Łączy siły z wytwórniami MGM i Warner Bros., by z Deanem Devlinem też ponownie u steru produkcji postarać się dać kilka porządnych godzin rozrywki nowemu pokoleniu fanów kina. Pierwowzór swojego czasu zarobił na wielkim ekranie ponad 200 milionów dolarów, zapisując się w historii gatunku. Nie wiadomo na razie nic o obsadzie, ale posadzenie na najważniejszych stołkach osób odpowiedzialnych za sukces oryginału daje nadzieje na niezłej jakości filmy. Tylko przekonać do udziału Kurta Russela...
Niektórych może dziwić, że ktoś mógłby zainteresować się odkopaniem takiego starocia jak niemal dwudzistoletnie Stargate, o zrobieniu trylogii nie wspominając, nie należy jednak zapominać, iż duch klasycznego filmu przeżył w telewizyjnej formie. Gwiezdne wrota to przy okazji również książki, komiksy oraz różnorakie gadżety, ale to seriale, emitowane i powtarzane co jakiś czas także w Polsce, wpłynęły na wyobraźnię, umożliwiając widzom przeniesienie się do wielu odległych, fantastycznych krain. Wszystko dzięki odpowiednio ustawionym symbolom na charakterystycznych bramach.
Najcieplej pewnie rodzimi miłośnicy marki wspominają Stargate SG-1, gdzie jedną z głównych ról grał niezapomniany MacGyver, a więc Richard Dean Anderson. Popularna seria doczekała się aż 10 sezonów, dając po drodze życie projektom pobocznym takim jak Stargate Atlantis (5 sezonów) czy serialowi Stargate Universe. Tylko nieliczni będą pamiętać, że w pierwotnych planach Emmericha film Stagrate również miał mieć trzy części. Restart to nie kontynuacja, ale masa dawnych notatek i niewykorzystanych pomysłów na bank zostanie użyta w nowych filmach, gwarantując (trzymam kciuki) mimo wszystko pewien słodki powiew starej, niezwykłej szkoły robienia filmów.