Decydując się na CloudLift w ramach abonamentu, nie musimy już osobno kupować danego tytułu z OnLive, jeżeli wcześniej nabyliśmy go w cyfrowej formie. Choć teoretycznie nie ma znaczenia, gdzie dostaliśmy grę, na razie wspomina się tylko o Steam. To, co mamy tam, mamy też tutaj, włącznie z całą otoczką, a więc zapisanymi stanami gier, osiągnięciami czy dostępem do listy znajomych, a nawet opcją zabawy wieloosobowej. Niestety jeszcze nie z każdym wydawcą podpisano stosowne umowy. Na początek chodzi o pozycje Warner Bros., Deep Silver, Born Ready czy Codemasters. W planach jest rozciągnięcie systemu na Origin EA i Uplay Ubisoftu. Oferowany jest 7-dniowy okres testowy. Normalna cena to niecałe 15 dolarów miesięcznie plus blisko 10, jeśli interesuje kogoś PlayPack, czyli natychmiastowy dostęp do ponad 250 produkcji. Przy okazji przeprojektowano interfejs klienta, by był bardziej użyteczny także na urządzeniach przenośnych czy również telewizorach z wbudowanym OnLive.
OnLive GO ma z kolei umożliwić granie w MMO bez potrzeby ściągania wielu gigabajtów danych na start i ciężkich aktualizacji, o cennej opcji uruchomienia wymagającego produktu na słabym komputerze nie wspominając. W becie testuje to już Linden Lab z Second Life, a za moment pobawi się z opcją Gajin Entertaniment, twórcy War Thunder.
Utrzymujący OnLive zapewniają, że dołożyli wiele serwerowni na całym świecie, a także stale pracują nad optymalizacją tego, co przesyłane jest po łączach internetowych, zaś nie można też zapominać, że od 2007 roku, czyli startu usługi, znacznie zwiększyła się przepustowość w domach. Dlatego czas na powrót. Infrastruktura jest ponoć wydolna.