Miliony ludzi stracą dostęp do YouTube'a i Netfliksa? Jest taka możliwość

Strona główna Aktualności

O autorze

Pod warunkiem, że firma Synaptics nie nagina rzeczywistości, a jej ogłoszenie o obligatoryjnej sprzętowej obsłudze kodeka AV1 jest prawdą.

O co chodzi? Zapowiadając swój najnowszy chip do dekoderów, VideoSmart VS640, Synaptics pochwalił się obsługą właśnie AV1. Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie didaskalia. Jak dodano, format ten będzie ponoć niezbędny dla przyszłych treści na YouTubie i Netfliksie. To stwierdzenie wywołało spory niepokój.

Sama idea kodeka AV1 jest interesująca. Po pierwsze, jest to standard otwarty, a więc w teorii można implementować go bez żadnych ograniczeń, przynajmniej formalnych. Po drugie, cechuje się naprawdę solidnym stopniem kompresji, pozwalając zaoszczędzić nawet 40 proc. na przesyle danych, względem HEVC. Po trzecie, wspierają go najwięksi potentaci branży technologicznej tacy jak Apple, Facebook, Google, Intel, Microsoft czy Nvidia.

Do tego prócz filmów pozwala zapisywać zdjęcia. Słowem, zaskakuje elastycznością. Niemniej to tylko jedna strona medalu. Drugą są wymagania sprzętowe.

Nie żeby drogo, ale nieczęsto

Standard AV1 nie jest kompatybilny z obecnie stosowanym HEVC, więc wymaga dedykowanego sprzętu, a obecnie takich urządzeń wciąż pozostaje relatywnie niewiele. Przykładowo, w przypadku komputerów są to wyłącznie karty graficzne Nvidia GeForce RTX 30, AMD Radeon RX 6000 i Intel Xe, czyli de facto najnowsze dostępne u poszczególnych producentów.

Sprzęt do AV1 nie musi być drogi, co pokazują chociażby przystawki Android TV, wyposażone w układ Amlogic S905X4 i kosztujące nawet poniżej 200 zł, ale z racji swego młodego wieku w domach występuje sporadycznie. Nie trzeba chyba dodawać, co wprowadzenie obligatoryjnego dekodowania tego formatu oznacza dla użytkowników: trzeba będzie sięgnąć do kieszeni.

Oczywiście to nic pewnego, bo należy liczyć się z tym, że Synaptics trochę naciągnął rzeczywistość pod narrację towarzyszącą premierze. Może się na przykład okazać, że nawet jeśli Google i Netflix chcą przejść na AV1, to zrobią to dopiero za parę ładnych lat albo jedynie dla wybranych materiałów, ewentualnie konkretnej rozdzielczości i jakości. Wiatr zmian jest jednakowoż odczuwalny.

Od mniej więcej roku zarówno YouTube, jak i Netflix oferują AV1 jako jedną z opcji. W styczniu natomiast Google ogłosił, że wszystkie Android TV wydane po 31 marca muszą bez wyjątków nowy kodek wspierać. Wiemy też, że nowość trafi m.in. na platformę Stadia. Zatem, trend jest oczywisty. Pytanie: jak migracja zostanie zrealizowana w praktyce i jakim kosztem?

© dobreprogramy
s