Zdaniem Matta Cuttsa, Google od zawsze działał przejrzyście. Jednym z argumentów mających przemawiać za taką tezą jest według niego algorytm Page Rank i fakt, iż informacje dotyczące sposobu jego wyliczania są od dłuższego czasu ogólnodostępne w Sieci. Poważnym dowodem świadczącym o niewinności Google miałyby być również liczne prace naukowe publikowane na oficjalnych stronach firmy. Cutts w swoim wpisie przytacza też konkretne liczby dotyczące blogów informujących użytkowników o najnowszych poczynaniach Google (obecnie jest ich ponad 70), wideo odpowiedzi na pytania webmasterów jakie publikowane są na specjalnym kanale YouTube (ponad półtora miliona wyświetleń), fakt korzystania z serwisu Twitter w celu szybkiego przesyłania najnowszych doniesień czy uruchomienie wielu forów internetowych przeznaczonych zarówno dla początkujących jak i zaawansowanych użytkowników.
Pracownik Google zaznacza również, że jego firma przez lata działalności stworzyła szereg usług i narzędzi jakie ułatwiają tworzenie i optymalizację stron internetowych. Wśród najważniejszych Cutts wymienia usługę Sitemaps czy Google Webmaster Tools.
Argumenty przedstawione na blogu wydają się być dość mocne. Jednak o ich faktycznej wadze w prowadzonym dochodzeniu zadecydują urzędnicy z Komisji Europejskiej. O tym, czy będzie to wyrok korzystny dla Google, przekonamy się najprawdopodobniej za kilka miesięcy.