Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Szantaż

Raz na jakiś czas użytkownicy portalu starają się szantażować redakcję. Nie użytkownicy-grupa, a pojedynczy. Przeważnie autorzy jakiegoś komentarza lub wpisu blogowego. W bodajże wszystkich przypadkach tego typu mamy do czynienia z wpisem obrażającym innych użytkowników lub bezczelnym plagiatem. Opiszę przypadek z wczoraj, bo jest naprawdę znamienny.

Jeśli nie spełnicie moich żądań,...

W większości przypadków szantaż ma tę samą, oklepaną formę: redakcja to [tutaj obelga] i jeśli to co teraz napisałem nie pojawi się na stronie, to znaczy że jesteście [tutaj jakieś ciekawe porównanie]. Te porównania przeważnie wiążą nas z konkretną opcją systemowo-przeglądarkową (jesteśmy pachołkami Microsoftu albo sitwą linuksową) albo opcją polityczną (jesteśmy jak Kaczor, Komoruski, Białoruś i Kuba – najlepiej pisana przez C).

Czasem autor szantażu po wylaniu na redakcję (lub konkretnego redaktora, często wybranego na czuja) pomyj, uzna za konieczne dodanie, że on tak z miłości pisze i że bez urazy, stara się tylko naprostować nasz kręgosłup moralny.

r   e   k   l   a   m   a

...to tylko udowodni...

Nie inaczej było ostatniego wieczora. Na początek kilka faktów i jako punkt odniesienia, link – przyda się w czasie analizy wpisu blogowego, o którym traktuje moja notka.

Zwracam uwagę na opis różnych wersji RAID, który znajdziecie mniej więcej w 2/3 wysokości strony. Bardzo ciekawe będzie podejrzenie źródła strony, zobaczymy w nim bowiem, że formatowane jest tak, by żadna linia tekstu nie przekraczała bodajże 116 znaków. Jest to o tyle ważne, że w panelu administracyjnym widać twarde podziały linii we wpisanym przez użytkownika tekście.

Porównajmy wskazany powyżej fragment z podglądem przytoczonej wcześniej strony w Operze.

Wpis na blogu opisywał RAID w konfiguracjach od 0 do 6. Lista ta poprzedzona była dwoma akapitami. Pierwszy zaczynał się od „Metoda RAID opracowana została jako...” a drugi od „Metoda RAID może być wdrażana...”, co względem przytoczonej strony różni się nieznacznie formatowaniem (dodatkowy akapit!) i... to w sumie tyle. Nawet wymuszone nowe linie były w znakomitej większości w tym samym miejscu, co w źródle przytoczonej strony.

Wpis na blogu odrzuciłem z komentarzem „Plagiat” i linkiem do strony, z której tekst pochodzi. Zgadniecie co działo się dalej? ;)

...ponad wszelką wątpliwość...

O 18:43 dostałem na forum prywatną wiadomość. Tutaj należą się brawa dla „autora” wpisu blogowego – udało mu się na czuja trafić na tego, kto odrzucił wpis! Treść wpisu bardzo typowa. Zaczyna się od pytania retorycznego.

Jestem ciekaw jak udownicie mi, ze mam plagiat ?

Dosyć szybko autor przechodzi do konkretów (gwiazdkowanie moje).

Widac, ciemna masa rzadzi - spoko zamiast sie zapyrtac skad ten konflikt i tak dalej, to od razu wypie**alamy i po sprawie i twierdzimy ze to plagiat i przyklejamy latke "zlodziej - bo zrobil plagiat to jest zlodziejem mysli intelektualnej".

Równie prędko raczy mnie sympatycznymi słowy (tu sam się ocenzurował).

I jak tu do ciezkiej cholery pisac cos na blogu ? Mam wam ku..wa udowaniac za kazdym razem ze posiadam materialy na danym temat ?

Dalej możemy przeczytać, że to „ciekawe podejście do użytkowników i czytelników” oraz to, na co wszyscy czekaliśmy:

Sorry, jesli mnie posnioslo, i nie chcialem nikogo urazic

Ach! Jeśli tak, to ja przepraszam. Nie chciałeś nikogo urazić i przecież „posiadasz materiały”. Teraz wszystko jasne, biegnę przywrócić Twój wpis.

Żartowałem, wcale nie zamierzam tego robić. :)

Paradoksalnie właśnie z uwagi na sensowne (mam nadzieję) podejście do użytkowników i czytelników: nadmuchiwanie liczby wpisów blogowych plagiatami nie jest moim zdaniem fair nie tylko wobec oryginalnych autorów, a także wobec Was.

...że mam rację!

Wracając do samego wpisu: autor postanowił napisać także na email redakcyjny w sprawie domniemanego plagiatu. Treść w znacznej mierze identyczna, ale pojawiło się kilka zdań podsumowujących, w tym ukochany przez wszystkich szantaż:

nicka nie podam bo jeszcze konto mi zabanujecie - pewnie tego tez mozna sie spodziewac
podejrzewam iz ta reakcja ( to samo wyslalem do admina na pw, ktory to napisal, ale nie licze na zaden odzew a bardziej spodziewam "zemsty" za to iz poruszylem ten temat i ze napisalem cos takiego)

Drogi czytelniku, którego nicka z litości pominę, oto mój odzew. Moja mama zwykła mawiać, że z wielkim tyłkiem wejdzie się wszędzie, ale z wielką japą już nie. Sposób, w jaki próbujesz rozwiązać swój problem, jest pożałowania godny i nie przyniesie rezultatów: ani tutaj, ani w żadnym innym (odważę się to napisać) cywilizowanym miejscu. Oszczędź sobie zażenowania i zmień ton, jakim komunikujesz się z innymi ludźmi. Potraktuj to proszę jako przyjacielską radę. :) Jeśli chcesz dalej pisać - śmiało, nikogo za pojedynczy plagiat nie zbanowaliśmy. Jeśli będziesz publikował autorskie teksty, wszyscy będą szczęśliwi. Jeśli kopiujesz informacje z innej strony, zaznacz przynajmniej skąd pochodzą. A jeśli to TWÓJ tekst w oryginale (w co naprawdę wątpię – napisałbyś o tym w swojej wiadomości), to należy to niestety udowodnić. Nasze szklane kule popsuły się. :(

Właścicieli prywatnych blogów pragnę uspokoić: jeśli trafię na kopię tekstu z sieci i wyraźnie widać, że autor jest ten sam, to wszystko będzie ok. Przykładem osoby prowadzącej dwa blogi jest chociażby lukasamd. Jeśli się nie mylę, nigdy nie było problemów z tym związanych. :)

Czyżby?

Uprzedzając komentarze: wpis ten nie jest formą zemsty, bo nie mam się za co mścić. Zresztą wolałbym, żeby autor pozostał dla Was anonimowy – każdy z nas od czasu do czasu myli się w ocenie, należy z tym przejść do porządku dziennego i żyć dalej. :) Chciałbym natomiast, by wpis stanowił przestrogę dla tych czytelników, którzy chcieliby podobny „szantaż” zastosować w przyszłości. To nie działa. ;)

Odpowiadając na ewentualne zapytania o wpis na temat motylków: będzie. :] 

Komentarze