r   e   k   l   a   m   a
reklama

Według polskiego sądu zarabianie na YouTube jest działalnością gospodarczą

Strona główna Aktualności

O autorze

Od 12 roku życia bloger na dobrychprogramach. Uczeń technikum informatycznego, w wolnych chwilach prowadzi na YouTube kanał o geocachingu. Przemierza świat na zielonym rowerze, w głowie gra mu Disco Polo.

Sylwester Adam Wardęga – pierwszy Polak, który uzyskał na swoim kanale w YouTube milion subskrybcji – został ukarany grzywną za niezarejestrowanie działalności gospodarczej, za jaką uznano zarabianie w serwisie wideo Google'a. Sylwester w swoich filmikach przebiera się za postacie takie jak Spiderman czy nawet Super Toaleta oraz prowokuje policjantów do interwencji, pijąc sok w butelce po piwie, czy rozmawiając przez ciasteczkowy telefon podczas prowadzenia samochodu.

Wardęga poprzez swój profil na Facebooku poinformował, że zgłoszenie do sądu o ukaranie złożyła warszawska policja. Na rozprawie, na którą nie został wezwany, został pociągnięty do odpowiedzialności z artykułu 66 oraz 60 Kodeksu Wykroczeń. Według artykułu 66 osoba, która wprowadza w błąd organ ochrony bezpieczeństwa czy porządku publicznego podlega karze aresztu, bądź grzywny do 1500 zł (rozmawianie z ciastkiem). W przypadku artykułu 60 mowa jest o osobie, która wykonuje działalność gospodarczą bez wpisu do rejestru. Taka osoba podlega karze pozbawienia wolności albo grzywny.

Trener polskiej policji nie zgadza się z wyrokiem sądu. Jak twierdzi, według polskiego prawa nie trzeba zakładać firmy, żeby czerpać zyski z YouTube, tylko policja interpretuje prawo na swoją korzyść. Ponadto przestrzega inne osoby, które zarabiają na swoich filmikach dzięki reklamom, bo 95% z nich nie ma zarejestrowanej firmy. Za oba wykroczenia Sylwester musi zapłacić łącznie 1500 zł.

© dobreprogramy
reklama
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

reklama
Polecamy w WP TechnologieWP TechnologieTest najlepszych telewizorów na Mundial