Samsung Galaxy Note20 i S20 nie są już flagowcami? Firma chce ponoć zmiany nomenklatury

Strona główna Aktualności

O autorze

Zarówno Galaxy Note, jak i Galaxy S to serie smartfonów, które od lat przedstawiane były jako flagowe. Innymi słowy: najlepsze, jakie firma Samsung ma do zaoferowania. Jednak, jak wynika z najświeższych doniesień, taki stan rzeczy wkrótce może ulec zmianie.

Znany z ujawniania rozmaitych przecieków użytkownik Ice universe pisze na Twitterze: "Zwróćcie uwagę, że wyższej klasy modele z serii A zniknęły, a Note20 wygląda jak [dotychczasowa] seria A. Wiele wskazuje na to, że Samsung może osłabić serie S/N i uznać serię Z za prawdziwy flagowiec". I jest to spostrzeżenie na wskroś zasadne.

Koreański producent już od ubiegłorocznej premiery Galaxy Fold przekonuje, że przyszłością są właśnie konstrukcje składane. Tymczasem Note20 istotnie jest sprzętem dość ubogim w odniesieniu do liderów. Zaledwie 60-hercowy ekran i plastikowa obudowa to cechy ewidentnie nieprzystające do klasy premium. Inaczej jest wprawdzie z Note20 Ultra, jednak zamknięcie w jednej linii produktowej i średniaka, i hi-endu wydaje się ruchem dość dziwnym.

Zdaniem Ice universe, jest to pierwszy krok w stronę zepchnięcia serii Galaxy Note oraz Galaxy S w kierunku typowego segmentu średniego. Kropką nad i ma być przyszły Galaxy S21, który nie będzie ponoć urządzeniem przesadnie spektakularnym.

Co to oznacza w praktyce? – zapytacie. W takim przypadku zmieniłby się na pewno rozkład sił w kampaniach reklamowych, gdzie to składaki powinny zacząć odgrywać pierwsze skrzypce. Nie należy też zapominać, że cały czas istnieje pewna grupa ludzi, która musi posiadać topowy telefon. Bo tak. Skierowanie reflektorów na serię Galaxy Z może zagwarantować jej lepszą sprzedaż. Tak więc gimnastyka z segmentowaniem, choć pozornie kosmetyczna, ma głęboki sens.

A nie da się również ukryć, że w obecnej sytuacji politycznej Koreańczycy mają niejako wolną rękę. Ich najgroźniejszy rywal, Huawei, cierpi wskutek blokady Google, przez co na zdecydowanej większości rynków przestał stanowić jakąkolwiek alternatywę. Skoro nie czuć zaś oddechu konkurencji na plecach, to można zacząć bezkarnie dyktować warunki.

© dobreprogramy
s