GTX 1050 TI w 2019 roku — czy to ma jeszcze jakiś sens?

Ostatnio stanąłem przed wyborem karty graficznej. Wszędzie teraz głośno o najnowszych kartach graficznych GeForce RTX z serii 20, nie żebym w ogóle brał je pod uwagę. Po prostu nie potrzebuję karty graficznej o aż takiej mocy, no i oczywiście cena. Wydatek 1500 do 3000 zł też jakoś mi się nie uśmiechał. Standardowo już więc zacząłem rozglądać się za kartą graficzną która nie będzie za droga, ale pozwoli mi na grę w nowe gry na co najmniej średnich detalach w rozdzielczości FHD. Koniec końców po poszukiwaniach w różnych sklepach trafiłem na okazję. Veineda GTX 1050 TI za nie całe 500 zł. Oczywiście wiele osób teraz pewnie puka się w czoło, po co kupować kartę graficzną która premierę miała jeszcze w 2016 roku? No cóż, po pierwsze zawsze znajdą się lepsze komponenty, lub za chwilę mają się one pojawić. Po drugie budżet, nie każdy może sobie pozwolić na zakup drogiej karty graficznej z najwyższej półki. Po trzecie cierpliwość, nie widzi mi się wstrzymywanie jeszcze przez kilka (?) miesięcy z zakupem nowej grafiki aż ich cena spadnie.

    Parę słów o producencie, Veineda to chiński (a jakże) producent kart graficznych, i pamięci RAM, mniejszy od np. Colorful, i Yeston. Marka Veineda nie jest prawie w ogóle znana. O Zotacu, czy Asusie słyszał pewnie każdy kto nawet nie interesuje się sprzętem komputerowym, jeśli ktoś śledzi rynek podzespołów komputerowych powinien znać także markę Colorful, ale o Veineda prawie nikt nie słyszał. I dobrze, marka jest mała, słabo znana, bez renomy, dzięki czemu ich produkty można przy okazji różnych promocji kupić w bardzo konkurencyjnych cenach. Tym bardziej, jeśli mamy szczęście i ominie nas przykry obowiązek zapłaty dodatkowych 23% urzędowi celnemu, bowiem wszystkie paczki idą z Chin. Właściwie, to karty graficzne zamówiłem dwie, obie przyszły w identycznych uniwersalnych pudełkach.

      Karta posiada dwa wentylatory, dzięki czemu oferuje lepsze chłodzenie i niższy poziom hałasu niż karty z pojedynczym wentylatorem, niestety brakuje tu trybu półpasywnego, przez co nawet przy braku obciążenia wentylatory ciągle się obracają, więc chłodzenie nie jest całkowicie bezgłośne. Veineda GTX 1050 Ti posiada po jednym porcie DP, HDMI i DVI.

      Platforma testowa

      • Procesor: Xeon E5-2650v2
      • Pamięć RAM: DDR3 2x16GB 1600MHz
      • Dysk: SSD 120GB
      • System operacyjny: Windows 10

        Czy w 2019 roku zakup GTX 1050 TI ma jeszcze jakikolwiek sens? GTX 1050Ti za swoją cenę jest dobrym zakupem. Karta na średnich detalach w 1080p wciąż jest w stanie w większości gier zapewnić dobrą płynność. Poza tym GTX 1050 TI może być dobrą propozycją obok RX 570 dla osób ze słabszym procesorem które i tak nie wykorzystałyby mocniejszej karty graficznej, ponieważ jeśli CPU nie jest tak potężny jak GPU, prowadzi do czegoś, co jest nazywane jest „bottleneck” czyli wąskie gardło. Zasadniczo oznacza to, że za słaby procesor sterujący kartą graficzną, nie może wykarmić GPU instrukcjami, więc GPU nie pracuje z maksymalną wydajnością. Na szczęście GTX 1050 Ti nie jest zbyt wymagającą kartą. W parze z tym procesorem spokojnie powinien wystarczyć porządny procesor i3, czwartej generacji, czy nawet starsze procesory FX od AMD.

        W rozdzielczości FHD na wysokich detalach (w Fortnite epickich, w WOT ultra) gra osiągnęła przyzwoite wyniki. Moim zdaniem GTX 1050 TI jeszcze przez kilka lat może w pełni wystarczyć do rozgrywki na średnich/niskich detalach, dla wielu osób lepszą propozycją będzie wspomniany w tekście RX 570, jedna z najpopularniejszych budżetowych kart graficznych odznaczająca się bardzo dobrym stosunkiem ceny do parametrów. Ja decydując się na zakup GTX 1050 TI godziłem się na niższą wydajność, ze względu na atrakcyjną cenę, i niższy pobór prądu. Chociaż z pewnością nie jest to przyszłościowe rozwiązanie, to posiadaczom tej karty nie zalecałbym jej natychmiastowej wymiany, myślę że jeszcze przez 2 lata ta karta spokojnie mi wystarczy do codziennej rozrywki.