Raporty Backblaze coraz bardziej przydatne są domowymużytkownikom – to co chcemy wsadzić do naszych pecetów, NAS-ów,czy choćby zewnętrznych kieszeni USB coraz częściejwykorzystywane jest właśnie w obciążeniach roboczych podobnych dotych, które na większą skalę stosowane są przez operatorówbackupu i hostingu. Żadne inne publicznie dostępne źródło nieprzedstawia zresztą tak szczegółowo informacji w tej tematyce.Przyjrzyjmy się więc wynikom z ostatniego roku, porównując je ztym, co Backblaze przedstawiało w roku 2016.
Najważniejszym parametrem jest oczywiście roczny odsetekawaryjności (AFR), wyliczony z liczby używanych napędów i czasuich pracy. Z powyższej tabeli wynika, że fantastycznie wypadajądyski HGST (Western Digital) – model 4 TB HGS5C4040ALE640, zodsetkiem awaryjności zaledwie 0,54%. Interesująco wypadły dyskiSeagate – model 8 TB ST8000NM0055, którego współczynnikawaryjności wyniósł 1,21%. Jednak w 2016 roku modele te wBackblaze nie odnotowały żadnej awarii.
Najgorszymi dyskami, których na pewno lepiej nie kupować, sąmodele Seagate o pojemności 4 TB, z serii ST4000DM – ichawaryjność wielokrotnie przekracza średnią.
Interesujący jest też wykres obrazujący awaryjność dysku wzależności od jego rozmiaru. Potwierdza on przeczucia, dotyczącejakości najmniejszych i najtańszych dysków – po prostu nie masensu w nie inwestować. Dyski od 4 TB zachowują się tymczasem jużcałkiem przyzwoicie, szczególnie gdy technologie produkcji wyższychpojemności zostaną dobrze opracowane.
Oczywiście dane te nijak się mają do eksploatacji dyskówtwardych jako podstawowych pamięci masowych komputerów osobistych.Ale ponownie – mamy przecież 2018 rok. Dyski talerzowe po prostunie nadają się do takich zastosowań.