GPT-2 jest jednym z nowej generacji systemów generowania tekstu, które potrafią budować spójny artykuł przy użyciu minimalnej liczby wskazówek. Jak podają autorzy, system został wykarmiony 8 mln wpisów pobranych z sieci. Obecnie potrafi wygenerować tekst w oparciu o jego zajawkę, a nawet sam tytuł. Dokańcza także rozpoczęte akapity, działając w sposób spójny pod względem logicznym i językowym.
Co prawda na ten moment GPT-2 dziennikarza raczej nie zastąpi, gdyż algorytm bardzo konsekwentnie trzyma się jednego wątku i szablonowo dobiera słowa, przez co efekt jego prac jest nudnawy dla czytelnika, ale to i tak obraz ogromnego postępu w dziedzinie AI. Zresztą, możecie to sprawdzić sami pod tym adresem.
Mimo wszystko obawy o to, że generator posłuży do niecnych celów pozostają żywe. Problem bowiem w tym, że kompletnie automatyzuje proces tworzenia treści. Stąd aby zasypać internet fałszywkami, nie potrzeba już całego sztabu ludzi. Wystarczy podsunąć kilka nośnych haseł. Resztę zrobi algorytm. Ale specjaliści z OpenAI uspokajają, odbijając piłeczkę. "Wypuszczamy niniejszy model, aby pomóc w rozpoznawaniu syntetycznego tekstu" – piszą na blogu.
– To ewenement na skalę światową, bije na głowę dotychczasowe systemy, analizując 12 razy większe modele i aż 15 razy większe zestawy danych – chwali się Dario Amodei, dyrektor wykonawczy OpenAI. Innymi słowy: laboratorium nie widzi powodów do obaw, a tylko sukces technologiczny. Cóż, winszuję optymizmu. Każdy, kto spędził w internecie dłużej niż 5 min, powinien doskonale wiedzieć, że wiara w ludzi bywa zgubna.