Motorola Atrix: wizja przyszłości czy nieudany eksperyment?

Strona głównaMotorola Atrix: wizja przyszłości czy nieudany eksperyment?
16.11.2011 14:59
Motorola Atrix: wizja przyszłości czy nieudany eksperyment?
Redakcja
Redakcja

Jeśli oglądaliście „Nikitę” z przełomu wieku to pewnie pamiętacie, że agenci Sekcji pracowali na urządzeniach, które przypominały tablety i które mogli w każdej chwili zadokować przy swoim stanowisku, swobodnie kontynuując pracę przy biurku. Motorola pokusiła się o przeniesienie tego interesującego pomysłu na grunt swoich produktów, tworząc cały ekosystem skupiony wokół smartfonu Atrix. W założeniach pomysł jest prosty: dlaczego w małej puszcze nie zamknąć zarówno systemu mobilnego jak i typowej stacjonarnej dystrybucji Linuksa? Z tego mobilnego użytkownik będzie korzystał gdy będzie się poruszał, a gdy wróci do domu w kilka sekund będzie miał dostęp do swoich danych i ustawień w wygodnej i estetycznej stacji dokującej.

350012467344271297

I takich stacji dokujących możemy mieć kilka: w samochodzie, koło telewizora, na biurku. Pomysł, trzeba przyznać, nie jest wcale taki głupi i może być w sam raz dla osób, które z jakichś powodów zraziły się synchronizacją danych pomiędzy urządzeniami przez chmurę i wolą trzymać je w zakamarkach pamięci masowych.

Pomysł Motoroli ma jeszcze kilka potencjalnych plusów: w podróż nie musimy zabierać ze sobą dużego i często ciężkiego urządzenia. Wyruszamy w nią z niespełna 140 gramowym telefonem. Warto więc rzucić okiem na tego typu rozwiązanie, prawda?

Motorola Atrix — 4 cale czystej przyjemności

Telefon, który jest sercem całego ekosystemu, prezentuje się okazale. Atrix idealnie leży w ręce, jego wymiary to odpowiednio: 63.5 x 117.75 x 10.95 mm, nie grzeszy również wagą — produkt Motoroli z wagą 137 gramów trafił do średniej kategorii wagowej. Motorola Atrix jest zupełnym przeciwieństwem Samsunga Galaxy S II — jest nieco mniejsza, niewiele cięższa ale i lepiej wykonana jeśli chodzi o jakość obudowy.

  • Slider item
  • Slider item
[1/2]

Przede wszystkim nie ma uczucia, że zaraz użytkownik złamie tylną pokrywę telefonu. Jest ona wystarczająco elastyczna przy ściąganiu, nie trzeba walczyć z zatrzaskami oraz jest na tyle gruba, aby użytkownik czuł się pewnie. Klapa ozdobiona została przyjemnym wzorem naśladującym włókna węglowe.

Motorola Atrix posiada ekran o przekątnej 4 cale i rozdzielczości qHD (960 x 540). Dzięki identycznej z HTC EVO 3D rozdzielczości możemy cieszyć się filmami 16:9 bez zbędnego przeskalowywania obrazu. Jeśli chodzi o pokrycie ekranu, dzięki Gorilla Glass palce przesuwają się po nim płynnie. Producent umieścił w telefonie budzącą kontrowersje matrycę PenTile RGBW, która różni się od standardowych tym, że do trzech kolorów (czerwona, zielona i niebieska) dodano czwarty, biały. Każdy piksel na takiej matrycy składa się z dwóch zamiast trzech subpikseli.

Dzięki takiemu zabiegowi ekran zużywa o połowę mniej energii podczas wyświetlania równie jasnych obrazów. Wadą tego rozwiązania jest ledwo dostrzegalna ziarnistość obrazu, spowodowana nietypowym rozłożeniem poszczególnych diod na matrycy – dla niektórych może być to wada zaporowa, jednak bliźniaczo podobną (zamiast białego subpiksela zastosowano zielony) matrycę posiada Samsung Galaxy S oraz Nokia N9, w przypadku których krytyki jakoś specjalnie nie słychać.

  • Slider item
  • Slider item
[1/2]

W obudowie przewidziano wejścia mini-jack, micro-USB oraz micro-HDMI (oba kable są w zestawie, co wyróżnia Atrix na tle konkurencji). Nie zabrakło również diod powiadomień, które świecą w 3 kolorach w zależności od rodzaju wiadomości. Wart uwagi jest nietypowo umiejscowiony przycisk włącznika, który jest na skraju obudowy w górnej części telefonu. Jest płaski, ponieważ umieszczony został w nim czytnik linii papilarnych, który możemy skonfigurować w menu bezpieczeństwa w Androidzie.

Ostatnio producenci telefonów (szczególnie HTC i Samsung) idą w kierunku utrudniania wymiany kart microSD/SDHC i ułatwiania wyciągania kart SIM. Nie rozumiem tego trendu, ponieważ trudno mówić o pamięci wymiennej, gdy do jej wymiany konieczne jest wyciągnięcie baterii i ponowne uruchomienie telefonu. Jeśli ściągniemy klapkę w Motoroli, zobaczymy przemyślany układ rozmieszenia baterii, gniazda karty sim oraz kart microSD — bez utrudnień będziemy mogli zatem wymienić kartę pamięci.

Jeśli chodzi o samą baterię to mamy do czynienia z akumulatorem o pojemności 7,1 Wh (1930 mAh/ 3,7 V), który wystarczy spokojnie na jeden dzień podczas całkiem intensywniej pracy. Gdy jednak wyłączymy (w zależności od potrzeb) nadajnik GPS, WiFi, Bluetooth czy synchronizację danych to z telefony uda się wyciągnąć jeszcze sporo czasu. Oczywiście braki energii można uzupełnić Lapdockiem, którego dostaliśmy do testów razem z telefonem.

  • Slider item
  • Slider item
[1/2]

Wewnątrz telefonu odnajdziemy układ NVIDIA Tegra 2 AP20H (Cortex A9), którego dwurdzeniowy procesor taktowany jest z częstotliwością 1 GHz, przy trzystumegahercowej częstotliwości taktowania GPU. Pod względem wydajności procesor jest nieco słabszy od modelu T20, który jest stosowany w większości konkurencyjnych urządzeń. Motorola, pozycjonując Atriksa jako urządzenie „do wszystkiego” mogłaby się pokusić o zastosowanie modelu AP25, który jest wydajniejszy od wyżej wymienionych układów zarówno jeśli chodzi o procesor jak i układ graficzny. Telefon posiada 1 GB pamięci RAM oraz do 16 GB pamięci wewnętrznej.

Motorola oddała swoim użytkownikom telefon z aparatem, którego matryca posiada rozdzielczość 5 MP. Aparat posiada oczywiście Auto Focus oraz czterokrotny zoom cyfrowy. Dodatkowo do doświetlenia ciemnego otoczenia wykorzystywane są dwie diody LED. Zdjęcia zrobione przy pomocy aparatu w Motoroli Atrix mimo iż są nieco za ciemne, to jednak należy ocenić je pozytywnie - dobrze zostały oddane barwy oraz zachowana została ostrość.

350012467345254337

Jak wcześniej napisałem, razem z telefonem dostaliśmy osobliwe urządzenie nazwane przez producenta Lapdockiem. Lapdock jest bardzo odchudzoną wersją laptopa. Trudno wymienić rzeczy, które zostały usunięte – więc co zostało? Jest ekran o przekątnej 11,6” i rozdzielczości 1366 x 768, jest również spora bateria o pojemności 36 Wh, która zaspokoi apetyt urządzenia na 6 godzin nieustannej pracy. W Lapdocku znalazło się również miejsce dla dwóch portów USB oraz bocznych głośników.

To co jest jednak najlepsze w Lapdocku, to jego wykonanie. Urządzenie jest schludne, wręcz „sterylne”. Kolory są bardzo stonowane – dominują różne odcienie czerni. Jedynym miejscu gdzie ład został zakłócony jest klawiatura, gdzie klawisze funkcyjne ozdobione zostały pomarańczowymi oznaczeniami. Lapdock nie zaskoczył negatywnie również jeśli chodzi o jakość wykonania poszczególnych elementów. Prawie cała obudowa została wykonana z aluminium, jedyne odstępstwo od tej zasady to klawiatura oraz część, gdzie użytkownik może podłączyć telefon.

  • Slider item
  • Slider item
[1/2]

Klawisze wykonane zostały ze śliskiego plastiku. Implikuje to dwie rzeczy: na klawiszach widać odciski palców oraz nie są one tak komfortowe jak w przypadku ich matowych kolegów — to jednak nie jest zaskakujące. Motorola zastosowała identyczny plastik przy swojej klawiaturze bezprzewodowej. Jest też jedno rozczarowanie — Lapdocka nie podłączymy do telewizora czy dodatkowego monitora.

  • Slider item
  • Slider item
[1/2]

Android jako gospodarz dla maszyny wirtualnej

System, który znajdziemy w Motoroli Atrix, to mocno zmodyfikowana wersja Androida 2.3.4 (Gingerbread). Jest to nieco starsza wersja od tej, która wchodzi do kanałów aktualizacji w Samsungu (2.3.5) oraz od tej, którą możemy pobrać jeśli zdecydujemy się na np. CyanogenMod (2.3.7). Ten ostatni opiera się zresztą na wersji, w której pojawiło się kilka zmian mających na celu lepsze zarządzanie pamięcią. Ale nie ma co płakać zawczasu, Motorola pewnie nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa jeśli chodzi o aktualizacje urządzeń pracujących na drugiej generacji Androida.

  • Slider item
  • Slider item
[1/2]

[join][image=motorola-blur-konfiguracja h=350]Tak jak napisałem wcześniej, Motorola zdecydowała się mocno zmodyfikować Androida w Atiksie. Zastosowano znany już wcześniej interfejs MOTOBLUR, który oferuje konfigurowalny ekran domowy a także szereg widżetów, dzięki którym szybko dostaniemy się do ukrytych ustawień systemowych. Blur to także nakładka na tradycyjnego kreatora konfiguracji kont serwisów internetowych, rozszerzająca listę o Last.FM, LinkedIn, Photobucket czy Qik Video. Jest jeszcze Picasa, ale jeśli zainstalujemy klienta Google+ to synchronizacja zdjęć zrobiona przez rozwiązanie Motoroli stanie się zbędne.

Interfejs systemu, który trafił do Motoroli jest na szczęście stonowany jeśli chodzi o kolorystykę. Nie mamy do czynienia z festiwalem kolorów jak podczas karnawału w Rio de Janeiro, który niestety cechuje Samsunga Galaxy S II. Ikony w menu są utrzymane zazwyczaj w jednym kolorze, co ułatwia nawigację.

  • Slider item
  • Slider item
[1/2]

[join][image=7digital-lista h=350] Poza stylistyką Motorola przyłożyła się również do zestawu aplikacji, jakie klient otrzyma razem z telefonem. Do dyspozycji został oddany klient sklepu 7digital, z którego oferty mogą skorzystać klienci z Polski.

Zwraca na siebie uwagę również czytnik kanałów RSS, w którym ułatwiono subskrypcję kanałów z serwisów informacyjnych z całego świata. Ponadto możemy dodać niestandardowy, pominięty w oferowanym katalogu serwis. Wystarczy, że wpiszemy adres internetowy, a czytnik sam spróbuje zidentyfikować udostępniane kanały.

  • Slider item
  • Slider item
[1/2]

[join][image=motorola-portal h=350]Podobnie do wielu istniejących na rynku telefonów, także Motorola udostępniła możliwość założenia własnego punktu dostępowego WiFi. Możemy oczywiście wybrać metodę autoryzacji, hasło ale także adresację adresów IP oraz kanał na którym będzie się odbywać komunikacja. Inną ciekawą aplikacją jest Moto Phone Portal. Służy ona do zarządzania danymi na telefonie z poziomu okna przeglądarki w komputerze. Wadą tej aplikacji jest jej… wiek. Otóż wcześniej można było ją zainstalować oddzielnie, i to już od czasów pierwszych telefonów z Androidem. Nadal też menedżer plików wymaga Internet Explorera ;-)

  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
[1/3]

Od nowa została zbudowany odtwarzacz muzyczny. Poza podstawowymi funkcjami oferuje możliwość wyszukania utworów w serwisie YouTube, a także identyfikację piosenek poprzez serwis SoundHound – z czym ten radzi sobie całkiem dobrze dzięki dobremu mikrofonowi.

Nowoczesny smartfon bez jakiejkolwiek aplikacji biurowej to jak żołnierz bez karabinu. Atrix karabin ma, choć dosyć prosty, takie AK-47 wśród rozwiązań biurowych. Dobrze radzi sobie z dokumentami, ale nie posiada wielu funkcji tak obecnych w pakiecie Polaris Office oferowanej z Motorolą XOOM.

  • Slider item
  • Slider item
[1/2]

[join][image=muzyka-search-youtube h=350]Tam jest Linux! Łapać go!Na sam koniec zostawiłem najciekawszy element Androida, czyli aplikację Webtop, która jest wirtualną maszyną, w której uruchamiany jest system operacyjny wyświetlany po podłączeniu stacji dokującej.

350012467346565057

Wewnątrz Webtop uruchamia się bardzo okrojona wersja Ubuntu, wyposażona jedynie przeglądarkę Mozilla Firefox 6 (w której pozostawiono domyślnym kanał aktualizacji) oraz Avant Window Navigator – również okrojony. Jedyną możliwością personalizacji systemu jest opcja dodania własnych skrótów do witryn internetowych oraz ewentualnie zmiana tapety pulpitu czy wygaszacza ekranu.

  • Slider item
  • Slider item
[1/2]

Elementem, który rzuca się w oczy przy pierwszym uruchomieniu, jest podgląd pulpitu telefonu. Dzięki niemu możemy na przykład korzystać z aplikacji w telefonie na pulpicie Lapdocka. Każda z poszczególnych aplikacji uruchomionych w Androidzie wyświetla się w osobnej karcie. Aplikacja daje możliwość przełączenia się w tryb pełnoekranowy a także zmiany orientacji ekranu domowego mobilnego systemu. Obraz po powiększeniu zostaje rozciągnięty, staje się więc tym samym nieco rozmyty.

  • Slider item
  • Slider item
[1/2]

Ubuntu zostało częściowo zintegrowane z Androidem. Tak jest w przypadku wykonywania połączeń oraz wysyłania wiadomości tekstowych, tak jest również z powiadomieniami, które wyświetlają się po lewej stronie górnego paska. Kliknięcie w ikonę listy kontaktów czy dialera powoduje uruchomienie aplikacji w oknie Androida.

  • Slider item
  • Slider item
[1/2]

Motorola postanowiła zatrzymać klika aplikacji związanych z ustawieniami systemowymi: konfiguracją myszy, klawiatury czy drukarek. Pozostał również menedżer plików, w którym zablokowano możliwość przeglądania systemu plików Webtopa — jest tylko dostęp do pamięci telefonu.

  • Slider item
  • Slider item
[1/2]

System plików można przeglądać z poziomu… Firefoksa. Wpisując do pasku adresu file:/// można przeglądać katalogi systemowe, a także pobierać pliki, do których dano nam dostęp. Takie ograniczenia sprawiają, że użytkownik nie ma możliwości instalacji swoich ulubionych aplikacji.

Ubuntu w Atriksie niestety nie działa płynnie. Szczególnie widoczne będzie to w przypadku, gdy w przeglądarce internetowej postanowimy wejść na stronę zawierającą dużą liczbę kreacji we Flashu. Widać ewidentne braki mocy w układzie, ale także brak optymalizacji Ubuntu pod procesory ARM, która dopiero pojawiła się poglądowo w wersji 11.10.

Taki mały, taki duży…

Produkty Motoroli sprawiają bardzo dobre pierwsze wrażenie. Z czasem wychodzą jednak pewne braki nawet tak bardzo innowacyjnych jak duet Atrix i Lapdock rozwiązań. Oczywiście idea, jaka przyświecała stworzeniu takiego produktu jest jasna – wygodnie jest nosić małe urządzenie, które podłączymy do dużego i nadal będziemy mogli cieszyć się swoimi danymi, ustawieniami i wygodą.

Mimo wszystko należy rozdzielić ocenę telefonu oraz docka. Motorola Atrix to jeden z bardziej udanych telefonów jakie miałem okazję przetestować. Wyróżnia ją całkiem dobry czas pracy na baterii, zestaw dodatkowych aplikacji i przede wszystkim stonowana kolorystyka interfejsu. Android w Motoroli Atrix pracuje bez zastrzeżeń.

350012467347417025

Lapdock – podobnie jak telefon – jest bardzo dobrze złożony, metalowe elementy doskonale zostały sprasowane i nie posiadają ostrych krawędzi. Zmienimy jednak zdanie o Lapdocku w chwili, gdy uruchomimy system Webtop. Mimo wielu wygód oferowanych przez Lapdock, załączony system operacyjny jest największym rozczarowaniem całego rozwiązania. Ubuntu jakie znalazło się w Motoroli przypomina bardziej ChromeOSa niż dystrybucję, z którą zdążyliśmy się przez lata zapoznać. Dla osób, które lubią grzebać w systemie, pozostawiono niewiele opcji dostosowania systemu do własnych potrzeb. Z drugiej strony Motorola zatroszczyła się o to, aby użytkownicy nie instalowali aplikacji, które teoretycznie mogłyby wpłynąć na wydajność systemu.

Lapdock oficjalnie nie będzie sprzedawany w Polsce. Jednak dla osób chcących zakupić go dla siebie jest możliwość zamówienia w oficjalnym sklepie internetowym za jedyne… 299,99 euro (bez kosztów dostawy, za które zapłacić trzeba przynajmniej kolejnych 20 euro). Cena może odstraszyć i pewnie odstraszy wielu klientów. Dlatego Lapdocka postrzegam raczej jako pieśń przyszłości, bo w obecnej formie produkt Motoroli nie jest sensowną ofertą dla szerszego grona użytkowników. W przyszłości na naszym rynku pojawią się kolejne produkty, które będą rozszerzały funkcje telefonów producenta i myślę, że warto ich wypatrywać, ponieważ są ciekawą, prezentującą wizję przyszłości pozycją. Atrix sam w sobie może nie jest najmocniejszym obecnie na rynku telefonem, ale przy cenie zaczynającej się od niespełna 1500 zł sugerowałbym poważnie rozważyć możliwość zakupu tego telefonu.

Programy

Aktualizacje
Aktualizacje
Nowości
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (31)