Zainteresowanie nowymi flagowcami Samsunga można dość łatwo uzasadnić. Najnowsza seria wprowadza bowiem interesujące zmiany, w wyniku których wielu użytkowników może być zainteresowanych wymianą swoich obecnych urządzeń. O ile po prezentacji modeli z serii S9 rok temu właściciele S8 i S8+ raczej nie poczuli, że ich smartfonom czegoś brakuje, tak tym razem może być inaczej.
Poza wyższą wydajnością, w serii S10 pojawiły się bowiem nowe aparaty, czytnik linii papilarnych zintegrowany z wyświetlaczem (w przypadku S10 i S10+) i wreszcie nowy model w rodzinie – S10e, który jest najtańszy, ale przy okazji najmniejszy i pozbawiony zaokrąglonych krawędzi ekranu, przez co dla niektórych wcale nie musi być najmniej atrakcyjny.
Nowe Samsungi dostępne w przedsprzedaży mogły kusić także ze względu na załączone w zestawie promocyjnym bezprzewodowe słuchawki Galaxy Buds. Ich pudełko jest przy okazji zapasowym akumulatorem, który można bezprzewodowo ładować. Dzięki możliwościom samych Galaxy S10, ładowarką może być właśnie smartfon: urządzenia nie tylko same ładują się bezprzewodowo, ale potrafią się również zamienić w ładowarki.
WIDEO
Samsung Galaxy S10 – ceny na polskim rynku
Po zakończonej sukcesem przedsprzedaży, smartfony z serii S10 można już kupić w sprzedaży regularnej. Jak na "flagowce" przystało, ceny nie należą do najniższych. Cennik otwiera Galaxy S10e z 6 GB pamięci operacyjnej i 128 GB na dane za niecałe 3300 złotych, a zamyka ceramiczny S10+. Urządzenie zostało wyposażone w 12 GB RAM-u i aż 1 TB pamięci na dane. W tym przypadku trzeba wydać niespełna 7 tysięcy złotych. O szczegółach można przeczytać na łamach Komórkomanii.