r   e   k   l   a   m   a
reklama

Premiera Xiaomi Mi 2 Note SE, czyli podwójne rozczarowanie

Strona główna Aktualności

O autorze

Konsekwentnie trzyma się lewego pasa autostrady. Lubi szybki chód chodnikiem, narowisty jazz oraz infradźwiękowy metal. Nie przeszkadza mu wolne oprogramowanie.

Przed dwoma dniami Xiaomi w serwisie Weibo, czyli chińskim odpowiedniku Facebooka, umieściło tajemniczą grafikę i krótkie wideo zapowiadające nowy topowy model smartfonu. Spodziewaliśmy się Mi 6 Plus, a dzisiaj w trakcie premiery mieliśmy jedynie otrzymać tego potwierdzenie. Chińczycy jednak zaskoczyli i pokazali znany Mi Note 2, jednak w nowym wariancie Special Edition.

Xiaomi, zapowiadając nową premierę, pytało o to, czym jest 6 GB RAM-u. Dzisiaj otrzymaliśmy odpowiedź i okazuje się, że jest to praktycznie jedyna różnica dzieląca specjalną edycję Mi Note 2 od jego zwyczajnej wersji. Ta druga została wyposażona w 4 GB. Oczywiście oba modele różnią się też ceną. Za premierowe urządzenie przyjdzie w Chinach zapłacić równowartość ok. 1580 zł.

Reszta pozostała bez zmian i w tym cały problem. Już wcześniej dostępne były warianty Note'a 2 z 6 GB RAM-u, w czym zatem świeżość SE? Ano w tym, że teraz 6 GB RAM-u możemy mieć w urządzeniu wyposażonym w 64 GB pamięci wewnętrznej. Dotąd taka wielkość pamięci o swobodnym dostępie zarezerwowana była dla droższych wariantów.

Mi Note 2 Special Edition oferuje procesor Snapdragon 821 oraz aparat 22 MP. Na pokładzie smartfonu znajdziemy Androida 6.0.1 Marshmallow z nakładką MIUI 8, a całość zasilana jest akumulatorem o pojemności 4070 mAh. Ekran to oczywiście ten sam 5,7-calowy ekran OLED o rozdzielczości full HD.

Nowości z Chin płyną do nas wartkim potokiem i to nie jedyna rewelacja z ostatnich dni. Oprócz wyciekłych zdjęć opakowań Redmi 5A mogliśmy się też dowiedzieć o powstaniu trzeciej submarki smatrfonów wchodzących w skład Xiaomi. Wszystko oczywiście owiane jest tajemnicą. Na razie.

© dobreprogramy
reklama
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

reklama
Polecamy w WP TechnologieWP TechnologieSnap ma się coraz gorzej. A jego twórca jest najlepiej opłacanym na świecie prezesem