Wystarczy mobilna aplikacja, aby ukraść samochód. Obecnie tylko Teslę, ale może się to zmienić

Strona główna Aktualności
Wystarczyło użyć oficjalnej aplikacji Tesli. depositphotos
Wystarczyło użyć oficjalnej aplikacji Tesli. depositphotos

O autorze

Skomputeryzowane do granic możliwości Tesle posiadają oczywiście mobilną aplikację. Zapewnia ona zdalny dostęp do samochodu, w tym możliwość aktywacji klimatyzacji postojowej czy sprawdzenie poziomu naładowania akumulatorów. Aplikacja zapewnia także opcję otwarcia i uruchomienia pojazdu. Wygodne rozwiązanie, które jak się okazuje, może zostać polubione nie tylko przez właścicieli Tesli, ale także przez złodziei.

W nowoczesnych samochodach podłączonych do internetu i mobilnych aplikacji znacznie trudniej jest określić, kto ma dostęp do samochodu. Pisaliśmy już o właścicielu sprzedanego BMW, który zauważył, że z poziomu aplikacji wciąż ma dostęp do swojego byłego pojazdu. Mógł on bowiem sprawdzić lokalizację auta, a nawet otworzyć zamek i to wszystko bez wiedzy nowego właściciela. Oczywiście wciąż do uruchomienia silnika niezbędny był tradycyjny kluczyk. Jednakże możliwości aplikacji i tak ułatwiały dostanie się do samochodu. Co więcej, BMW w nowej serii 8 wprowadziło cyfrowy kluczyk, który może całkowicie zastąpić ten tradycyjny. Na podobne rozwiązanie decyduje się coraz więcej producentów.

Tesla, jak przystało na producenta najbardziej skomputeryzowanych samochodów, jest często o krok do przodu. Oferuje już więc funkcję cyfrowego kluczyka w swoich autach. To właśnie ta funkcja została wykorzystana przez 21-letniego mężczyznę do kradzieży Modelu 3. Samochód został skradziony z jednej z wypożyczalni. Jak się okazało, młody mężczyzna był wcześniej klientem wspomnianej firmy udostępniającej samochody. Podczas korzystania z wypożyczonej Tesli dodał samochód do mobilnej aplikacji zainstalowanej na swoim smartfonie. Natomiast podczas oddawania nie usunął pojazdu ze swojego konta, mimo iż wymaga tego regulamin. Warto tutaj podkreślić, że nikt tego nie sprawdził. Mamy więc sytuację podobną do tej opisywanej wyżej z BMW.

Kradzież była więc wyjątkowo banalna. Mężczyzna po prostu podszedł do Modelu 3, otworzył i uruchomił go z poziomu mobilnej aplikacji. Następnie wyłączył w pojeździe funkcję namierzania przez GPS. Bez większego wysiłku stał się nowym właścicielem Tesli. Możliwe, że cały plan zakończyłby się sukcesem, gdyby nie jeden błąd. Ukradziona Tesla była ładowana z wykorzystaniem ładowarek Supercharger, które zapisują dane o ładowanym pojeździe. W rachunkach udało się odnaleźć skradziony pojazd. Znajdował się on już w Teksasie w znacznej odległości od wypożyczalni.

Mamy więc do czynienia z kolejną sytuacją, która pokazuje, że większa wygoda oferowana przez skomputeryzowane auta nie zawsze idzie w parze z bezpieczeństwem. Co więcej, wszystkie nowe systemy często tylko ułatwiają życie złodziejom. Nie jest to pierwszy problem Tesli dotyczący stosowanych zabezpieczeń. Wystarczy bowiem zestaw kilku urządzeń, których łączna cena wynosi około 600 dolarów, aby sklonować kluczyk w zaledwie 1,6 sekundy. Warto podkreślić, że Tesla wydaje duże pieniądze na zabezpieczenia, zatrudniając wielu specjalistów. Jednak to może być wciąż za mało, mimo że niektóre metody wymagają wyłącznie użycia oficjalnej aplikacji.

© dobreprogramy