Szanowany dziennikarz Ars Technica aresztowany za uwodzenie nieletnich

Strona główna Aktualności
Peter Bright aresztowany (Pixabay)
Peter Bright aresztowany (Pixabay)

O autorze

Od ostatnich kilkunastu godzin, anglojęzyczni publicyści i fachowcy IT żyją zdumiewającą wiadomością o aresztowaniu dziennikarza portalu Ars Technica, używającego pseudonimu DrPizza. Choć temat brzmi "plotkarsko" i wydaje się nie być godny uwagi, doniosłość owego wydarzenia niesie za sobą istotne konsekwencje dla branży.

Szokujący artykuł

Aresztowaną osobą jest, jak donosi The Daily Dot nie kto inny, jak Peter Bright, jeden z kluczowych dziennikarzy zajmujących się tematyką systemów Windows i produktów Microsoftu. Niniejsze nazwisko być może nie jest szczególnie znane polskim czytelnikom, warto zatem dodać, czym Bright zajmował się w swojej pracy dziennikarskiej. Bardzo często bywał źródłem lub najważniejszym komentatorem wiadomości dotyczących np. Windows 10. Zanim pozostałe portale publikowały swoje materiały u siebie, informacją źródłową nierzadko był właśnie Bright. Ponadto, jego teksty znane były z dużej trafności i przenikliwości w opisywaniu zagadnień, o których traktowały.

Strony typu The Windows Central, zorientowane na czysto "konsumenckie" podejście do wieści z Redmond, słyną z wysoce nierzetelnych, uproszczonych opisów doniesień o Windows (samemu będąc w dodatku źródłem kolejnych, jeszcze gorszych przedruków). Teskty Brighta publikowane na Ars Technica pozwalały na lepsze zapoznanie się z zagadnieniem, ucząc odfiltrowywania medialnego szumu od wartościowych informacji.

DrPizza był szanowany w kręgach dziennikarskich. Wielokrotnie pojawiał się na antenie programu Windows Weekly, gdzie towarzyszyli mu Paul Thurrott i Mary Jo Foley. W trójkę stanowili zestawienie trzech zupełnie odmiennych charakterów. Owa różnorodność była najlepszym dostępnym źródłem informacji o Windows, podawanych dzięki niej na trzy, nierzadko diametralnie różniące się od siebie, sposoby.

Zarzut: próby zorganizowania kontaktu intymnego

Jeszcze bardziej zdumiewającym aspektem w tej historii jest powód aresztowania Brighta. Autorka Claire Goforth, która powiadomiła o wydarzeniu, przytacza z wysoce nieprzyjemnym detalizmem, że publicysta został zatrzymany przez FBI w związku z próbami zorganizowania obcowania płciowego z kilkuletnimi dziećmi. Tym, co przeraża jeszcze bardziej, są zarchiwizowane (niepotwierdzone śledztwem) deklaracje samego Brighta o tym, że nie jest to pierwsza taka jego inicjatywa i dotychczas utrzymywał znajomość o zbliżonym charakterze z niezidentyfikowaną nowojorską jedenastolatką. Jeżeli to okaże się prawdą, do zarzutów zostanie dopisany gwałt.

Bright został zatrzymany w związku z inicjatywą prowadzoną przez FBI na platformie KinkD, przeznaczonej głównie do umawiania spotkań o niestandardowym charakterze seksualnym. Więcej szczegółów przytacza nakaz sądowy, a także publikacja samej Goforth. Nie zachodzi potrzeba przytaczania ich tu w całości, ze względu charakter kontaktów, które Peter Bright chciał zainicjować. Wybaczcie nam, Drodzy Czytelnicy, lekką autocenzurę, ale wprawiają one w głębokie osłupienie i trudno wyobrazić sobie, jak poważną, dożywotnią krzywdę wywołałyby u dzieci, gdyby doszło do nich naprawdę. Osoby kontaktowe były naturalnie "podstawione” przez Federalne Biuro Śledcze.

Poza przerażającym aspektem obyczajowym (nazbyt to eufemistyczne określenie), jest jeszcze inna część tej historii, która zadziwia. Bright rzekomo korzystał z komunikatorów samego portalu "randkowego" oraz... aplikacji WhatsApp, a więc niekoniecznie narzędzi sprzyjających anonimizacji podejrzanych kontaktów. Faktem jest, że to nie wybór narzędzia, a prowokacja FBI doprowadziła do jego aresztowania, w dalszym ciągu jednak IM należący do Facebooka to dziwny kanał komunikacji. Zarówno ze względu na wątpliwości związane z szyfrowaniem, jak i przez to, że pokazuje pośrednio, z jaką swobodą Bright podchodził do kwestii uwodzenia nieletnich przez internet.

Zaangażowanie polityczne

Sprawa ma też aspekt polityczny. DrPizza był znany z bardzo głośnych, zdecydowanych poglądów potępiających Partię Republikańską i prezydenturę kontrowersyjnego Donalda Trumpa. Poglądy te wyrażał często w dosadny, nieprzyjemny sposób, niemal nakłaniając do protestów, nękania republikanów i obrażania prezydenta. Notorycznie obrywało się też prawicowym celebrytom, jak (nieco szalony) Alex Jones i Mike Cernovich. Ten drugi kreśli obecnie na swoim blogu korelacje między tym, jakim tonem jest krytykowany i jak często jego krytycy okazują się być przestępcami seksualnymi. Wielu uczestników debaty podkreśla też, że login 'DrPizza' potencjalnie nawiązuje do niepotwierdzonego skandalu z wykorzystywaniem nieletnich, który miała kryć między innymi Hillary Clinton, ale ze względów chronologicznych są to skojarzenia na wyrost.

W świetle wydarzeń ostatnich dni, wszelka działalność Brighta "nie wyświadcza żadnych przysług" grupom, których bronił. Wspomaga za to konserwatywną narrację, wedle której demokratyczna lewica ("progressive liberals") jest zgrają perwersyjnych degeneratów. Aresztowany dziennikarz wspierał wszak wiele inicjatyw związanych z tematyką obyczajową, wolności seksualnej, a także postulatów "sex work is work". Często zajmował też stanowisko w innych kwestiach. Otwarcie opisywał swoją walkę z depresją, publicznie wspierał działalność performerek sceny erotycznej, w tym plus size, budząc żywiołowe, acz mało istotne, reakcje swoich czytelników. Wodą na młyn krytyków jest jego zaangażowanie w dyskurs przekrojowego feminizmu oraz polityki tożsamościowej (identity policies). Wracają też jego opinie na temat, przemęczonych do znudzenia, tematów GamerGate. Jak widać, wszystkie inne tematy na łamach AT są wykolejone przez wydarzenia ostatnich godzin:

Condé Nast, właściciel Ars Technica, zawiesił współpracę z Brightem (acz nie komentuje sprawy), jego karta z biografią została wyczyszczona i zniknęła z wyników wyszukiwania, a The Register potwierdza, że aresztowaną osobą jest istotnie DrPizza. Dziennikarze IT, znający go od lat, wyrażają zdumienie i zażenowanie. Jednak, co nieco wymowne, nie słychać żadnych głosów wsparcia ani... wątpliwości.

© dobreprogramy