reklama

SilveOS — system operacyjny w Silverlight

Strona główna Aktualności

O autorze

Kobieta o wielu talentach, użytkowniczka OS X kochająca fotografię, kuchnię wschodnią, ciężką muzykę i poprawną polszczyznę.

Rozwój HTML5, CSS3 i języka JavaScript powodują, że coraz częściej korzystanie z komputera ogranicza się jedynie do pracy w przeglądarce. Na takiej filozofii opiera się system operacyjny ChromeOS i wiele aplikacji mobilnych. Ale jest jeszcze Silverlight...

Silverlight jest ciekawą alternatywą dla popularnych ostatnio HTML5 i CSS3, ale mało się słyszy o jego wykorzystaniach. Jednak jeśli nastanie era komputerów, na których pracujemy tylko w przeglądarce, mogą sprawdzić się takie rozwiązania, jak SilveOS — webowy pulpit („webtop”) w technologii Silverlight 4.

Pierwsza testowa wersja SilveOS została udostępniona w maju. Obecnie widać w nim jeszcze drobne niedoróbki, ale z powodzeniem można go używać do pracy. Aplikacje dostępne w SilveOS uruchamiane są w bezpiecznej „piaskownicy” Silverlighta, co jest główną zaletą projektu. Znajdziemy tu między innymi kalendarz, edytor tekstów, przeglądarkę plików, przeglądarkę internetową, odtwarzacz wideo i YouTube, czytnik RSS, kalkulator, program do malowania (Paint), komunikator oraz niezbędne w każdym biurze gry: pasjansa i sapera. Co ciekawe, SilveOS ma możliwość instalacji aplikacji z pakietów Silverlight (XAP) i uruchamiania ich w „systemie” z Internetu lub lokalnego dysku.

SilveOS można używać jako gość, lub utworzyć sobie login i hasło. Po utworzeniu użytkownika i hasła system zapamięta ustawienia (których nie ma na razie zbyt wiele) i zainstalowane aplikacje. Menu systemu przypomina nieco to znane z systemu Windows, ale jest — zgodnie z oczekiwaniami — dużo uboższe. SilveOS pozostanie prawdopodobnie jedynie ciekawostką. Podobne rozwiązania mają nikłą szansę na rozwój, jeśli nie wspierane są przez poważne pieniądze i promującą je korporację.

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama
Polecamy w WP TechnologieWP TechnologieNie wiemy, co jemy - państwowe badania to kropla w morzu. Projekt FoodRentgen chce to zmienić