Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Acer TravelMate P645-S w dziale controllingu — testy obliczeniowe

W pierwszej i drugiej części testów laptopa Acer TravelMate P645-S przyglądałem się jego konfiguracyjnym i sprzętowym możliwościom głównie przez pryzmat jego wykorzystania w środowisku biznesowym. Testy jednak nie byłby do końca miarodajne, gdyby nie zastosować w nich choć odrobiny empiryzmu. I tak właśnie powstał pomysł na sprawdzenie możliwości obliczeniowych sprzętu na podstawie kilku powtarzalnych, comiesięcznych raportów tworzonych przeze mnie w miejscu pracy.

Acer TravelMate P645-S w dziale controllingu — wymagania biznesowe: cz. II

W pierwszej części blogowego wpisu o laptopie Acer TravelMate P645-S - i jego biznesowej duszy - przeczytać można było o designie, systemie operacyjnym i jego instalacji, zastosowanym w modelu ekranie i dysku twardym. Teraz czas na resztę spostrzeżeń oraz podsumowanie działania mobilnego Acerka w środowisku biznesowym. Tym razem - mam nadzieję - uda mi się doszukać więcej plusów niż minusów. Zaczynamy.

Pamięć RAM

Przyznam, że tutaj spotkało mnie dość spore rozczarowanie - znowu! Model został wyposażony jedynie w 4GB pamięci RAM (DDR3 o taktowaniu 800MHz). Nie ma co kryć, to zdecydowanie za mało. W końcu rozmawiamy o laptopie biznesowym, który ma służyć do pracy, intensywnej pracy, a nie do przeglądania Internetu czy oglądania filmów. Taka pojemność pamięci standardem była 5, 6 lat temu, gdy na przykład kupowałem swojego prywatnego Acera Aspire 6930. Na szczęście rozbudowa RAMu w modelu TravelMate P645-S nie jest problemem, bowiem w 2 slotach pamięci możemy zainstalować łącznie 12GB pamięci.

Acer TravelMate P645-S w dziale controllingu — wymagania biznesowe: cz. I

Dzięki uprzejmości Redakcji portalu dobreprogramy.pl oraz firmy Intel w ramach akcji Testy sprzętu z Intelem miałem możliwości przez okres dwóch tygodni dość intensywnie użytkować laptopa Acer TravelMate P645-S. Jako że laptop wrócił do Redakcji już jakiś czas temu - a później wyruszył w drogę do innego użytkownika - pora najwyższa na podsumowanie i ocenę testowanego sprzętu. Nie będę przy tym skupiał się na ogólnych technicznych aspektach laptopa (specyfikacjach, testach wydajności w grach, etc), gdyż te obszernie zostały przedstawione we wpisach użytkownika msnet, który jako pierwszy miał możliwość poznania możliwości mobilnego Acerka. Postanowiłem przyjrzeć się urządzeniu przez pryzmat specjalisty ds. controlingu, który w swojej codziennej biznesowej pracy od komputera wymaga jednak dość sporo. Zaczynajmy!

Design

Acer TravelMate P645-S w kwestii wyglądu to wręcz klasyczna biznesowa konstrukcja.

O ja... czyli o porządkowej organizacji IEM 2015 słów kilka

IEM to bez wątpienia wielkie wydarzenie, wręcz święto dla wielkiej rzeszy fanów cyfrowej rozrywki. Nie inaczej było i w tym roku. Finał rozgrywek światowych znów zawitał do Polski i w skromnych progach katowickiej infrastruktury dane nam było podziwiać rozgrywki na naprawdę wysokim poziomie, kibicować drużynom czy oglądać sprzęt przygotowany przez wystawców. A że imprezę przygotowywano tu już trzeci raz, wszystko powinno pójść "jak z płatka". Jak się jednak okazuje - nie do końca. Ale może zacznijmy od początku.

Początek radości...

Nie ma chyba nikogo, kto interesując się rozgrywkami światowymi, nie cieszył się z faktu, że po raz kolejny IEM odbędzie się w katowickim Spodku. A mogło być jeszcze piękniej, bo dzięki portalowi dobreprogramy.pl można było otrzymać bezpłatną wejściówkę na imprezę - bez konieczności stania w kilometrowej kolejce i bez konieczności moknięcia w strugach deszczu - bo to ostatnio coś tradycją jest, że gdy odbywa się IEM, to na Śląsku pada deszcz... Jakieś przemyślenia poparte dowodami?"Do trzech razy sztuka" - więc w tym trzecim roku miało być jeszcze lepiej.

Avast 2014 - Dysk ratunkowy w akcji

Wydanie nowej wersji popularnego programu antywirusowego Avast 2014 zaowocowało wprowadzeniem do niego kilku przydatnych funkcji - pisałem o nich w moim poprzednim blogowym wpisie: Avast 2014 - zmiany oraz nowe, przydatne funkcjonalności. Jedną z nich jest tytułowy dysk ratunkowy dla systemu Windows. Pomijając samą skuteczność programu - gdyż może być ona różna w zależności od zastosowanej paczuszki szkodników, systemu oceniania skuteczności czy w końcu subiektywnego podejścia do własnego, cyfrowego bezpieczeństwa - skupimy się w tym wpisie przede wszystkim na interfejsie ratunkowego dysku.

Krok pierwszy - tworzenie obrazu dysku ratunkowego

Pierwsze wydanie Avasta 2014 - w wersji językowej innej niż angielska - posiadało dość znaczną wadę: obraz ratunkowy systemu nie tworzył się poprawnie, gdy program nie posiadał zainstalowanego dodatkowo języka angielskiego. Na szczęście kolejne aktualizacje Avasta zniosły ten defekt, dzięki czemu możliwe jest bezproblemowe wykonanie płytki ratunkowej z poziomu polskiej wersji językowej.

Avast 2014 - zmiany oraz nowe, przydatne funkcjonalności

Nowa wersja Avasta 2014 to oczywiście nie tylko usprawnienia w silniku programu czy jego wydajności i niezawodności - to także kilka ciekawych zmian, jak i nieco nowości. Do głównych zaliczyć można zmieniony interfejs, przebudowane statystyki użytkownika, dodane statystyki globalne, dysk ratunkowy czy podgląd urządzeń przypisanych do konta użytkownika.

Kafelkowy interfejs

Avasta w nowej wersji dopadła wszędobylska moda na interfejs kafelkowy dostosowany do Windowsa 8 i całkowicie płaski wygląd. Trochę wygląda to tak, jakby po programie przejechał sporych rozmiarów walec. Na szczęście zabieg ten nie spowodował negatywnych zmian - okno programu jest nadal bardzo schludnie i przejrzyście zaprojektowane. Na głównym ekranie widnieje podgląd statusu działania osłon oraz aktualizacji programu. Dodano także 4 definiowalne przyciski, dzięki którym możemy zapewnić sobie szybki dostęp do najczęściej używanych przez nas funkcji - zadań skanowania, czyszczenia przeglądarki czy aktualizacji. Całkiem fajne rozwiązanie - nie każdy bowiem korzysta z ochrony urządzeń mobilnych, ikonkę można więc śmiało zastąpić inną.

Samsung All Share, czyli szybkie udostępnianie multimediów w sieci lokalnej

W erze, w której pod jednym dachem znaleźć można najróżniejszy sprzęt multimedialny - od sprytnych telewizorów i projektorów, przez komputery i tablety, a na startphone'ach i aparatach kompaktowych kończąc - coraz ważniejsza staje się możliwość szybkiego przekazywania treści pomiędzy poszczególnymi urządzeniami. Nie ma mowy o przerzucaniu filmu na pendrive'a czy dysk, by ten podłączyć do TV bądź zestawu kina domowego. Kopiowanie na kartę pamięci telefonu komórkowego też nie jest już cool! Liczy się szybkość, sprawność i uniwersalność. Dlatego też producenci sprzętu serwują klientom różne rozwiązania. Jednym z nich jest wspomniany w tytule Samsung All Share.

All Share - z czym to się je?

Samsung All Share to aplikacja, a może raczej grupa aplikacji przeznaczonych na różne platformy sprzętowo-programowe, która umożliwia szybki dostęp do multimediów zgromadzonych w sieci lokalnej. Producent opisując oprogramowanie pisze o dostępie w każdym miejscu i w każdym czasie. Dzięki niemu możliwe jest bardzo proste udostępnianie muzyki, zdjęć czy plików wideo pomiędzy wszelakimi urządzeniami Samsunga - telewizorami, telefonami, tabletami czy nawet aparatami fotograficznymi.

Facebook, NK i wirtualni przyjaciele...

Lektura newsa Facebook ma 901 milionów użytkowników oraz zawarte w nim stwierdzenie Użytkownicy Facebooka zawarli tam już 125 miliardów „przyjaźni” wywołało u mnie niemałą refleksję odnośnie trendów, które są w ostatnich latach serwowane użytkownikom globalnej sieci. Jak dzwon odbija się w mojej głowie jedno pytanie: Dokąd to wszystko zmierza? Ale może od początku...

Początek - czyli jak ja to pamiętam

Wiem, że wielu czytelników serwisu może pochwalić się zdecydowanie większym doświadczeniem życiowym - nie zaprzeczę. Aczkolwiek mogę pokusić się o stwierdzenie, że dorastać zacząłem jeszcze w czasie, gdy rozwój informatyczny nie stał jeszcze na zbyt wysokim poziomie. Komputery pokroju Commodore C64, Amigi czy nawet pierwsze PC-ty z procesorami 286, 386 i tak dalej, w powszechnym użytku nadawały się do grania czy podstawowych zadań biurowych - edycji tekstu, wydruków i ćwiczenia DOS-owych komend.

Avast 7 - Co nowego?

Kilka dni temu światło dzienne ujrzała odświeżona, ulepszona, ale i przede wszystkim stabilna wersja 7 programu antywirusowego Avast. Korzystając więc z blogu, chciałem nieco przybliżyć nowości, które znalazły się w najnowszej odsłonie tegoż programu. Zaczynajmy więc...

Instalacja / Aktualizacja do wersji 7

W przypadku instalacji pakietu "od zera" widać milowy postęp. Avast instaluje się naprawdę bardzo szybko - przypomina to nieco instalację Norton'a IS bądź Norton'a 360. Kilkadziesiąt sekund i możemy w systemie cieszyć się działającym programem antywirusowym. Co ciekawe domyślne ustawienia programu w wersji 7, zdefiniowano jeszcze lepiej niż w wersji 6 (na przykład automatyczny SandBox) - zatem osoba, która nie chce bądź nie ma potrzeby grzebać w ustawieniach programu, powinna czuć się bezpiecznie. :) Oczywiście, jeśli przy korzystaniu z internetu oprócz zabezpieczeń komputera będzie używała także głowy.

Interfejs programu

Tym razem przejściu do kolejnej wersji nie towarzyszą wielkie zmiany interfejsu, tak jak miało to miejsce pomiędzy wersją 4 i 5.

Muzyka z internetu, ZAiKS, IRMA i inne zwierzaki... :)

Hej, hej,

Tym razem jednak na blogu. Właśnie jestem po lekturze news'a Irlandia coraz bliżej odcinania piratów od Internetu. Zacząłem pisać do niego komentarz, ale niestety przemyślenia były troszkę za długie na komentarz - i tak niewielu by chciało go przeczytać - stąd pomysł na wpisie blogowym...

W całej tej kwestii walki z nielegalnym pobieraniem własności artystycznej z internetu wydaje się, że przydałoby się znaleźć w podejściu jakiś półśrodek, najlepiej złoty :) - w jego ustaleniu może pomóc postawienie się w roli jednej i drugiej strony.

Klient chce oczywiście przy jak najmniejszym wkładzie finansowym uzyskać jak największe korzyści - i to jest zupełnie normalne, naturalne podejście opisane już wiele lat temu przez ekonomistów i zwane zasadą rzadkości. I nie ważne jest tu podejście psychologiczne, wyznawane zasady, etc - przynajmniej w większości przypadków.

Ale teraz czas na drugą stronę - artystę. Wiem coś o tym, bo razem z kilkoma przyjaciółmi od dwóch lat gramy w zespole Light Rock (ja akurat na instrumentach klawiszowych).