Recenzja LEGO Technic 42099: samochód terenowy sterowany smartfonem

Strona główna Lab Inne
Nie wiecie co kupić sobie... synowi pod choinkę?
Nie wiecie co kupić sobie... synowi pod choinkę?

O autorze

Od czasu do czasu warto odłożyć „poważne” zabawki na bok i sprawdzić, co piszczy w świecie zabawek przyziemnych, niemal dla każdego. Niemal, gdyż zaawansowane zestawy LEGO bywają bardzo drogie. Przykład testowanego zestawu to potwierdza, gdyż za zdalnie sterowany zestaw LEGO Technic trzeba zapłacić ponad 800 złotych. Co oferuje? Sprawdźmy to.

Oto prosta i sprawdzona prawda: w dzisiejszych czasach LEGO pozostaje jedną z niewielu zabawek, które pozwalają odpocząć od smartfona, komputera czy telewizora. Dla mnie i być może dla wielu z Was, budowanie z LEGO było rozrywką, która absorbowała godziny w czasach, gdy o smartfonach nikt nie myślał, a telefony komórkowe były w posiadaniu prawdziwych biznesmenów. Dziś zaawansowane smartfony są w posiadaniu nawet przedszkolaków i trudno ich zachęcić do kreatywnego spędzania czasu. Jak w tym świecie odnajduje się LEGO? Wygląda na to, że całkiem nieźle.

Prawie 1000 elementów i gruba instrukcja: kwintesencja LEGO Technic

Nie ukrywam, że od zawsze największą przyjemność sprawiało mi budowanie z klocków wg. instrukcji. Pełny relaks, oderwanie od codziennych spraw i przyjemny proces powstawania czegoś ciekawego z setek drobnych elementów. Po ułożeniu zestawu pozostaje satysfakcja, ale to samo budowanie sprawia najwięcej frajdy. A im więcej części, im bardziej skomplikowany projekt i grubsza instrukcja, tym lepiej!

W przypadku zestawu zdalnie sterowanego samochodu terenowego, LEGO zafundowało nam aż 958 elementów oraz dość obszerną, liczącą 222 strony instrukcję. Jak przystało na duńską firmę, wszystko jest opisane bardzo przejrzyście i zrozumiale – nie musimy zastanawiać się nad każdym krokiem. Ot, prosta i przyjemna rozrywka płynąca z budowania. Oczywiście zestawy z serii Technic zawsze charakteryzowały się stosunkowo wysokim poziomem trudności. Podobnie jest w tym przypadku. Dodatkowo, w opisywanym zestawie zastosowano silniki oraz moduł sterowania bezprzewodowego. Jak to działa?

Czas na budowę!

Złożenie całego modelu zajęło mi kilka pełnych wieczorów, w sumie jakieś kilkanaście godzin. Czasu tak naprawdę nie liczyłem, gdyż składałem powoli, spokojnie, z kawą na biurku i celebrowaniem każdego etapu. Po drodze nie trafiły się żadne problemy, choć musiałem spędzić chwilę, aby estetycznie poukładać kable łączące poszczególne moduły, a jest ich aż cztery. Główny o nazwie Smart Hub połączony jest z dwoma silnikami XL oraz jednym silnikiem 1 L.

Do sterowania modelem terenówki LEGO służy aplikacja na smartfon, która może wyświetlać trzy różne ekrany. Oczywiście najwygodniejszym jest ten, który w pewnym stopniu symuluje wygląd tradycyjnego sterownika, lub – jak ktoś woli – pada do konsoli. Możemy zatem jechać do przodu, do tyłu, skręcać, a wszystko to w dość płynnym stopniowaniu. Co ciekawe, aplikacja może też odtwarzać efekty dźwiękowe i na bieżąco informować o prędkości jazdy i przechyłach terenówki. Główny moduł Hub zapewnia łączność Bluetooth Low Energy (BLE), ma przycisk aktywacji, czujnik działający w sześciu osiach (trzy żyroskopy i trzy akcelerometry) oraz cztery złącza. Podczas sterowania można również przełączyć się w tryb sterowania jednym palcem, dzięki czemu po przeciągnięciu palcem po ekranie, auto wykona odpowiedni manewr.

Zawsze lubiłem poznawać rozwiązania techniczne, które zostały wymyślone przez osoby, które projektują te zestawy. W tym testowym zastosowano naprawdę mnóstwo ciekawych zabiegów. Oprócz niezależnego zawieszenia, mamy skrętną ramę, przekładnie, układ kierowniczy, różnicowy itp. To wszystko składa się naprawdę przyjemnie i co najważniejsze, wszystko działa sprawnie i ma swoje zastosowanie. Spora ciekawostką są redukcyjne przekładnie planetarne zintegrowane z piastami.

Ogromną zaletą tego typu przekładni jest to, że może ona znacznie zwiększyć moment obrotowy silnika. W tym przypadku przełożenie wynosi 1:5, więc moment obrotowy jest 5 razy większy w porównaniu do bezpośredniej skrzyni biegów. Kosztem tego jest oczywiście utrata prędkości – auto jest bardzo wolne – więc nie ma mowy o szalonej jeździe po piachu, ale z drugiej strony łazik jest w stanie wjechać pod zaskakująco trudne przeszkody. Coś za coś.

Czy warto?

To trochę podchwytliwe pytanie. Klocki LEGO nie są tanią zabawką – to nie jest żadna tajemnica. Aby kupić ciekawy zestaw, niekoniecznie z serii Technic, trzeba zainwestować co najmniej 200-300 złotych. Za testowy zestaw trzeba zapłacić co najmniej 800 złotych. To naprawdę poważna kwota, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że to „tylko” klocki LEGO. Tylko i aż, bowiem testowy zestaw jest naprawdę ciekawy i daje mnóstwo frajdy podczas budowania i zabawy po zakończeniu budowy. To również świetny prezent dla kogoś, kto interesuje się mechaniką, elektroniką i najnowszymi gadżetami. Droga, ale bardzo ciekawa kombinacja.

© dobreprogramy
s