inkBOOK Obsidian – test czytnika, z którym warto zdradzić papier

Strona główna Lab Inne

O autorze

Rodzina czytników inkBOOK powiększyła się o model z „wyższej półki”, który wzornictwem może konkurować z Kindle Voyage. Po praktycznym, błękitnym modelu inkBOOK Onyx i niedrogim inkBOOK Classic przyszła pora na inkBOOK Obsidian, w eleganckiej, czarnej obudowie, z ekranem przykrytym taflą szkła. W materiałach promocyjnych inkBOOK Obsidian określany jest jako „czytnik, z którym zdradzisz papierowe książki” i muszę przyznać, że jest w tym trochę prawdy – urządzenie jest bardzo pociągające.

inkBOOK Obsidian jest pod wieloma względami podobny do testowanego przez nas niedawno modelu inkBOOK Onyx, ale z zewnątrz wygląda o wiele lepiej. Znajdziemy tu 6-calowy wyświetlacz E Ink Carta, wykonany z użyciem Flat Glass Solution, tak samo jak ten w Amazon Kindle Voyage. Dzięki temu ten czytnik nie ma grubej, wystającej ramki wokół ekranu.

Front czytnika, jeśli nie liczyć przycisków po bokach, to jednolita tafla matowego szkła, bardzo przyjemnego dla oka i w dotyku. Ekran czytnika jest oczywiście dotykowy (rozpoznaje 2 punkty i reaguje w pełni prawidłowo) i podświetlany (z regulacją). Jego rozdzielczość to standardowe przy tym rozmiarze 1024×758 pikseli. Zaznaczę też, że nie ma żadnych powodów, by obawiać się szkła na ekranie. Nawet w ostrym, jesiennym słońcu czytanie jest komfortowe, a obraz wyraźny.

Specyfikacja urządzenia jest niemal identyczna z modelem inkBOOK Onyx. Tu również sercem czytnika jest 2-rdzeniowy procesor Cortex A9, taktowany z częstotliwością 1 GHz i 512 MB RAM-u. Mocy obliczeniowej zupełnie wystarcza do płynnej pracy czytnika, nawet jeśli powierzone mu zadanie to otwarcie dużego pliku PDF z ilustracjami. Możliwości czytnika można przetestować od razu po wyjęciu go z pudełka – znajdziemy na nim około 60-stronicowe fragmenty dziewięciu nowości rynkowych, w tym „Znalezione nie kradzione” Kinga, „Okularnik” Katarzyny Bondy i „Krew na śniegu” Joego Nesbø.

Wymiary czytnika to 158 ×118×8 mm i pod tym względem jest niemal identyczny jak jego błękitny poprzednik. Waga urządzenia nie dochodzi do 200 gramów. Urządzenie sprawia wrażenie grubego, ale mieści się w kieszeni kurtki czy niewielkiej torebce, a co najważniejsze, wygodnie się na nim czyta. Po bokach ekranu znalazły się dwa przyciski, którymi można wygodnie przełączać strony.

inkBOOK Obsidian ma 8 GB pamięci na dane, z czego da użytkownikowi prawie 6 GB wolnego miejsca na książki. Jeśli wciąż będzie to za mało, można także sięgnąć po kartę microSD o pojemności maksymalnie 32 GB – gniazdo znajduje się na górnej krawędzi urządzenia. Akumulator litowo-jonowy o pojemności 2800 mAh wystarcza na 8 tysięcy zmian strony, jeśli czytamy bez podświetlenia.

Ciekawostką jest dotykowy przycisk pod ekranem czytnika. Element ten nieodłącznie kojarzy mi się z bardzo podobnym na moim Meizu MX 4 i tak samo, jak ten w telefonie, dotknięty wykonuje akcję „wstecz” i delikatnie świeci na biało. Podczas ładowania kółko jest podświetlone na czerwono, a po napełnieniu akumulatora gaśnie.

Najsłabszym elementem tej konstrukcji są w moich oczach przyciski do przełączania stron. Zupełnie nie przeszkadza mi to, że są tylko dwa – kiedy już włączę sobie książkę, używam tylko jednego do przełączania na następną stronę, a reszty mogłoby w ogóle nie być :-). Nie podoba mi się jednak materiał, z którego zostały wykonane. W testowanym egzemplarzu krawędzie delikatnie „skrobią”, a ponadto lewy przycisk ma nieco więcej luzu niż prawy (na szczęście przełączam strony głównie prawym).

W porównaniu do modelu inkBOOK Onyx brakuje tu jeszcze jednej niezmiernie praktycznej rzeczy – przycisku do odświeżania ekranu na życzenie, którym można także włączyć podświetlenie. Za często czytam w nocy, by za tym drobiazgiem nie tęsknić. Mniej przycisków oznacza oczywiście więcej dotykania ekranu i niestety jest to jedyny sposób, by regulować moc podświetlenia. Światło może niektórym wydawać się zimne – jego temperatura to około 6000 K.

Na modelu inkBOOK Obsidian znajdziemy Androida 4.2.2, takiego samego, jak dostał inkBOOK Onyx. Dzięki temu na czytniku można zainstalować swoje ulubione aplikacje, w tym oczywiście klienta księgarni Legimi z możliwością „pożyczania” książek w abonamencie. Arta Tech stara się o certyfikację Obsidiana, by został wpisany na listę oficjalnie obsługiwanych czytników, a także zamierza wprowadzić go w ofercie „za złotówkę”. Obsidian będzie dostępny w Legimi 5 listopada. Póki co można posiłkować się „zwykłą” aplikacją dla Androida, choć nie jest to zalecane rozwiązanie.

Z poziomu czytnika podłączonego do Internetu przez WiFi (802.11 b/g/n) można także zyskać dostęp do dysku Midiapolis Drive, gdzie znajdziemy zestaw darmowych książek na wolnych licencjach z projektu Wolne Lektury i zbiorów Polskiej Biblioteki Internetowej. Podobnie jak inkBOOK Onyx, ten czytnik także może posłużyć do przeglądania wiadomości z kanałów RSS i kalendarza skonfigurowanych w usłudze Midiapolis. Do wszystkich tych funkcji można dostać się także z przeglądarki na komputerze pod adresem drive.midiapolis.com. Czytnik ma także dostęp do sklepu z aplikacjami firmowanego przez Midiapolis, ale jego zasoby są uboższe niż Google Play.

Do Obsidiana można będzie dokupić także dedykowany futerał, co wydaje się dobrym pomysłem. Gumowana obudowa czytnika jest solidna, ale płaski ekran łatwo się brudzi (choć oczywiście nie łapie różnego typu piaski i paproszków z takim zapałem, jak wystające ramki w innych modelach) może wymagać dodatkowej ochrony w transporcie.

Czytnik e-booków inkBOOK Obsidian wzbudził we mnie jeszcze cieplejsze emocje, niż inkBOOK Onyx. Oba urządzenia działają tak samo niezawodnie i zapewniają podobną przyjemność korzystania, przy czym czytanie jest moim zdaniem milsze na tym nowszym. Obsidian jest po prostu ładniejszy.

Po spędzeniu kilku dni z tym urządzeniem i przetestowaniu jego poprzednika mogę model inkBOOK Obsidian polecić z czystym sumieniem wszystkim miłośnikom elektronicznej lektury, dla których ważna jest elegancja, niezawodność i elastyczność – w końcu na czytniku można zainstalować aplikacje.

© dobreprogramy
s