Koniec starych systemów. Wsparcie ma już tylko Windows 10 i 11 

Wraz z październikowymi aktualizacjami, Microsoft kończy wydawanie poprawek dla ostatnich systemów, które nie są jakąś formą Windowsa 10 lub 11. Ze wsparciem żegna się rodzina Windows Server 2012, oparta o niesławny Windows 8.

Koniec starych systemówKoniec starych systemów
Źródło zdjęć: © dobreprogramy
Kamil J. Dudek

Microsoft swego czasu, nieco na wyrost, zaoferował program rozszerzonego wsparcia technicznego dla starszych wersji Windowsów. Zakładając zapewne, że programem będą zainteresowani nieliczni, a przygotowywanych poprawek będzie niewiele, ramy czasowe programu ustawiono bardzo daleko w przyszłość, rozszerzając obsługę niektórych systemów do kilkunastu lat. Chodziło na przykład o Windows Server 2008.

Reforma wsparcia

W międzyczasie jednak zmieniło się kilka rzeczy. Aktualizacje stały się kumulatywne (w przeciwnym wypadku Windows Update zawieszał się bowiem dosłownie na kilka tygodni), liczba podatności bezpieczeństwa wzrosła, a kod, nowe funkcje i same systemu zaczęły być wydawane szybciej. W dodatku, przedłużonymi aktualizacjami zabezpieczeń wcale nie było zainteresowanych aż tak niewielu. Dlatego powstał nowy, krótszy program (ESU), dodający trzy lata, rok po roku, do podstawowych dziesięciu.

Microsoft był zmuszony do utrzymywania starego kodu, na równi z rosnącą liczbą aktualnych systemów, a obecność programów przedłużonego wsparcia nie przyspieszała migracji bardziej upartych użytkowników na nowe rozwiązania. Wszystko to odbywało się, jak można domniemywać, na niekoniecznie optymalnych warunkach finansowych.


WIDEO
Google stworzył narzędzie do wykrywania treści AI. Ale jest haczyk

Obowiązek wspierania windowsowych antyków dobiegł końca w styczniu 2026. Oprogramowanie oparte o "antyczny" rdzeń i pochodzące z zupełnie innego świata niż obecny, jak Windows Server 2008, nie są już aktualizowane. Na kroplówce pozostawał jednak Server 2012 i 2012 R2. Do teraz.

Windows 10, ale który?

Najstarszym obsługiwanym Windowsem stają się warianty wydania 1607 systemu Windows 10, a i to odbywać się będzie na zasadach przedłużonego wsparcia. Program Extended Security Updates (ESU) wymaga dedykowanych kluczy produktu ważnych jeden rok i może maksymalnie trwać trzy lata.

Nie nastąpi tu niepożądane zjawisko wspierania dawnego kodu przez niemal dwie dekady. Zmusi to opiekunów starych wdrożeń do przejścia na bezpieczniejsze rozwiązania. Microsoftowi pozwoli usunąć z Windowsów przestarzałe i inherentnie niebezpieczne protokoły, których nie da się zabezpieczyć i które są utrzymywane wyłącznie dla zgodności.

A wbrew pozorom Windows 10 1607 to naprawdę stare oprogramowanie. Brakuje w nim bardzo wielu rzeczy, uznawanych dziś w Windowsach za oczywiste: ulepszonego Defendera, HVCI, trybu nocnego, mechanizmu WSL i wielu innych mniejszych "niemal-funkcji", których brak staje się odczuwalny w nagłych, losowych momentach. Choć 1607 niewątpliwie jest Windowsem 10, jest jego bardzo starą iteracją. Podobnie jest zresztą z 1809, czyli kolejnym (obsługiwanym jeszcze) LTSC. Dla niektórych zaskoczeniem może być, jak wiele funkcji przypisywanych Dziesiątce pojawiło się w niej dopiero na końcowych etapach jej rozwoju, w okolicach roku 2020.

Subskrypcja? Może kiedyś

Wiele produktów Microsoftu porzuca wersje wieczyste, by przechodzić na wariant subskrypcyjny, gdzie kwestie wsparcia i aktualizacji wyglądają zupełnie inaczej - wszyscy lądują na najwyższej wersji, chyba że aktualizator zaprotestuje i powie, że nasz komputer stał się w międzyczasie za słaby. Ale w kwestii Windowsów można być niemal pewnym że nie nastąpi to jeszcze przez bardzo wiele lat. Scenariusze, w których używanie, czy nawet aktywacja systemu subskrypcyjnego to niemożliwe wyzwania, są jeszcze zbyt popularne i jest ich zbyt wiele. Wątpliwym jest, że wieczyste wersje Windows kiedykolwiek znikną.

O wiele bardziej prawdopodobne jest to, że staną się one coraz bardziej ograniczone, nie oferując możliwości korzystania w ogóle z usług konsumenckich i zmierzając w stronę czegoś na kształt Windows Server Core: hosta API bez pulpitu, przeznaczonego do uruchamiania dedykowanych aplikacji napisanych na Windowsy. Ale nawet gdyby miało to nastąpić, miną lata. Windows jest bowiem obecny w wielu bardzo dziwnych miejscach, nieobjętych ciągłą opieką nowoczesnych mechanizmów wdrażania. Powstało na niego zbyt wiele oprogramowania.

Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY