Facebook idzie w zaparte: jak zwykle użytkownicy sami się na wszystko zgodzili

Strona główna Aktualności

O autorze

Doniesienia o gromadzeniu przez Facebooka metadanych o połączeniach telefonicznych i SMS-ach użytkowników smartfonów z Androidem dolały tylko oliwy do ognia rozpalonego aferą Cambridge Analytics. Walcząc o ocalenie resztek swojego dobrego imienia, serwis Marka Zuckerberga odpowiedział na zarzuty. Zarzuty? Bez przesady, nic się przecież nie stało, właściwie z niczego nie trzeba się tłumaczyć.

We wpisie na oficjalnym blogu Facebooka rzecznik serwisu mówi jasno: nic takiego się nie wydarzyło. Nigdy Facebook nie gromadził danych o historii połączeń i SMS-ów… bez zgody użytkowników. Owszem, przyznaje Facebook, takie dane gromadziliśmy, ale za zgodą i wiedzą użytkowników, którzy zainstalowali sobie komunikatora Messenger czy lekkiego klienta Facebook Lite. Wszystko to oczywiście dla dobra użytkowników, aby pomóc im znaleźć ludzi, na których im zależy, aby ułatwić pozostanie z nimi w kontakcie, aby wreszcie zapewnić lepsze doświadczenia na Facebooku.

Jednak ludzie muszą się na to zgodzić, dotykając ładnie podświetlony przycisk Włącz w aplikacji, zamiast dotknięcia wyszarzonego napisu Pomiń. Wówczas lista kontaktów zostanie wgrana na serwery Facebooka, a wraz z nią historia połączeń i SMS-ów. Jeśli użytkownik w którymkolwiek momencie uzna, że nie chce już dalej się z Facebookiem dzielić tymi informacjami, to wystarczy, że wyłączy opcję ciągłej synchronizacji na urządzeniach mobilnych, na których tych aplikacji używa.

Jeśli zaś użytkownik nie tylko nie chce się dzielić, ale wręcz chce Facebooka tych danych pozbawić, to powinien odwiedzić stronę Dodawania kontaktów i zarządzania nimi, poprzez które będzie mógł usunąć kontakty i wszystkie powiązane z nimi dane.

Nie jest to jednak tak naprawdę konieczne – Facebook zapewnia, że nigdy tych danych nikomu nie sprzeda, że przechowuje je w bezpieczny sposób. Podkreśla też, że nie gromadzi żadnych informacji o samej treści połączeń i SMS-ów, to tylko metadane. A poza tym to zawsze użytkownik kontroluje informacje, które udostępnia przez Facebooka.

Czy wierzycie w tłumaczenia serwisu Marka Zuckerberga? Internauci dyskutujący o problemie na łamach innych konkurencyjnych mediów społecznościowych wydają się nie wierzyć. Wielu z nich podkreśla, że nigdy nie dawali żadnej aplikacji Facebooka zgody na dostęp do swoich danych kontaktowych, a mimo to serwis zbierał ich dane aż do jesieni 2017 roku, gdy Google uniemożliwiło takie postępowanie kończąc ze wsparciem starej wersji API Androida 4.0.

Nie są to tylko czcze słowa. Przedstawiane są jako dowody zrzuty ekranów z historii instalacji sklepu Google Play, z których wynika, że dany użytkownik nigdy nie instalował ani Messengera, ani Faceboka Lite, tymczasem Facebook zgromadził w jakiś sposób metadane o połączeniach telefonicznych i SMS-ach.

Zreszta nawet tym użytkownikom nie wierzyć, pozostaje jeszcze jeden problem: trudno nazwać instalacją „za zgodą” (opt-in) scenariusz, w którym użytkownik musi podjąć aktywne działanie, tj. wybranie innego, wyszarzonego przycisku, by uniknąć konsekwencji tej zgody. A taki przecież jest domyślny tryb instalacji aplikacji Facebooka: by uniknąć wysłania serwisowi naszych kontaktów, musimy na to nie wyrazić zgody, wybierając opcję Pomiń. Jest to więc instalacja „opt-out”, a dział prasowy Facebooka manipuluje zwyczajnym znaczeniem słów.

Chyba mamy deja vu

Nie można też zapomnieć o jeszcze jednej kwestii: otóż to pytanie o zgodę, jakie dzisiaj możemy zaobserwować w aplikacjach Facebooka, zaczęło się dopiero w 2016 roku. Wtedy to wbudowano w Messengera obsługę SMS-ów, której w prosty sposób nie można było wyłączyć: podczas instalacji widać było jedynie komunikat o wysyłaniu i odbieraniu SMS-ów w Messengerze, a użytkownik mógł sobie jedynie dotknąć przycisk OK, ewentualnie przejść do ustawień, gdzie by tę funkcję wyłączył.

Wtedy przyciśnięty do muru serwis Marka Zuckerberga tłumaczył, że to tylko funkcja opcjonalna, że ludzie mogą wybrać, czy chcą ją stosować, a jeśli nie chcą, to mogą dotknąć napisu Ustawienia. Sam z siebie Messenger niczego nie zmienia bez zgody użytkownika – zapewniano. Dopiero pod lawinową krytyką mediów zmieniono interfejs i teraz dostaliśmy bardziej oczywiste „Nie teraz” gdy Messenger żąda integracji.

Jak widać w siedzibie Facebooka w Menlo Park nic się nie zmieniło. Zawsze idą w zaparte, zawsze opowiadają o zgodzie użytkowników, zawsze gromadzą tyle danych ile tylko są w stanie zgromadzić (na iOS-ie technicznie nie mogli, więc nie gromadzili), zawsze wszystko sprowadza się do projektowania interfejsów tak, by subtelnie wpływać na decyzję masowego użytkownika. Tak wygląda era Marka Zuckerberga. Czy wyobrażacie sobie życie publiczne bez jego serwisu? MySpace ani Nasza-klasa nigdy nawet nie zbliżyły się do takiego poziomu wpływu na świat, jaki uzyskał Facebook.

© dobreprogramy
s