Wszystko to za sprawą nawiązania współpracy pomiędzy Fundacją Sigfox i Belgijskim Sekretariatem Polarnym, w ramach której urządzenia i sieć umożliwiającą ich komunikację bez udziału człowieka, ma otrzymać letnia stacja antarktyczna Princesse-Élisabeth. Rezydujący tam naukowcy zajmują się między innymi badaniem lodowców i klimatu panującego na najzimniejszym z kontynentów. Więcej na ten temat powiedział Kristoff van Rattinghe, szef firmy SENSOLUS, także zaangażowanej w przedsięwzięcie:
Sigfox planuje uruchomić na stacji komunikację radiową w ultrawąskim paśmie. Aby objąć badany teren wystarczyć mają dwie anteny o zasięgu około 40 km. Do dyspozycji badaczy zostanie oddanych 45 urządzeń wyposażonych w nadajniki, które pozwolą na szybkie i precyzyjne określenie lokalizacji. Dodatkową ich funkcją będzie pomiar temperatury. Nacisk podczas projektowania urządzeń położono na jeden z najważniejszych aspektów IoT, czyli energooszczędność, co w przypadku stacji badawczej na Antarktydzie ma szczególne znaczenie.
Internet Rzeczy nie będzie miał bezpośredniego wpływu na przebieg badań: urządzenia i infrastruktura mają przede wszystkim zapewnić zespołowi naukowców bezpieczeństwo. Sigfox zakłada bowiem, że komunikacja radiowa oraz energooszczędne urządzenia skomunikowane z bazą będą znacznie bardziej efektywne w określaniu położenia badaczy niż dotychczas stosowane moduły GPS. Internet Rzeczy ma się także świetnie sprawdzać w ekstremalnych warunkach pogodowych. Raport dotyczący wykorzystania IoT przez uczestników belgijskiej misji ukaże się w marcu.