Test Turtle Beach Elite Atlas Aero – w końcu słuchawki, które są wygodne dla okularników

Strona główna Lab Komponenty i akcesoria

O autorze

Nie odkryję Ameryki, że osoby noszące okulary, mają problem z nabyciem wygodnych słuchawek nausznych. Nawet po przymiarce w sklepie nie mamy pewności, że słuchawki będą wygodnie leżeć i nie będą nas uwierać. Zwyczajnie przy dłuższych sesjach z akcesorium na głowie, bolą uszy, a nawet głowa. Okazuje się, że jest firma, która dostrzegła ten problem i wypuściła słuchawki “przyjazne okularom”. Sprawdzamy, czy to rzeczywiście działa na przykładzie Turtle Beach Elite Atlas Aero

Na wstępie słów kilka o samej firmie Turtle Beach, która w Polsce nie jest tak znana i popularna jak Razer, SteelSeries czy HyperX. A to przecież silny gracz na rynku akcesoriów dla graczy, fakt... silny gracz na rynku amerykańskim, skąd się wywodzi.

Nie będziemy przytaczać całej historii firmy, tę możecie przeczytać na stronie producenta. Początki firmy sięgają lat 70-tych ubiegłego wieku. Firma między innymi produkowała karty dźwiękowe i z powodzeniem konkurowała z takimi tuzami jak Creative Labs, AdLib czy Gravis. Ukoronowaniem była współpraca w latach 90-tych z Dell Corp, gdzie firma Turtle Beach sprzedała około miliona kart dźwiękowych do komputerów stacjonarnych.

Niestety istotne zmiany na rynku spowodowały, że marka zmieniła swoje portfolio i od początku nowego milenium zaczęła prężnie działać na rynku słuchawek dla graczy. Przez lata Turtle Beach wypracowało sobie silną pozycję na rodzimym rynku. Marka w USA jest bardzo popularna i cieszy się ogromnym uznaniem. O rozpoznawalności świadczą choćby kontrakty z DR DISRESPECT, czy pojawienie się ambasadorów w postaci piłkarzy takich jak Kevin de Bruyne, grający w Manchaster City i Romelu Lukaku, napastnik Interu Mediolan. Na liście współpracujących jest jeszcze sporo nazwisk, w tym koszykarze, nieco mniejsi streamerzy i inne osobowości internetu.

Co oczywiste, Turtle Beach wspiera e-sport i nie dziwi fakt sponsorowania e-sportowych teamów, na liście znajdziecie popularne Astralis, czy drużynę VFL Wolfsburg grającą w FIFĘ. Na koniec historii firmy warto wspomnieć, że Turtle Beach w czerwcu zeszłego roku wykupiła markę Roccat i tym samym mocniej zakotwiczyła na starym kontynencie. Tyle o firmie, przejdźmy do testowanego produktu.

W dość pokaźnym opakowaniu znajdziemy same słuchawki, złożone i zabezpieczone pianką, która wypełnia całą wolną przestrzeń pudełka. W mniejszym pudełeczku, z napisem Akcesoria, znalazły się pozostałe elementy zestawu. Kierunkowy, giętki mikrofon, transmiter USB, kabel audio 3,5 mm i kabel USB do ładowania słuchawek. Znajdziemy tutaj też “szybką instrukcję użycia” i naklejkę z logo firmy.

Turtle Beach Elite Atlas Aero (trochę długa nazwa, nie sądzicie ??) to przedstawiciele nausznych, bezprzewodowych, zestawów słuchawkowych. I to naprawdę sporych rozmiarów przedstawiciel. Słuchawki wydają się masywne i z wyglądu ciężkie. W rzeczywistości ważą 392 gramy. Górny pałąk został wykonany z elastycznego metalu, pod nim znalazło się miejsce na miękką gąbkę, która dociska naszą głowę. Muszle są pełne, czyli zakrywają całkowicie nasze uszy. Dodatkowo słuchawki są składane, boczne pałąki można obrócić i złożyć. Tym samym przenoszenie ich jest znacznie łatwiejsze.

Na lewej muszli mamy prawdziwe centrum dowodzenia. To właśnie tu umieszczono wszystkie przyciski funkcyjne, wejścia na kable (USB i 3,5 mm), pokrętła do głośności słuchawek i mikrofonu. Do tego na przodzie muszli znalazł się przycisk do natychmiastowego wyciszania mikrofonu. Muszle wyściełane są pianką, którą pokrywa materiał syntetyczny, ale tylko wokół ucha. Na elemencie, który przylega do ucha, mamy do czynienia z wyściółką materiałową, co znacznie polepsza oddychanie i w efekcie nie prowadzi do spocenia.

Co ważne, poduszki słuchawek są wymienne. W bardzo łatwy sposób można je zdemontować i wymienić na inne. Niestety w zestawie nie ma dodatkowego kompletu. Po zdjęciu poduszek mamy też dostęp do patentu na okulary. To autorskie rozwiązanie Turtle Beach, które ma spowodować, że “okularnicy” spojrzą łaskawszym okiem na jego produkty. Zastosowanie jest wyjątkowo proste. Za pomocą wyciąganej gumki ściągamy piankę w miejscu, gdzie teoretycznie powinny znaleźć się zauszniki okularów. Miejsce poduszki jest nieco odkształcone i tym samym nie naciska z pełną siłą na okulary. Banalnie proste rozwiązanie, które daje zamierzony efekt. O odczuciach przeczytacie nieco dalej.

Słuchawki napędzane są przez 50 mm przetworniki z magnesami neodymowymi. W specyfikacji znajdziemy informację o paśmie przenoszenia od 12 Hz do 20 tyś Hz i impedancji 32 ohmy. Do komunikacji służy mikrofon kierunkowy na elastycznym pałąku. Tyle specyfikacja. Napisać, że jest skromna, to nic nie napisać :)

Słuchawki z założenia są bezprzewodowe, a do komunikacji z komputerem wymagają dedykowanego nadajnika na USB. Ich naturalnym środowiskiem są komputery z Windowsem, gdzie będziemy mogli wykorzystać ich pełnię możliwości wraz z oprogramowaniem Control Studio. To w nim będziemy mieli możliwość dostosowania pod indywidualne preferencje właściwie wszystkiego.

Control Studio to chyba najbardziej rozbudowana aplikacja do sterowania słuchawkami, jaką miałem okazję przetestować. Aplikacja może przytłaczać w pierwszym kontakcie, jednak już po chwili odnajdziemy się gąszczu ustawień. Główne okno zostało podzielone na trzy zakładki, ustawienia główne, korektor i makro. Miłośnicy dostosowywania wszystkiego pod siebie będą wniebowzięci.

Z poziomu aplikacji można też przeprowadzić aktualizację mikrooprogramowania słuchawek. Właściwie w Control Studio znajdziemy wszystko, czego potrzeba. Mnie osobiście zabrakło większej ilości predefiniowanych ustawień pod gry czy inne zastosowania. Oczywiście możemy sami przygotować takie schematy lub wgrać te przygotowane przez innych użytkowników.

Pisałem, że naturalnym środowiskiem dla słuchawek Elite Atlas Aero, jest komputer z Windowsem. Tak, tu się sprawdzą najlepiej, jednak nic nie stoi na przeszkodzie, aby słuchawek użyć z każdym źródłem dźwięku, które posiada wyjście jack-audio. Wystarczy spiąć urządzenie ze słuchawkami dołączonym do zestawu kablem. Co prawda stracimy możliwości generowania rozbudowanego dźwięku przestrzennego, jednak nadal słuchawki będą odtwarzać bardzo dobre stereo. Słuchanie muzyki ze smartfona czy podłączenie słuchawek do tabletu nie sprawi żadnego problemu.

Słuchawki podłączymy po kablu do kontrolera Xbox One, czy do konsoli Swich. Z ciekawości podłączyłem nadajnik USB do konsoli Sony PS4, zupełnie nie licząc, że cokolwiek zadziała. O dziwo, słuchawki działają bezprzewodowo, fakt nie mamy do dyspozycji ustawień z aplikacji Control Studio. Działa dźwięk stereo, mikrofon i podbicie dźwięku guzikiem funkcyjnym. Za to nie działa regulacja głośności z poziomu słuchawek. Ot ciekawostka.

Ze słuchawkami spędziłem ponad dwa tygodnie. Właściwie, w trakcie dnia nie ściągałem ich z głowy. W trakcie pracy zdalnej służyły mi do słuchania muzyki i do wideokonferencji. Do tego wieczorami albo grałem, albo oglądałem seriale. Przez pierwsze, kilka dni bez aktywowanego systemu dla okularników. Później już z odpowiednim ustawieniem. I wiecie co? Nie chcę się z nimi rozstawać! To pierwsze słuchawki, które dla mnie są tak wygodne. Jako osoba, która okulary nosi od rana do nocy, nie wyobrażam sobie, abym w innych dużych słuchawkach wytrzymał tak długo, jak w tych od Turtle Beach. Patent na okulary okazał się skuteczny, a obietnice producenta zostały spełnione w 100 procentach.

Co do jakości odsłuchu muzyki i w grach, co oczywiste, to bardzo subiektywne odczucie. Ja nie mam zastrzeżeń. Nawet zwykłe stereo brzmi świetnie, do tego bas nie jest przytłaczający, wręcz bym powiedział miękki, aksamitny. Oczywiście pazur słuchawki pokazują w grach sieciowych, gdzie zastosowane rozwiązania takie jak Wave NX 3D i Superhuman Hearing potrafią stworzyć wrażenie, że jest się wewnątrz gry. Czysty dźwięk i rewelacyjne pozycjonowanie wręcz ułatwiają rozgrywkę. Przyznam, że nie spodziewałem się, aż tak dobrej jakości dźwięku i wygody, gdy brałem słuchawki po raz pierwszy do ręki. Cóż, zostałem mile zaskoczony. Słuchawki mają jeszcze jeden, atut, którego próżno szukać wśród produktów dla graczy. Mianowicie, brak w nich jakiegokolwiek podświetlenia! Szacun dla producenta, wszak to całkowicie przeciw aktualnej modzie.

Pierwszy kontakt ze słuchawkami Turtle Beach Elite Atlas Aero uważam za bardzo udany. I tak jak pisałem wyżej, będzie mi ciężko się z nimi rozstać. Patent na okulary sprawdził się, a jakość dźwięku mile zaskoczyła. Wydawać by się mogło, że to produkt idealny. Niestety brakuje jednej rzeczy, która nie pozwala mi dojść do takiego wniosku. To czas działania słuchawek na akumulatorze. Producent deklaruje do 30 godzin nieskrępowanego działania. Cóż... ani razu nie udało mi się zbliżyć do 20 godzin, a co dopiero do 30. Może przy minimalnej głośności i w trybie stereo? Tylko kto mógłby używać tak słuchawek? I to takich słuchawek.

Na koniec słowo o cenie. Zainteresowani zakupem muszą przygotować 650 PLN. Cena nie wydaję się wygórowana. Biorąc pod uwagę jakość wykonania, jakość generowanego dźwięku i praktyczne rozwiązanie dla noszących okulary, ostateczna cena jest do zaakceptowania.

© dobreprogramy
s