O tempora, o mores! ... c.d.n.n.

Od samego początku mej bytności w necie, nigdy nie ukrywałem swojej tożsamości. Jeśli ktoś chciał to zawsze mógł ze mna porozmawiać na żywo lub po prostu zadzwonić. Pojawiałem się na zlotach, spotach, ba sam organizowałem takie spotkania i każdy mógł uścisnąć mą dłoń i z każdym zamieniłem, choć kilka zdań. Niemal od zawsze używałem nicka Pangrys lub McPangrys, z małym wyjątkiem, w serwisie battlefield.pl znają mnie pod nickiem Sokar44, choć w stópce redakcyjnej widnieję już jako:

Maciej „Sokar44/Pangrys” Szczepański

Zarejestrowałem się, jako Sokar44, bo to był mój pierwszy login do Battlefielda a nie sądziłem, że ta gra wciągnie mnie na tyle lat.

Wiem, że to dość poważny błąd używać wszędzie tego samego nicka, ale zawsze uważałem i uważam nadal, że ja nie mam się czego wstydzić a wręcz chciałem wskazać swoim adwersarzom, że biorę pełną odpowiedzialność za swoje słowa i czyny. Nie chciałem się ukrywać za maską (jakże złudną) pozornej anonimowości. Nie ukrywam swojego wizerunku, tego kim jestem a nawet na większości for czy portalach, na których jestem zarejestrowany, moim avatarem zazwyczaj jest moje zdjęcie. Wiem, że często wygłaszam dość kontrowersyjne osądy i czasem ( no może częściej niż czasem) się mylę, ale potrafię się przyznać do błędu i przeprosić adwersarza. Jeśli istotnie jest to mój błąd lub niestety w ferworze dyskusji nieopatrznie obrażę interlokutora w ferworze dyskusji, to nie mam problemu z uznaniem mojej winy i oczywiście przeproszę wszystkich zainteresowanych.

Nigdy nie byłem i nie jestem doskonały czy nieomylny, popełniam błędy jak każdy a czasem nawet częściej niż inni, ale jak mówi stare przysłowie pszczół, nie myli się tylko ten co nic nie robi. Jestem po prostu jestem Pangrys i w pełni odpowiadam za swoje słowa i czyny.

Niestety okazuje się że reprezentuję dość odosobniony przypadek. Poziom agresji, indolencji i głupoty powoli zaczyna przerastać moje wyobrażenia. Udzielałem się na DP, pisząc bloga i niekiedy udzielając się w komentarzach pod ciekawymi dla mnie artykułami. Trzymałem się jednej prostej zasady, nie komentuję i nie piszę o tematach o których nie mam zielonego pojęcia.

Wbrew pozorom to coraz rzadsze stanowisko. Obecnie każdy może pisać i niestety często pisze nieco od rzeczy. Czasem się zdarza że, autor bloga/komentarza powtarza zasłyszane półprawdy i przekłamania a kilku kolejnych cytuje te wypociny, niejako je uwiarygadniając. Wszak wielu już o tym pisze to musi być prawda , no nie ??

Najlepiej jest zacytować jakieś angielskojęzyczne źródło, niekoniecznie musi być nawet zbyt wiarygodne, byle by było po angielsku i by pasowało do naszej wydumanej teorii. Oczywiście, autor nie sprawdza wiarygodności informacji, ważne że potwierdza jego twierdzenia. Zresztą wielu z takich „miszczów słowa” nawet nie zadaje sobie trudu znalezienia źródła bzdury a załatwia to notatką w stylu:

Gdzieś czytałem ale nie pamiętam gdzie …
Jak wszyscy słyszeli …
Przecież wszyscy wiedzą … *

* Niepotrzebne skreślić

Celują w tym, bardzo młodzi ludzie, którzy po pierwszym formacie i lekturze paru vortali IT uważają że nabyli już całą potrzebną wiedzę więc zlepkiem swoich pobożnych życzeń wymieszanych z kilkoma opinii innych równie „mądrych bloggerów” i wyrywkowych opinii znalezionych w najpopularniejszej wyszukiwarce, tworzą swoją (jak mniemają) rzeczywistość. Oczywiście takich ludzi znajdziemy w każdym przedziale wiekowym i w każdej społeczności ale akurat ta kategoria piszących ostatnio działa mi jakoś na nerwy.

Nie generalizujmy że każdy młody człowiek jest ignorantem, brak mu doświadczenia czy źle pisze. Spotkałem się z blogami dość młodych ludzi (vide Banan i inni) gdzie byłem naprawdę pozytywnie zaskoczony dojrzałością wpisów, gdzie piszący niewątpliwie pisał na podstawie własnych doświadczeń i potrafił zainteresować czytelnika nietuzinkowym podejściem do tematu. Nie ukrywał że na pewnych zagadnieniach się nie zna i opisuje to tylko na podstawie swoich wrażeń z użytkowania programu czy sprzętu bez tzw „nawijania makaronu na uszy” . Nie musiałem zgadzać się z zawartymi w wpisie czy artykule tezami ale podobało mi, że autor rzetelnie opisywał zagadnienie i nie narzucał nachalnie swojego poglądu. Nie bez znaczenia jest fakt że cenię takich piszących, którzy otwarcie przyznają się do nieznajomości pewnych tematów . Wiem że człowiek pisze uczciwie i nie ma zamiaru nawracać na siłę każdego czytelnika by użytkował konkretny sprzęt czy np. inny soft. Łatwiej wtedy wybaczyć błędy czy potknięcia we wpisie. Taka uczciwość jest ostatnio bardzo w cenie bo trzeba cenić to co tak szybko znika w odmętach miałkości i pozerstwa jakie nas otacza.

Niestety, coraz częściej napotykam na wpisy samozwańczych „guru IT” gdzie autor nie widzi różnicy pomiędzy serwerem a stacją roboczą lub autor forsuje kontrowersyjną tezę, posiłkując się półprawdami i pobożnymi życzeniami. Kiedyś znalazłem wpis człowieka, który nie dość dokładnie przeczytał informacje prasową dużego producenta softu i pod wpływem niepełnych informacji wpisał w felietonie dość dziwną tezę będącą tylko i wyłącznie wynikiem jego bujnej wyobraźni oraz kiepskiej znajomości języka Szekspira, po czym zaczął zwalczać tą tezę, ciesząc się że wywołał (w jego mniemaniu) ożywioną dyskusje nie przyjmując do wiadomości iż cały jego wpis jest oparty na fałszywych przesłankach. Spotkałem się też z interlokutorem, który zadawał sobie trud grzebania w profilach osób, które miały odmienne zdanie i deprecjonował ich wpisy i komentarze bo w jego mniemaniu taka osoba nie miała kompetencji i wiedzy by podważać jego opinię.

Nie ukrywam, miałem tą nieprzyjemność dość jednostronnej dyskusji z takim osobnikiem. Nie odpowiadał na niewygodne pytania, które mogły podważyć jego pogląd i nie pasowały do jego lansowanej tezy więc zaczął podważać moję kompetencje do prowadzenia dyskusji a na końcu obrzucił inwektywami. Niestety, ktoś z administracji tak selektywnie pokasował komentarze iż istotnie wychodzę na głupca. Teraz to ja wychodzę na pieniacza i choć istotnie czasem nim jestem, to jednak wydaje mi się że nie w takim stopniu w jakim mnie przedstawiają owe wpisy.
Na profilu innego młodego człowieka przeczytałem znamienne motto, które jak mniemam, charakteryzuje dość obrazowo ten typ młodych piszących autorów.

Nie trzeba wiedzieć wszystkiego. Wystarczy wiedzieć jak korzystać z Google.

Zawsze ciśnie mi się na usta pytanie, co zrobi taki człowiek gdy mu zabraknie dostępu do Google ? Bez wiedzy i doświadczenia, jak długo zagra tą role w tych za dużych butach ?

Wiem, oczekuję niemożliwego ale pamiętajcie że nie zawsze ten bez „papierów”jest głupcem a często bywa że „papiery” nie oznaczają że rozmawiacie z kompetentną osobą.

Wielu z Was młodych za kilka lat, być może, będzie wysokiej jakości fachowcami w świecie IT. Będziecie robić rzeczy o jakich mi nigdy się nawet nie śniło. Zapamiętajcie lekcję od starej lamy i głupca Pangrysa.

Jeśli piszecie na blogu itp. to upewnijcie się że wiecie o czym piszecie, zadawajcie konkretne pytania i bądźcie przygotowani na ostrą krytykę. Weźcie każdy objaw konstruktywnej krytyki do serca. Krytyka jest czymś niezbędnym bo wiemy gdzie popełniliśmy błąd i wiemy co możemy poprawić. Nie każdy krytykant jest naszym wrogiem a nie każdy pochlebca jest naszym przyjacielem. Nie deprecjonujcie niczego z zasady bo np. wszystko od producenta X jest be ... Nie powtarzajcie po innych opinii, skoro wasze doświadczenie mówi wam co innego. Miejcie swoje zdanie, nie silcie się by w wieku 15 lat być Alfą i Omegą, na wszystko przyjdzie czas.

Ja osobiście wolę by wskazano mi wszystkie błędy i moje pomyłki niż utwierdzać mnie że coś co piszę czy doradzam jest OK, choć tak naprawdę, moje porady mogą czasem wyrządzić komuś szkodę.

Jak mawiał mój arcywróg , „…podaj rękę każdemu, nawet jeśli kogos nie lubisz. Ten jeden gest może czasem zaważyć na twojej przyszłości …” Weźcie to do serca i nie obrażajcie się na złe słowa a kiedyś wspomnijcie moje słowa i wychylcie szklanke dobrego trunku na mą cześć lub wypijcie mi na pohybel.

Wspomnijcie czasem moje słowa :)

PS
Na HZ pamiętam rozmowę z pewnym młodym człowiekiem o dość krótkim nicku, który ponoć czytuje mojego bloga.
Przepraszam, że tak krótko mogliśmy rozmawiać ale nadal uważam, że robiłeś sobie ze mnie jaja :P