panelu.

Zakładka Windows Insider Program doczekała się subtelnego odświeżenia - zmieniono jej ikonę na znanego Insiderom Ninjacat. Ten Kot Ninja towarzyszy nam od bardzo dawna i aż dziw bierze, że wcześniej nikt nie wpadł na ten pomysł.

Ostatnia zmiana tyczy się sposobu informowania nas o dostępności uaktualnienia. Od teraz ujrzymy mniej irytujące interaktywne powiadomienie, choć na sprawdzenie poziomu jego „lepszości” trzeba poczekać do wydania kolejnej kompilacji.

Garść ciekawostek

Project Neon

Już od jakiegoś czasu obserwować możemy uaktualnienie poszczególnych systemowych aplikacji, przez co zyskują one nieco przezroczystości. Co prawda nie wiadomo, czy jest to już ich ostateczny (lub do niego zbliżony) kształt, niemniej już teraz wywołują one niemałą burzę w sieci. Wielu użytkowników wskazuje na niekonsekwencję Microsoftu, który zdaje się korzystać z różnych wytycznych przy opracowywaniu nowego interfejsu. Niekiedy zobaczyć możemy w pełni przezroczysty interfejs (Kontakty czy Kalkulator), a innym razem tylko poszczególne elementy (Muzyka Groove, Aparat, Nagrywanie dźwięku, Zdjęcia, Paint 3D, Filmy i TV czy Mapy). Albo firma testuje różne warianty, albo tworzy kolejny miszmasz - z czasem się przekonamy.

UWP File Explorer

Osoby będące na bieżąco z informacjami dotyczącymi Windows na pewno wiedzą już, że wraz z wydaniem kompilacji 16188 możemy w prosty sposób uruchomić nowy eksplorator plików. W swojej obecnej formie nie nadaje się on jednak do niczego, gdyż jest żywcem przeniesiony z mobilnego Windows 10. Z jego poziomu chociażby nie uruchomimy plików .exe, toteż nawet w podstawowych zadaniach jest on w zasadzie bezużyteczny.

Jeśli jednak ktoś chciałby sprawdzić na własnej skórze jak się on prezentuje, to wystarczy wykonać kilka kroków:


  1. Utworzenie nowego skrótu > PPM na pulpicie > Nowy > Skrót;
  2. Podanie odpowiedniej ścieżki > explorer shell:AppsFolder\c5e2524a-ea46-4f67-841f-6a9465d9d515_cw5n1h2txyewy!App;
  3. Nadanie odpowiedniej nazwy i zatwierdzenie.

Internet Explorer oraz Windows Media Player

Z poziomu systemowych ustawień (zarządzanie funkcjami Windows) możemy „usunąć” Internet Explorera oraz Windows Media Player. Pliki tych aplikacji oczywiście wciąż sobie gdzieniegdzie „leżą”, jednakże niemożliwym jest ich uruchomienie. Czy to spod wyszukiwarki, poprzez bezpośrednie kliknięcie w ikonę lub poprzez odnośnik umieszczony w innym programie (Microsoft Edge się kłania). Być może takowa możliwość jest już od dawna i po prostu nie zdawałem sobie z tego sprawy. Czy ktoś coś wie na ten temat? Może jest to zapowiedź czegoś większego?

To by było na tyle

W taki oto sposób przedstawia się najnowsze wydanie niedawno udostępnione przez Microsoft. Niewątpliwie najbardziej skupiono się w nim na rozbudowaniu możliwości systemowego czytnika plików PDF (Microsoft Edge), choć nie zabrakło i kilku pomniejszych smaczków. Znalazło się również miejsce dla kilku błędów, z czego chyba najpoważniejszym jest niemożność uruchomienia systemowych ustawień. Co jednak ciekawe, błąd ten nie występuje u każdego i jak zwykle mnie udało się go uniknąć. Wystarczy jednak wejść na polskie fora aby się przekonać, że raczej niewielu miało podobne szczęście. Poza tym, podczas zamykania systemu nasz komputer może doznać nieoczekiwanego zawieszenia - jak na razie i to mnie omija.

Mobilne wydanie znów jest poniżej wszelkiej krytyki i raczej nieprędko ulegnie to jakiejkolwiek poprawie. Być może firma zamierza uraczyć nas prawdziwą „bombą” przy okazji nadchodzących premier smartphonów, które obecnie istnieją wyłącznie w różnorakich plotkach. Aktualnie nie pozostaje nam jednak nic innego jak uzbrojenie się w cierpliwość i czekanie. Ewentualnie zmiana systemu na inny :)

 

windows oprogramowanie urządzenia mobilne

Komentarze