Bitcoin. UOKiK bada kontrowersyjny projekt dwójki Polaków

Strona główna Aktualności

O autorze

Omega to projekt dwóch polskich biznesmenów, który jest ponoć kolejnym sposobem na zarobienie na kryptowalutach. Jednak od samego początku oskarżany jest także o bycie piramidą finansową. Sprawą właśnie zainteresował się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Zasadniczo, patrząc na zasadę funkcjonowania Omegi, nawet nie ma wątpliwości, że jest to piramida. Do projektu nie możne dołączyć każdy, ale tylko osoby zaproszone przez obecnych uczestników poprzez reflink. Następnie użytkownik musi wykupić tzw. Active Box, który anonsowany jest jako "połączenie usług reklamowych, udział w badaniach marketingowych i zadaniach związanych z obsługą chmury kryptowalutowej".

Co to dokładnie oznacza? Nie wiadomo. Natomiast faktem jest, że firma gromadzi środki od swoich użytkowników, po czym oferuje im udział w zyskach. Wypisz wymaluj piramida finansowa.

Za Active Boksa trzeba zapłacić od 50 do 20 tys. euro. W tym przedziale wysokość wpłaty jest dowolna, ale oczywiście od niej zależą też późniejsze zyski. Przy czym system nie korzysta wprost z twardej waluty. Transakcje odbywają się za pośrednictwem tokenów zwanych bitbondami, które to jednak trzeba wcześniej zakupić po kursie 1 euro = 1 bitbond.

Podejrzany rodowód spółki

Omegę prowadzi spółka Nautilus Investment Ltd, zarejestrowana w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Właścicielami są jednak, jak ustalił serwis Comparic, Bartosz Nafalski i Łukasz Bożek, biznesmeni prowadzący działalność również w Polsce pod firmami Expedite Sp. z o.o. i Feat Software Sp. z.o.o.

Co zaskakujące, choć strona Omegi jest w języku polskim, a domena została zarejestrowana w kraju, aby na nią wejść wymagana jest zmiana lokalizacji.

Już w lutym inny inwestor zgłosił sprawę Omegi do KNF. W lipcu tajemniczy biznes postanowił zbadać UOKiK. Serwis bitcoin.pl, po kontakcie z urzędnikami, potwierdza, że postępowanie jest w toku. Tak przynajmniej wynika z pisma datowanego na 8 sierpnia, na które powołują się dziennikarze.

Warto śledzić tę sprawę o tyle, że jest swego rodzaju precedensem. Często słyszy się o podejrzanych giełdach czy platformach kryptowalutowych, ale klasyczna piramida z bitcoinem w tle to coś innego.

© dobreprogramy