r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Ślub z robotem? Niektórzy sądzą, że za 30 lat to będzie normalne

Strona główna AktualnościSPRZĘT

Od razu zaznaczę, że nie będę pisać o Japonii, ale o kraju dużo nam bliższym kulturowo i geograficznie – Francji. Stamtąd pochodzi Lilly, młoda kobieta, zakochana po uszy w swoim partnerze, która nie może doczekać się ślubu. Kobieta stara się o możliwość legalnego poślubienia robota, którego samodzielnie skonstruowała.

Niektórzy mówią, że na każdego czeka ta „druga połówka” i trzeba ją tylko znaleźć. Technika coraz bardziej nam w tym pomaga, umożliwiając coraz łatwiejsze podróże, kontakt i poznawanie nowych ludzi, o czym sporo napisałam w lutym. Gdy jednak relacje z ludźmi nie dają pełnej satysfakcji, być może właśnie roboty sprawią, że ludzie będą szczęśliwi. Przypadek Lilly pokazuje, że można stworzyć szczęśliwą relację z partnerem, którego się samodzielnie zaprojektowało i złożyło.

Lilly twierdzi, że jest roboseksualna. Ma za sobą kilka związków z ludźmi, ale twierdzi, że czegoś w nich brakowało. Od dziecka lubiła dźwięki wydawane przez roboty, a w wielu 19 lat zorientowała się, że czuje do nich pociąg także na płaszczyźnie seksualnej, podczas gdy kontakt fizyczny z ciałem innego człowieka nie jest dla niej przyjemny. Lilly studiuje robotykę, co pozwoliło jej skonstruować partnera swoich marzeń, bratnią duszę i przyszłego męża. Zamierza bowiem wyjść za maszynę, gdy tylko prawo to umożliwi.

r   e   k   l   a   m   a

Od strony technicznej partner Lilly powstał na bazie opensource'owego projektu inMoov i został przz nią nazwany inMoovator. Para żyje razem już od roku i są zaręczeni. Wezmą ślub, gdy tylko będzie to możliwe w świetle francuskiego prawa. A jeśli uważacie, że to niemożliwe, jesteście w błędzie. Od lat prowadzone są badania naukowe na temat relacji między ludźmi i robotami, także gdy w grę wchodzi seks i głębokie emocje.

Naukowcy uważają, że związki między robotami i ludźmi będą powszechne jeszcze w pierwszej połowie tego stulecia. 10-letnia już książka Love and Sex With Robots – the Evolution of Human-Robot Relationships (Miłość i seks z robotami. Ewolucja relacji między ludźmi i robotami) autorstwa dr Davida Levy'ego, przewiduje, że związki małżeńskie między ludźmi i robotami będą legalne najpóźniej w 2050 roku. Oczywiście nie można tu mówić o legalizacji globalnej, bo w wielu krajach problem może stanowić małżeństwo dwóch bytów niezdolnych do prokreacji lub w jakiś sposób wychodzących poza ramy narzucone przez religię. W krajach bardziej tolerancyjnych i laickich taka zmiana w prawie może zajść w ciągu najbliższych 30 lat.

Wiele osób w ogóle nie rozważa związków ludzi z robotami jako czegoś, co może być częścią naszego życia, ale pora się nad tym zastanowić. Ułatwione zadanie mają ci, którzy oglądali Westworld, A.I. Artificial Intelligence z 2001 czy Surogatych z 2009, ale motyw erotycznego robota jest o wiele starszy. Szczególnie polecam tu Żony ze Stepford (któryś z filmów lub książkę z 1972), jako świetną ilustrację tego, do czego mogą posunąć się ludzie, by utrzymać swoje wymarzone związki i absurdalnie wręcz bezproblemowe otoczenie. To właśnie największa zaleta i zarazem największe ryzyko związane ze związkami między ludźmi i robotami – można zbudować partnera idealnego, z którym nie da się popaść w konflikt, nie będzie miał innego zdania w żadnej sprawie (chyba że zostanie odpowiednio zaprogramowany – kto widział już Łotra 1, wie o co chodzi), spełni każdą zachciankę. Robotyczny partner będzie pod każdym względem idealny, zaczynając od całkowitego braku snu czy innych ludzkich problemów, na możliwości dopasowania szczegółów jego „ciała” kończąc.

Wróćmy do Lilly, która czuje się szczęśliwa w swoim związku i nie uważa, by jej alternatywny styl życia był przejawem jakichś problemów. Rodzina i znajomi zaakceptowali jej wybór i nie ma nic dziwnego w tym, że robot służy spełnianiu potrzeb kobiety. W końcu seksboty są w sprzedaży nie od dziś… Zdaniem specjalistów Lilly po prostu wyprzedza swoje czasy. Relacja z robotem może też mieć działanie terapeutyczne i pomagać choćby ofiarom gwałtu.

Dochodzi jeszcze kwestia bezpieczeństwa. Tam, gdzie są roboty, znajdą się też cyberprzestępcy chcący się do nich dostać i być może skrzywdzić żyjące z nimi osoby. Moim zdaniem, zanim dopuścimy do siebie myśl o związku między człowiekiem i robotem, trzeba zadbać o bezpieczeństwo. Poważnym problemem będzie też zwykła awaria żony lub męża. Pamiętacie Cherry 2000 z 1987?

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.