O powstawaniu Windows. Jak tworzono najpopularniejszy system na świecie: NT 5.0

Strona główna Aktualności
NT 5.0 (fot. Kamil Dudek)
NT 5.0 (fot. Kamil Dudek)

O autorze

Choć system Windows 98 okazał się sukcesem i dowodem na to, że na klasycznych, "przestarzałych" Okienkach wciąż da się zarabiać, wszelkie kolejne usprawnienia owej linii stawały się coraz trudniejsze. Nadchodząca (wolniej, niż antycypowano) nowa generacja komputerów osobistych i coraz cięższe programy po prostu nie mogły pracować na tak wątłych fundamentach.

Microsoft wiedział o tym od dawna. Rozwiązaniem tego problemu miał być Windows NT. Choć jego pierwsza wersja nie nadawała się dla użytkownika domowego, jej następca miał, korzystając ze wzrostu ilości pamięci RAM w przeciętnym komputerze, wreszcie zadomowić klientów w krainie nowoczesnych systemów operacyjnych.

"Feature creep"

Ten ambitny projekt, znany pod nazwą Cairo, nie wypalił (jak już wiemy). NT 4.0 nie umiał tyle, co Cairo. Miała to zmienić nowa wersja, 5.0, planowana na rok 1997. Z kolei jej następca miał zastąpić Windows 98 i wreszcie skończyć z kłopotliwą spuścizną MS-DOS.

NT jednak uparcie nie dawał się ukończyć. Sprawiał zarówno problemy programistyczne (co pokazał Cairo), jak i sprzętowe i infrastrukturalne, o zgodności nie wspominając. NT 5.0 był ciężki, kiepsko obsługiwał PnP i ACPI, usługa katalogowa była w powijakach, OFS był mrzonką, interfejs był za trudny, sterowników brakowało, a aplikacje (zwłaszcza te DOS-owe) bywały niekompatybilne. Dramat.

Spóźnione terminy

Projekt opóźniał się, rok 1997 okazał się nieosiągalny, NT 5.0 miał się teraz ukazać rok później, a szanse na prędkie zamordowanie MS-DOS malały. Nowy system był zdecydowanie przeznaczony wyłącznie dla stacji roboczych i serwerów. W dodatku ktoś w Redmond stwierdził, że skoro produkt i tak się spóźnia, to może warto do niego dołączyć "nieco lepsze" wersje składników, które dla niego planowano.

Rok 1997 skończył się w Microsofcie następującym planem: za dwa-trzy kwartały zostanie wydany Memphis dla klientów domowych i NT 5.0 dla stacji roboczych i serwerów. Memphis zaktualizuje starzejący się i wybrakowany OSR2, oferując ponownie wersję pudełkową, a NT 5.0 pozwoli wreszcie skorzystać z ACPI i USB na stacjach roboczych. Firmy z kolei ucieszą się z usługi katalogowej.

Memphis miałby zostać zastąpiony w 2000 roku wariantem klienckim NT 6.0 o nazwie "Millennium"(!). Oferowałby on zatem wersje Personal, Workstation, Server i Datacenter. To wszystko byłoby osiągalne pod jednym warunkiem: NT 5.0 zostanie wydany w 1998, by zespół miał dwa lata na opracowanie "domowego" interfejsu dla NT i nowego modelu programowania. Wersja beta NT 5.0 pokazała jednak światu, że będzie to niemożliwe.

Marne wydania

Dopiero druga beta dostarczyła którekolwiek obiecane dotychczas funkcje. Usługa katalogowa, nazwana Active Directory, okazała się ciężka i niestabilna. PnP, ACPI, MSI, MMC, DCOM i DFS wszystkie były w powijakach. Taki stan rzeczy sprawił, że definitywnie wycofano się z planów promowania NT 5.0 poza biznesem. Użytkownik domowy miał czekać na Memphis, czyli Windows 98.

Gdy Windows 98 ujrzał światło dzienne, w Redmond wiedziano już, że albo NT 5.0 porzuci Active Directory, albo premierę będzie trzeba przełożyć na rok 1999. Bojąc się, że Microsoft wyjdzie w ten sposób na firmę, która nie umie dostarczyć nowych produktów, początkowo zdecydowano się na to cięcie. Decyzja została zmieniona dopiero, gdy klienci zaczęli sugerować, że bez AD nie przejdą z NT 4.0 na jego następcę.

Wydawanie NT 5.0 w 1998 roku nie miało więc sensu, więc dokonano przesunięcia premiery na 1999. Aby usunąć pogłoski, że Microsoft nie umie już wydawać Windowsów, projekt aktualizacji Windows 98 Service Pack 2 przemianowano na Windows 98 Wydanie Drugie, tworząc "znikąd" kolejny system operacyjny. Co zabawne, spora część Windows 98 przez pewien czas też była rozwijana jako darmowy dodatek dla Windows 95, by w końcu zmienić się w oddzielny system.

Obcięte plany

Lecz nawet opóźnienie premiery na rok 1999 nie pozwoliło na ukończenie wszystkich planowanych oraz (co gorsza) oficjalnie ogłoszonych funkcji. Kolejne wersje beta były wybrakowane, zaczęto więc mówić o NT 5.1, który miałby je dostarczyć nieco później. Tymczasem śmierć klasycznych Windowsów, planowana uprzednio na rok 2000, stała się nieuchwytną przyszłością, o której wstyd wspominać. Projekt Millennium został porzucony, zastąpił go Neptune. Microsoft odzyskiwał stopniowo kontakt z rzeczywistością i przesunął datę premiery na jesień 1999.

Nie zdecydowano się jednak na odzwiercedlenie w nazwie produktu tego, że porzucono użytkowników domowych. NT 5.0 miał się bowiem nazywać Windows 2000. Dość ambitna nazwa, jak na produkt niebędący uniwersalną wersją NT. Miała jednak pewną zaletę: nie da się wydać Windows 2000 później niż w roku 2000, więc opóźnienia kiedyś muszą się skończyć.

Ostatecznie, Windows 2000 został wydany pod koniec lutego 2000. Nie można było czekać dłużej, choć system wcale nie był ukończony. Zidentyfikowano kilkaset problemów i wad, które według standardów kontroli jakości Redmond powinny blokować wydanie, ale ze względu na gigantyczne opóźnienia, zdecydowano się dostarczyć je przez Service Pack. Klasyczne Windowsy miały otrzymać jeszcze jedną, ostatnią wersję, czyli "Millennium".

Najbliższa przyszłość NT pozostawała chaotyczna i niedookreślona, ale biznes był zadowolony. Windows 2000 był przełomowym i bardzo ważnym wydaniem. Większość fundamentów oraz najstabilniejsze składniki dzisiejszego Windows 10 stworzono właśnie w ramach Windows 2000. Wraz z Vistą stanowi on skok jakościowy w wymiarze nieobecnym już nigdy później.

Przełom

Active Directory, choć spóźnione i dziś dość marnie rozwijane (Azure AD to odrębna historia), wyznaczyło korporacyjny standard zarządzania stacji roboczych. Dziś oczywiście potrzebnych jest więcej narzędzi, jak chociażby SCCM, ale bez Windows 2000 nie bylibyśmy dziś tam, gdzie jesteśmy. A przecież nie był to system "nieunikniony". AD wcale nie musiało powstać, podobnie jak OFS. Można jedynie spekulować, jak wyglądałby świat IT bez Windows 2000, ale możliwe, że byłoby w nim znacznie mniej miejsca na Windows w ogóle, nie tylko NT.

© dobreprogramy
s