Jak zniszczyć grę?

Chyba każdy gracz ma taką swoją prywatną listę znienawidzonych elementów, wspólnych jeśli nie dla całego gatunku gier to przynajmniej danej marki. Coś co frustruje, zniechęca, odpycha, wkurza, coś co sprawia że ofiara następnym razem trzy razy się zastanowi zanim wyda swoje ciężko zarobione pieniądze. Grzechów wydawców i twórców jest wiele i w obecnych czasach głównie orbitują wokół marketingu. Ufam, że każdemu komu przemysł rozrywkowy bliski sercu je zna: mikropłatności, wycinane DLC, tzw. patche day1, ekskluzywna zawartość na kodach promocyjnych etc.

Sprawdzanie pojemności nośników

W dzisiejszych czasach można spotkać podróbkę niemal wszystkiego. Perfumy, odzież, żywność, więc tym bardziej i sprzęt elektroniczny. Od kilkunastu już lat, masowo podrabiane są pamięci masowe, szczególnie flash (czyli SSD, karty pamięci, pendrive’y itd.). Na czym można tutaj oszukać ofiarę? Na pewno na jakości zastosowanych kości (odpady produkcyjne lub tylko najtańsze bo najwolniejsze) i oczywiście na pojemności. Kontroler nie musi zgłaszać prawdziwego rozmiaru, a tablica systemu plików może być zapętlona.

reklama

Przeglądarka zdjęć medycznych

Jedną z konsekwencji cyfryzacji naszej służby zdrowia są wyniki otrzymywane już nie w postaci wydrukowanych zdjęć (chyba że za dodatkową opłatą), a nagranych na płytę CD-R „negatywów”, wraz z przenośnymi wersjami programów do ich odczytu. I teoretycznie powinniśmy się cieszyć bo płyta nie zajmuje aż tyle miejsca co klisza, a nawet nie musi to być płyta. Są jednak dość istotne niuanse z tym związane, których zwykły Kowalski nie jest świadomy:

Dlaczego NIE warto aktualizować oprogramowania Windows?

Dlaczego i po co aktualizujemy oprogramowanie? Odpowiedź nasuwa się sama – aby wzbogacać je o nowe funkcje, narzędzia, programy, naprawiać znalezione błędy i oczywiście zabezpieczać przed cyfrowymi szkodnikami. A przynajmniej taka jest teoria bo praktyka pokazuje, że nie zawsze i zwykle nie warto – ale o tym za chwilę.

Niniejszy wpis traktuje wyłącznie o środowisku domowym – firmowe bowiem, rządzi się innymi prawami, z innymi danymi, innego rodzaju odpowiedzialnością i zupełnie inną cyfrową higieną.

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie...

Kończy się rok 2017 i jednocześnie moja 33 zima. Od ponad dekady włóczę się po internecie stale poszerzając własną wiedzę szeroko pojętego IT, przybliżając innym arkana tzw. sceny, publikując tu i ówdzie artykuły i poradniki. Zauważyłem, że zaczęło mnie to coraz bardziej pochłaniać, do takiego stopnia że nawet swój czas wolny wiążę tylko i wyłącznie z komputerem lub konsolą. Czuję że uzależniłem się od zbierania i przetwarzania informacji – jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało. Zaczynam odczuwać tym przesyt i zmęczenie.

reklama

Zhakuj sobie Pasjansa

Drogi czytelniku, jeśli szukasz porad jak spreparować najlepszego pośród Windowsowych Pasjansów tak aby działał na Windows 10, chcesz dodać do menu opcje schowane dotychczas w tzw. „głębokim ukryciu” lub nawet podmienić kilka bitmap – to lepiej trafić nie mogłeś.

Poradnik opiera się na wersji Pasjansa, którego można znaleźć w każdym 64 bitowym Windows 7 Home Premium z SP1. Podejrzewam, że jest taki sam we wszystkich dystrybucjach tego systemu, ale na wszelki wypadek precyzuję na czym pracowałem.

Zamrożeni w czasie

Oto i stało się! Nadszedł kres Firefoksa jakiego wszyscy znamy. Wraz z wersją 57, definitywnie przestały działać dodatki napisane z myślą o XUL/XPCOM. W praktyce oznacza to, że Mozilla lekką ręką wyrzuca do śmietnika cały dorobek swoich wiernych użytkowników – tak, bez wyjątku wszystkie dotychczasowe dodatki zamilkną na zawsze, a kto wie czy nawet nie zostaną skasowane. Holokaust nie ominął nawet skórek (tzw. „kompletnych motywów”).

W takim razie, czy nie lepiej przesiąść się na forki, np. Palemoon lub

Gehenna skalowania obrazu

Przed wiekami, kiedy nasi przodkowie ozdabiali jaskinie wizerunkami zwierząt, a w każdym razie niedługo po - pod strzechą w każdym domu można było znaleźć stojący na piedestale, kolorowy telewizor CRT. Wielki kineskopowy baniak, grzejąco-elektryzujący, wyświetlający obraz zgoła odmiennie od dzisiaj dominujących LCD, OLED, a jeszcze nie tak dawno także PDP. Pod wieloma z tych piekielnych machin, nieśmiało wystawała konsola.

reklama

Growa terminologia

Upalne lato, żar leje się z nieba, fotony szturmują okna mojej piwnicy niczym zombie w filmach klasy B, a ja nie mam siły na żadną uczciwą pracę w tak Saharyjsko-Mazowszańskim klimacie. Zwojnice silnika w wiatraku rozgrzane do czerwoności. Prognoza pogody? Nie wychodzić z domu.

Mit kompresji stratnej

Określenie „kompresja stratna” uważam za toksyczne, szkodliwe i siejące zamęt w głowach nie tylko tzw. niedzielnych użytkowników komputera, ale nawet ludzi którzy zawodowo zajmują się grafiką komputerową, cyfrową archeologią, programistów etc. Dlaczego to jest mit, dlaczego powoduje problemy w interpretacji i czemu należałoby porzucić ten termin, postaram się pokazać na kilku przykładach.

Czym w ogóle jest kompresja?

Jest to zmniejszenie rozmiaru pliku przez skrócenie powtarzalnych sekwencji danych.