Niemcy przechodzą na oprogramowanie open source. Kolejne miasto na liście

Strona główna Aktualności

O autorze

W Niemczech władze samorządowe zaczynają dostrzegać potęgę oprogramowania open source – donosi dziennik Der Standard. Po tym, jak na Linuksa i narzędzia otwarte przeszło Monachium, grupa orędowników wolnych rozwiązań pojawiła się w Hamburgu.

Urzędnicy niemieccy wymieniają cały szereg korzyści płynących z open source, zwracając szczególną uwagę na obniżone koszty licencjonowania i możliwość lepszej kontroli kodu.

W tych sprawach Monachium może uchodzić za pioniera, gdyż już od ponad dekady tamtejsza rada miasta używa wyłącznie Linuksa, a konkretniej własnościowej dystrybucji LiMux, forka Ubuntu. Już w 2012 roku raportowano, że LiMux – używany wraz z pakietem biurowym LibreOffice – pozwolił zaoszczędzić co najmniej 10 mln euro. A trzeba zauważyć, że liczba urzędniczych komputerów, która w tamtym momencie wynosiła 10,5 tys., teraz na pewno wzrosła.

Wiadomo, że Monachium nosi się z zamiarem porzucenia LiMuksa, by jeszcze bardziej otworzyć infrastrukturę – przejść na rozwiązania dostępne globalnie. Na tym właśnie miałby skorzystać Hamburg, który, jak wynika z doniesień, jest bardzo zainteresowany współpracą przy transformacji. Albo przynajmniej podpatrzeniem pomysłów bardziej doświadczonych osób.

Co ciekawe, już w 2018 roku rozporządzenie dotyczące użycia open source w administracji wprowadził kraj związkowy Szlezwik-Holsztyn. Hamburg, jako jego sąsiad, najwyraźniej się tym planem zainteresował. Na razie jednak, prócz zerojedynkowej decyzji, nie ma wielu informacji na temat migracji. Spekuluje się zarówno o całkowitym przejściu na otwarty kod, wzorem Monachium, jak i zastąpieniu wyłącznie wybranych programów i narzędzi.

Jedyny konkretny trop stanowi tzw. Projekt Feniks, w ramach którego projektowana jest otwartoźródłowa chmura robocza dla całego sektora publicznego. Jak wynika z jego założeń, niemieckie urzędy mają zostać pozbawione nie tylko Windowsa czy MS Office'a, ale także stacji roboczych jako takich. Ciężar obliczeniowy miałby przejąć potężny serwer, Dataport, a urzędnicy otrzymają tylko proste urządzenia, choćby tablety, działające w formie hubów.

© dobreprogramy
s