Komisja Prawna Europarlamentu przyjęła „podatek od linków” i „filtrowanie platform”

Strona główna Aktualności
Komisja Europejska z depositphotos
Komisja Europejska z depositphotos

O autorze

Komisja Prawna przy Parlamencie Europejskim zaakceptowała projekt reformy prawa autorskiego, łącznie z artykułami 11. i 13. Nie brakuje opinii, według których stanowić mają one nową odsłonę umowy o zwalczaniu obrotu towarami podrabianymi (ACTA) i koniec Internetu, jaki znamy. Od kilku dni trwa intensywna kampania, w której internauci zachęcani są do kontaktowania się z eurodeputowanymi czy podpisywania petycji. Pod adresem saveyourinternet.eu zapoznać można się ze szczegółami inicjatywy i pobrać materiały informacyjne.

Podatek od linków

Najwięcej emocji w przyjętej właśnie przez Komisję Prawną reformie praw autorskich wzbudza artykuł 13., jednak sporo kontrowersji wywołuje także artykuł 11., znany szerzej jako „podatek od linków”. Z jego pełną treścią można zapoznać się na łamach serwisu eu-lex.europa.eu w wersji polskojęzycznej. Odnosi się on do dyrektywy 2001/29/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 22 maja 2001 r. i gwarantuje tym samym wydawcom wyłączne prawo do zwielokrotniania utworu:

Art. 11
1. Państwa członkowskie zapewniają wydawcom publikacji prasowych prawa przewidziane w art. 2 i art. 3 ust. 2 dyrektywy 2001/29/WE w zakresie cyfrowych sposobów korzystania z ich publikacji prasowych.
Art.2
Państwa Członkowskie przewidują wyłączne prawo do zezwalania lub zabraniania bezpośredniego lub pośredniego, tymczasowego lub stałego zwielokrotniania utworu, przy wykorzystaniu wszelkich środków i w jakiejkolwiek formie, w całości lub częściowo:
a) dla autorów — w odniesieniu do ich utworów;

Co to oznacza w praktyce? Najistotniejsza jest tu propozycja ograniczenia swobody udostępniania treści objętych prawem autorskim. Trzeba przyznać, że może to być duży cios dla serwisów, które zarabiają na czyjejś pracy, samemu nie przygotowując treści, jak np. Facebook czy Twitter. W teorii wystarczy, aby fragment artykułu (np. pobrany automatycznie do wpisu na Facebooku lead) został udostępniony w zewnętrznym serwisie, aby wydawca (jako posiadacz praw autorskich do opublikowanego materiału autorskiego) mógł domagać się jego usunięcia lub zapłaty.

Filtrowanie platform

Więcej kontrowersji wzbudza Artykuł 13., nazywany w mediach zapowiedzią „filtrowania platform”. Zobowiązuje on szeroko pojętych dostawców usług społeczeństwa informacyjnego, a zatem największych internetowych graczy, do współpracy z organizacjami zrzeszającymi właścicieli praw autorskich:

Art. 13
1. Dostawcy usług społeczeństwa informacyjnego, którzy przechowują i zapewniają publiczny dostęp do dużej liczby utworów lub innych przedmiotów objętych ochroną zamieszczanych przez swoich użytkowników, we współpracy z podmiotami praw podejmują środki w celu zapewnienia funkcjonowania umów zawieranych z podmiotami praw o korzystanie z ich utworów lub innych przedmiotów objętych ochroną bądź w celu zapobiegania dostępności w swoich serwisach utworów lub innych przedmiotów objętych ochroną zidentyfikowanych przez podmioty praw w toku współpracy z dostawcami usług. Środki te, takie jak stosowanie skutecznych technologii rozpoznawania treści, muszą być odpowiednie i proporcjonalne. Dostawcy usług przekazują podmiotom praw adekwatne informacje na temat funkcjonowania i wdrażania środków, a także, w stosownych przypadkach, adekwatne sprawozdania na temat rozpoznawania utworów i innych przedmiotów objętych ochroną oraz korzystania z nich.

Chodzi zatem o uruchomienie algorytmów automatycznie rozpoznających i blokujących treści chronione prawami autorskimi, podobne do tych, jakie dziś funkcjonują na YouTube. Rzecz w tym, ze skanowane miałyby być wszystkie treści dostępne w Internecie dla obywateli państw członkowskich UE. Krytycy takiego mechanizmu wskazują między innymi na mierną skuteczność wspomnianych algorytmów na YouTube czy… śmierć memów, wykorzystujących często pojedyncze klatki z chronionych prawem autorskim filmów.

Co dalej?

Przyjęcie reformy przez Komisję Prawną daje nowemu prawu silną legitymację, ale nie stanowi zwieńczenia procesu legislacyjnego. Przeciwnicy nowego prawa chcą doprowadzić do zwołania sesji plenarnej, na której Parlament Europejski będzie mógł w pełnym składzie, niezależnie od wcześniejszej decyzji Komisji Prawnej, zagłosować w tej sprawie. Konieczny jest do tego wniosek poparty przez 76 eurodeputowanych.

© dobreprogramy