W wiedeńskim Apple Store

Sklep firmowy Apple wzbudzał we mnie od zawsze wielkie emocje. Z jednej strony, sporo czytałem na ich temat. O procesie ich projektowania, o zasadach ich urządzania, lokalizacji i magicznych schodach, projektowanych pod czujnym i niezwykle wybrednym okiem Steve’a Jobsa. Krótko mówiąc, z daleka było to dla mnie miejsce magiczne, wyjątkowe i bezwzględnie warte odwiedzenia nawet wówczas, gdybym miał tam nic nie kupić.

Bardzo też zazdrościłem osobom, które mają Apple Store niejako pod nosem i mogą do niego zajrzeć w dowolnym momencie. Bardzo zazdrościłem tym, którzy mieli czas i chęci na to, by się udać na zakupy właśnie do Apple Store, za oceanem, w Londynie, Paryżu czy w Berlinie. Mnie się nie chciało lub nie było nigdy po drodze. A może to zwykła kalkulacja? Po co lecieć do pięknego Apple Store w Londynie, skoro i nie planuję w nim zakupów. Gdzie ta magia?

Odrobina historii

Historia sklepów Apple nie jest długa i barwna. Na początku działalności firmy, Apple sprzedawało swoje produkty za pośrednictwem rozmaitych sklepów z elektroniką. To właśnie w nich, pośród wielu innych sprzętów, nie zawsze związanych z komputerami, można było kupić Apple I i Apple II. Wraz ze wzrostem popularności Apple II komputery te zwróciły na siebie uwagę coraz większych sprzedawców i tak narodziła się sieć resellerów Apple. Sprzedawca chcący być resellerem musiał spełnić określone wymagania, które rosły i bardzo się zmieniały w zależności od pozycji Apple na rynku i tego, co się działo na rynku sprzedaży komputerów i oprogramowania. Początkowo nacisk kładziono na oddzielną strefę dla Apple, później komputery z nadgryzionym jabłuszkiem miały mieć specjalne półki oraz wykwalifikowany personel zajmujący się obsługą i fachowym doradztwem dla klientów Apple. Cały czas jednak Apple jako firma nie miała swojego własnego sklepu… z dwoma wyjątkami. Jedne sklep funkcjonował przy siedzibie Apple, w którym można było kupić nie tylko sprzęt, ale rozmaite gadżety związane z firmą – koszuli, długopisy itp. Drugim wyjątkiem była sprzedaż jubileuszowego komputera Apple – 20-th Anniversary Macintosh, który zamawiano przez Internet lub telefon i był on dostarczany i montowany w domu klienta przez pracowników Apple.

Apple dość szybko postawiło na sprzedaż komputerów przez Internet. Chcesz kupić komputer, dotknąć go, sprawdzić i przetestować? Idź do jednego z naszych resellerów. Chcesz kupić bezpośrednio u Apple? Zamów telefonicznie lub przez Internet.

Ten pozornie idealny model przestał się sprawdzać wówczas, gdy oferta Apple w połowie lat dziewięćdziesiątych była czystym przerostem treści nad formą. Komputery, monitory, drukarki, aparaty cyfrowe, skanery. Były takie okresy, że wprowadzano około 30 produktów rocznie na rynek. W połączeniu z poprzednimi, które nie od razu znikały ze sklepowych półek, oraz odmianami dla edukacji, powstał prawdziwy galimatias, który zaczął przerażać resellerów. Po co zamawiać tyle wariantów komputerów biorąc pod uwagę fakt, że niektóre z nich różnią się tylko symbolem, dołączonym oprogramowaniem albo tylko inną wielkością pamięci RAM. Całości dopełnił spadek zainteresowania produktami Apple. Wielkie sklepy handlujące elektroniką rezygnowały z kącika Apple na rzecz komputerów PC/Windows, resellerzy zajmowali się sprzedażą akcesoriów i produktów powiązanych z rynkiem Apple, ale coraz mniej chętnie trzymali sprzęt w swoich sklepach. Nadszedł krach, ale i wybawienie w postaci powrotu Jobsa do firmy.

Podejście Apple nie zmieniło się od razu. Rezygnacja z mnóstwa modeli i stworzenie oferty składającej się z zaledwie czterech modeli komputerów zachęciła resellerów do ponownego wprowadzenia do swoich salonów komputerów Apple. Zwłaszcza że nowe komputery były inne i przyciągały uwagę. Nawet jeśli iMac nie sprzedawał się tak świetnie, jak komputery PC, przyciągał klientów do sklepu, a ci przy okazji kupili też coś innego. Przełomem okazała się moda na iMac’a i iPoda. To właśnie wówczas sprzedawcy pragnęli zostać resellerami Apple, a komputery zaczęły wracać do dużych marketów. Niestety dla resellerów, Apple wówczas zaczęło też mieniać politykę dotyczącą prowizji dla sprzedawców. O ile w latach dziewięćdziesiątych, w złotym okresie wystarczyło sprzedać kilka komputerów, by nieźle funkcjonować, to po zmianach prowizji, trzeba było ich sprzedawać kilkadziesiąt, co wcale nie było takim łatwym zadaniem na odradzającym się rynku Apple.

Apple Store

Jobs doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że najwyższa pora na własne, firmowe sklepy Apple niezależne od ewentualnych kaprysów właściciela sklepu handlującego elektroniką. Sklepy z obsługą na najwyższym poziomie, z pełną ofertą i niesamowitym wystrojem. Przygotowania do ich otwarcia trwały dość długo i wiązały się ze stworzeniem kilku olbrzymich makiet takich sklepów. Analizowano kolory, meble, kształt, wystrój, ewentualne lokalizacje. Legendarne chyba były też szklane schody, które powstały pod wpływem dość mocnych nacisków Jobsa.

Pierwszy Apple Store został otwarty 19 maja 2001 roku (a więc dokładnie 17 lat temu) i spotkał się z olbrzymim zainteresowaniem. Kolejne sklepy pojawiały się już w innych krajach i obecnie jest ich 501 i rozlokowane są w 24 państwach. Oczywiście najwięcej, bo 271 mieści się w USA.

Ostatnim, otwartym salonem Apple jest ten w Wiedniu, a więc nie muszę specjalnie podróżować, by sprawdzić magię Apple Store.

Wiedeński Apple Store

Salon Apple w Wiedniu od samego początku budził emocje. Już po pojawieniu się pierwszych plotek na ten temat, określone 8 albo 9 lokalizacji i oczywiście każda była pewna. Nieco bardziej rozsądne osoby typowały tylko 5 lokalizacji mieszczących się w ścisłym centrum Widnia, bo takie są między innymi założenia Apple. Lokalizacja musi być bardzo atrakcyjna.

Zabawnym jest jednak to, że tak naprawdę nikt nie typował dość dużej kamienicy na Kärntner Straße – najbardziej znanej, handlowej ulicy Wiednia. Prace rozpoczęły się ponad rok temu i prowadzone były w ścisłej tajemnicy. Wówczas na lokalizację Apple Store typowany był zupełnie inny budynek, w którym także prowadzono prace remontowe. Ostatecznie, lokalizację oraz termin otwarcia najmłodszego salonu firmowego Apple podało samo Apple pod koniec ubiegłego roku.

W dniu otwarcia Apple Store niestety nie mogłem być w Wiedniu… a może na szczęście. Przed sklepem od wczesnych godzin porannych było dość tłoczno. Wizytę w nim postanowiłem odłożyć na późniejszy termin, gdy wszystko nieco „okrzepnie”.

Apple Store ciężko jest przeoczyć, ale nie rzuca się nachalnie w oczy. Świetnie pasuje do sąsiadujących sklepów, nie eksponując się za bardzo, ale również nie ginąć w tłumie luksusowych sklepów na Kärntner Straße. Chcąc najszybciej do niego dotrzeć, warto podjechać metrem i wysiąść na stacji Stephansplatz, na którym krzyżują się dwie linie metra – U3 Pomarańczowa (wschód zachód) i U1 Czerwona (północ południe). Stacja metra znajduje się na placu przed Katedrą św. Szczepana i u wylotu Kärntner Straße. Gdy wyjdziemy na powierzchnię i spojrzymy w głąb Kärntner Straße, po lewej stronie bez trudu dostrzeżemy narożną kamienicę mieszczącą Apple Store.

Wystrój sklepu jest typowy dla Apple Store. Sklepy mają dysponować dość sporymi powierzchniami tworzącymi przestrzeń. Tak jest i wiedeńskim sklepie. Na masywnych, wykonanych z jasnego drewna stołach, bez trudu znajdziemy te produkty, które nas interesują. W sklepie jest sporo ludzi, ale właśnie dzięki tym przestrzeniom, nie mamy wrażenia tłoku. W sklepie bez trudu można znaleźć pracownika, który może nam dokonać prezentacji, wyjaśnić rozmaite kwestie związane z produktami Apple lub ewentualnie rozwiązać jakieś problemy. Wiedeński Apple Store szczyci się tym, że jego personel potrafi porozumieć się w 37 językach w tym także po polsku. Oczywiście nie na każdej zmianie, ale jednak jest to i tak imponujące.

Wzdłuż przeszkolonych witryn znajdują się miękkie, zielone sofy, na których mogą usiąść ci, którzy nie mają ochoty biegać po sklepie lub klienci omawiający różne kwestie z personelem sklepu. Jak to wynika ze specyfiki Apple Stor, możemy z w nim spotkać wszystkie podstawowe produkty z oferty firmy a czasem nawet rozmaite wersje komputerów, które dostępne są na zamówienie.

Na parterze sklepu zlokalizowano wszystkie komputery z obecnej oferty Apple, komputerowe akcesoria i oprogramowanie, iPhony oraz Apple Watch wraz z akcesoriami, jakie produkuje dla nich Apple. Co może być pewnym zaskoczeniem, klient ma możliwość dotknięcia wszystkiego, przymierzenia, sprawdzenia. Klienta od produktu nie oddziela żadne szkło i wiele produktów nie jest „przywiązanych” do stołu.

Na pierwszym piętrze znajdują się drobne akcesoria Apple (słuchawki, kabelki itp.) oraz całkiem spore stanowisko poświęcone zagadnieniom związanym z inteligentnym domem i wszystkim, co związane jest z HomeKit. To dowód na to, że Apple naprawdę sporo uwagi poświęca właśnie temu zagadnieniu, o czym świadczą naprawdę dość spora oferta rozmaitych urządzeń działających z HomeKit oraz aplikacją Zdrowie. Wśród nich są także produkty Nokii.

Na piętrze jest też ciekawy kącik dla związany z rozrywką, ale nie chodzi tu do końca o gry. Raczej jest to kącik dla miłośników rozmaitych robotów i urządzeń, którymi można sterować za pośrednictwem iPhone’a lub iPada. Większość powierzchni pierwszego piętra zajmują stoły na związane z obsługą Genius Bar. Genius Bar w wiedeńskim Apple Store nieco odbiega od tego, co można spotkać w wielu innych sklepach Apple na świecie. Tam Genius Bar ma rzeczywiście formę baru. Lada i stołki barowe. W Wiedniu są to stoły, do których zaprosi nas przygotowany no udzielenia pomocy technicznej pracownik Apple Store. Przy każdym stole jest monitor, do którego można podpiąć komputer lub urządzenie z iOS. Klient mający problemy z iOS może podpiąć do monitora swój telefon a pracownik Apple Store na monitorze pokaże mu, jak rozwiązać dany problem. Sam proces jego rozwiązania wykonuje klient na swoim urządzeniu. Tak jest wygodniej, bo nie trzeba pokazywać na telefonie klienta, i zdecydowanie bardziej skutecznie, bo to klient rozwiązuje swój problem samodzielnie.

Ceny? Jak to u Apple by się chciało powiedzieć. Niestety właśnie ceny produktów uświadomiły mi, dlaczego Apple Store jest fajny. Większość oferowanych produktów jest tańszych lub w zbliżonych cenach do tego, co możemy znaleźć w Polsce. Da przykładu, Apple Watch możemy kupić o prawie 200 zł taniej niż w Polsce, w dodatku możemy dokupić do niego Apple Care – zegarek z Apple Care wychodzi mniej więcej tyle, ile sam zegarek w Polsce, gdzie Apple Care i tak nie da się do niego dokupić. Niektóre ceny są zbliżone albo różnice dość niewielkie, zazwyczaj jednak na korzyść Apple Store.

Apple Store to jednak nie tylko miejsce, gdzie można kupić produkty Apple, lub rozwiązać rozmaite problemy jakie mogą pojawić się w trakcie ich użytkowania. Apple Store to także miejsce możliwość uczestniczenia w rozmaitych zajęciach organizowanych przez Apple dla użytkowników. Zajęcia te obejmują różne zagadnienia i są przeznaczone dla użytkowników o różnym stopniu znajomości produktów i usług Apple. Obok kursów dla fotografów, grafików można uczestniczyć w kursach programowania robotów, tworzenia muzyki czy rysowania i programowania dla dzieci. Znakomita większość tych zajęć organizowana jest bezpłatnie.

Jak wspomniałem na początku, chciałem odnaleźć magię Apple Store i… jej nie odnalazłem. Może to wina zbyt wygórowanych oczekiwań? Sklep przy Kärntner Straße jest jednym z nielicznych sklepów firmowych Apple, mieszczących się w starej kamienicy. Nie było tu schodów, na jakie czekałem. Nie było magii. Był jednak pełen profesjonalizm, jaki znam z kursów Apple, które muszą ukończyć pracownicy Apple Store i resellerów Apple. Była pełna oferta produktów, możliwość sprawdzenia przetestowania, rozwiązania konkretnych problemów. Była olbrzymia i bardzo przyjemna w odbiorze przestrzeń sprawiająca, że pomimo znacznej ilości osób, mówiących w wielu językach, szukających różnych produktów i rozwiązań, nawet nie zauważyłem, gdy Apple Store przy Kärntner Straße w Wiedniu pochłonął godzinę mojego czasu, a ja wyszedłem z niego nie tylko nie zmęczony, ale z przekonaniem, że Apple Store to naprawdę bardzo dobrze przemyślany sklep, tylko gdzie ta magia?

Kilka uwag:

Jeśli wybieracie się do Apple Store w Wiedniu, pamiętajcie o tym, że sklepy w Austrii w niedziele są zamknięte, Apple Store także.

Z tyłu sklepu, przy ulicy Rauhensteingasse 8 znajduje się ostatni dom Wolfganga Amadeusza Mozarta. Dom, w którym zmarł ten muzyczny geniusz.

Wiele mówiło się o tym, że Apple Store „wykończy” niezależnych resellerów Apple zlokalizowanych w centrum Wiednia. To nieprawda, sieć MacShark ma się nadal dobrze.

Niedaleko od sklepu Apple, na ulicy Krugerstraße znajduje się fantastyczna lodziarnia Ferrari Natural Gelato, gdzie można kupić pyszne lody robione przez Włochów. A to włosi wynaleźli lody. Podobno...