Lenovo ThinkBook 13s – laptop na home office

Strona główna Lab Ultrabooki i notebooki

O autorze

Na rynku ciągle pojawiają się nowe typy laptopów, które próbują lepiej odpowiedzieć różnym życiowym potrzebom. Gdy coraz więcej młodych profesjonalistów pracuje z domu lub kawiarni, Lenovo przygotował także linię laptopów, które zgrabnie łączą funkcje urządzeń na użytek biurowy i prywatny.

Od lat produktem najsilniej utożsamianym z Lenovo jest seria laptopów ThinkPad. Zaskarbiły sobie one uznanie jako niezawodni żołnierze do biurowej pracy. By utrzymać się na topie wśród korporacyjnych odbiorców, chiński gigant próbuje ewoluować tę serię w stronę produktów bardziej nastawionych na estetykę i kompaktowe wymiary.

Segment laptopów biznesowych musi się w końcu zmieniać, tak jak zmienia się sam sektor biznesowy. Młode osoby wprowadzają swoje zasady i mody, na co Lenovo także chce reagować. Efektem jest powstanie modeli z serii ThinkBook, które mają łączyć solidne parametry biurowych ThinkPadów z bardziej przystępnym (także cenowo) charakterem konsumenckich IdeaPadów serii L czy E.

Na pierwszy rzut oka skojarzenia idą jednak jeszcze gdzieś indziej: w kierunku MacBooków. Nie ma w tym nic dziwnego, w końcu od wielu lat właściwie każdy duży producent stara się mieć w swojej ofercie serię modeli mniej lub bardziej przypominających produkty Apple’a i ThinkBooki są chyba, póki co najbardziej jednoznaczną odpowiedzią Lenovo na tę modę.

Leżący pod moimi dłońmi ThinkBook 13s posiada w końcu także wzbudzającą jakościowe wrażenie obudowę wykonaną w większości z aluminium oraz estetyczną klawiaturę z lekko i przyjemnie poruszającymi się klawiszami. Nie jest to co prawda charakterystyczny układ z ThinkPadów z czerwonym trackpointem na środku klawiatury, ale nawet fani tego rozwiązania nie powinni za nim tutaj tęsknić. Pod względem wygody pisania ThinkBook nie ma wielu konkurentów w swoim przedziale cenowym i udaje mu się w tym zakresie powtórzyć efekt Macbooka.

Dodając do tego jeszcze czarną ramkę wokół ekranu, duży touchpad skrzętnie wypełniający całą przestrzeń między klawiaturą a obudową oraz przycisk uruchamiania z czytnikiem linii papilarnych, nie sposób nie odnieść wrażenia, że ktoś się tu zapatrzył na produkty z Cupertino. Waga na poziomie 1,33 kg i solidne wykonanie także sprawiają dobre wrażenie (i wywołują kolejne skojarzenia). To dobrze, bo tutaj także widać, za co się płaci.

Im wnikliwiej się jednak przyjrzeć nowemu ThinkBookowi, tym mniej widzi się w nim podobieństw z MacBookami, co ma swoje dobre i złe strony. Najpierw te dobre. ThinkBook, jak na wytwór Lenovo przystało, jest bardziej… ludzki. Producent pozostawił swoim klientom możliwość samodzielnej wymiany (lub naprawy) karty wifi, pamięci RAM czy też SSD. Przyjemnym, przemyślanym udogodnieniem jest ThinkShutter, czyli zaślepka, którą można nasunąć na kamerkę nad ekranem. Aż dziw, że tego typu patenty nie są stosowane częściej, biorąc pod uwagę, jak wiele osób zakleja tę część różnymi domowymi metodami pokroju taśmy klejącej.

ThinkBook 13s dobrze prezentuje się, także w kategorii złącz. Po jego bokach znajdziemy właściwie wszystko, co może się dziś przydać: dwa wejścia USB A, jedno USB-C, AUX i pełnowymiarowe HDMI. Do pełni szczęścia mi zabrakło tylko wejścia na kartę pamięci, ale i tak trzeba przyznać, że dzięki takiej konfiguracji (i możliwości obrócenia ekranu o aż 180 stopni – na płasko) ThinkBooka można traktować poważnie jako laptopa biznesowego, którego wykorzystamy także podczas prezentacji czy służbowych spotkań.

A jak się pracuje na ThinkBooku? To zależy, co się znajdzie w jego środku. Może to być procesor Intel Core i7 8565U, ale i słabszy i5 8265U tak jak w przypadku powierzonego mi egzemplarza. Jego podstawowa konfiguracja objęła także 8GB RAM i dysk SSD o pojemności 256 GB. Dopłata umożliwia zwiększenie RAM-u do 16 GB oraz zmianę karty graficznej na AMD Radeon 540X z 2GB RAM. To tak w ramach czynienia z tego komputera zestawu bardziej personalnego niż biznesowego, choć akurat ten ruch nie wydaje się mieć wiele sensu, biorąc pod uwagę pozostałe podzespoły.

RAM można wymienić także samodzielnie, ale i tak trzeba zwrócić na jedno znaczące ograniczenie projektu ThinkBooka w tym zakresie. Przewidział on miejsce wyłącznie na pojedynczą kość pracującą w trybie single channel. Fakt ten ma wpływ na zauważalne ograniczenie wydajności komputera już nawet w momencie, gdy uruchomi się bardziej obciążający program albo otworzy wiele zakładek w przeglądarce internetowej. Wtedy komputer wyraźnie się męczy, czemu daje upust głośną pracą wentylatorów i, ostatecznie, wyższą temperaturą obudowy. Podczas prostej pracy biurowej zachowuje niemniej przyjemną kulturę pracy.

Warte odnotowania ograniczenie dostrzegłem także w pracy akumulatora. Jego nominalna pojemność 2964 mAh nie zapowiada wielkich fajerwerków, ale wystarczy na około osiem godzin poważnej pracy. Problem stanowi natomiast zaskakująco szybki spadek naładowania w stanie czuwania. Wystarczy jedna noc bez wyłączenia komputera, by z akumulatora uciekła nawet jedna czwarta zmagazynowanej w nim energii! Jest to niedogodność, którą ciągle trzeba mieć z tyłu głowy, podczas planowania wykorzystania sprzętu. Producent odpowie na to, że remedium stanowi szybka ładowarka o mocy 65W, która naładuje akumulator do połowy w zaledwie 30 minut. Nie doda jednak, że w perspektywie kilkuletniej eksploatacji takie szybkie ładowanie negatywnie odbija się na żywotności tego podzespołu.

Ekranu z kolei nie można uznać ani za minus, ani za plus tego komputera. Matowy wyświetlacz IPS LCD o przekątnej 13,3 cala, rozdzielczości Full HD i niemodnych proporcjach 16:9 na pewno nie pomyli się z Retiną MacBooka ani nawet ekranem Huaweia MateBooka 13. Nie zachwyca kontrastem obrazu, nie wyróżnia się niczym w zakresie kątów widzenia i nie jest na tyle jasny, by zrobić sobie z nim komfortowe home office w ogrodzie przed domem w słoneczny dzień.

Jednoznacznie po stronie minusów mogę natomiast zapisać głośniki ThinkBooka. To o tyle rozczarowujące, że tę gustownie wyglądającą obudowę zdobi logo Harmana wskazujące, że to ta uznana firma była odpowiedzialna za stworzenie tego systemu audio. Pozostaje tylko puścić na nim odpowiadający jakością hit „Jak do tego doszło, nie wiem…”.

W ostatecznej ocenie pierwszego ThinkBooka trzeba pamiętać, że nadal mówimy o produkcie dużo przystępniejszym niż produkty Apple. Podstawowy wariant modelu 13s – taki jak na zdjęciach – to koszt 3699 zł. To zupełnie przyzwoita wartość biorąc pod uwagę dobrze wyglądającą i solidnie wykonaną obudowę, przyjemną w pracy klawiaturę i dobre przygotowanie pod różne biurowe zadania. Jako reprezentacyjny laptop, z którym dbający o swój styl przedsiębiorca będzie chciał wyjść do kawiarni albo na spotkanie w korporacji, ThinkBook 13s bez wątpienia spełni swoje zadanie. Lenovo tym samym skutecznie zapełniło nową niszę i można się spodziewać, że kiedyś zrobi z linii ThinkBooków równie mocną markę co ThinkPad. Już nie do pracy w open space’ach, a home office’ach.

© dobreprogramy
s