Dane, które były w ten sposób dostępne, obejmowały informacje o użytkownikach, które pozwalały ich zidentyfikować. Chodzi między innymi o adresy e-mail, hasła zapisane "czystym tekstem", adresy IP, adresy zamieszkania, a nawet modele smartfonów, z których korzystano z aplikacji oraz inne dane techniczne. Problem dotyczy szeregu aplikacji, których twórcy mają siedzibę w Hong Kongu. Chodzi o następujące programy:
- UFO VPN
- FAST VPN
- Free VPN
- Super VPN
- Flash VPN
- Secure VPN
- Rabbit VPN
Jak podsumowuje vpnMentor, łącznie bez większego wysiłku można było dotrzeć do ponad miliarda rekordów, a zagrożeni byli użytkownicy wspomnianych aplikacji z całego świata. Nie oznacza to jednak od razu, że wszystkie dane są już w niepowołanych rękach, a jedynie, że można było je łatwo odczytać. vpnMentor dodaje, że od momentu wykrycia i zgłoszenia problemu 5 lipca bieżącego roku minęło 10 dni, nim serwer z opisywanymi danymi został ostatecznie wyłączony.
Osoby korzystające z VPN nierzadko stosują takie połączenia, aby w jakiś sposób ukryć swoje działania w internecie. Podmiana tożsamości pozwala między innymi dotrzeć do zabezpieczonych regionalnie zasobów. VPN jest także często stosowany przed odwiedzających strony z pornografią. Użytkownicy wymienionych wyżej aplikacji powinni więc rozważyć zmianę usługodawcy. W wyniku opisywanego niedopatrzenia po stronie twórców, ich prywatne dane, w tym hasła, mogły trafić w niepowołane ręce.