Z filmu Kolor pieniędzy z popularnym amerykańskim aktorem zaczerpnięto nazwę projektu. W jednej ze scen Cruise wchodzi do baru, by zagrać tam w bilard. Tu zaczepia go czarnoskóry mistrz lokalu, pytając, co Tom wcielający się w buńczucznego Vincenta Laurię ma ze sobą. Ten otwiera stylowe pudełeczko i pokazując swój kij bilardowy z uśmiechem rzuca Doom, czyli Twoja zguba. Za moment dodaje jeszcze, że będzie niezły ubaw i faktycznie — w Dooma zagrywamy się przecież do dziś. Hall mówi, że w ogóle gra miała rozpocząć się od wtargnięcia demona do żołnierskiej kantyny, podczas partyjki w karty, a także wybicia tam wszystkich, poza głównym bohaterem, ale przygotowana przez niego dosyć zgrabna historia musiała ustąpić pola czystej frajdzie płynącej z rozwalania wrogów i efektom graficznym, których wcześniej zwyczajnie jeszcze nie było.
Tom Cruise in The Color of Money
Z kolei ogólnie pomysł na pojawienie się stworów z piekła rodem wypłynął podczas jednej z sesji w Dungeons & Dragons, kiedy to Romero w pogoni za potężnym magicznym mieczem sprowadził sobie na głowę zastępy demonów. Połączono to z miłością do filmu Obcy i zafundowano nam wycieczkę na Marsa. Szybko w świat poszła też pierwsza informacja prasowa, że id Software ma zamiar wycisnąć wszystkie soki z komputerów 386sx (oraz szybszych), a dla celów testowych wypuści wersję shareware produktu. Graficy dostali Necronomicon H. R. Gigera, by mieli się na czym wzorować i stąd między innymi wziął się pomysł na Cacodemona, jednego z najbardziej kultowych wrogów w grach FPS czy ruchome, sprawiające wrażenie organicznych ściany.