Wywiad — Anna „Xyrcon“ Rymsza

Treści z DobrychProgramów śledzę za pośrednictwem RSS. Nie pamiętam już jak długi czasu temu spostrzegłem, iż artykuły opatrzone są krótką notką "o autorze" (w chwili pisania tego tekstu niestety już ich nie ma - dlaczego?, to był bardzo sympatyczny akcent!) - od tamtego punktu Twoje imię poczęło zapadać Mi w pamięć. To jednak nie sama częstotliwość tekstów Twojego autorstwa zwróciła Mą uwagę - lecz to, że często piszesz w Moim odczuciu treściwie (przywykłem do masowo publikowanych, powierzchownych tekstów widocznych tu i ówdzie, przypominających notki prasowe bardziej, niż artykuły). Dodatkowym i bardzo istotnym walorem Twojej publicystyki jest dla Mnie możliwie neutralny klimat - co najwyżej z rzadka odczuwam jakiś "emocjonalny posmak" w tytułach, przeważnie są one jak najbardziej "czyste", bez - zbędnego dla Mnie - "marketingowego nawoływania". Godnym uwagi jest również, iż coraz bardziej cenię tytuły artykułów adekwatne do ich treści - jakkolwiek osobliwie brzmiałoby to jeszcze jakiś czas temu... ;)

Last but not least - to dzięki Tobie swego czasu dowiedziałem się o świetnym geście ACDSee: programie ACDSee Video Studio 2 udostępnionym za darmo na zawsze , jak również całkiem niedawno wygrałem licencję na szamp... program Ashampoo UnInstaller 8 :) . Wyjątkowo cenię tego rodzaju wkład.

I tak, kiedy myślę o tych ponad pięciu tysiącach Twoich tekstów na przestrzeni kilku lat Dobrych Programów, frapuje Mnie ich wysokie zróżnicowanie tematyczne. Być może słusznie domyślam się, iż zazwyczaj "nasłuchujesz co w trawie piszczy" - niemniej obserwując Twoje publikacje odnoszę wrażenie, iż czynisz to dość intensywnie. Jak to robisz, iż pisząc o tak wielu rzeczach zachowujesz... chęci (że tak powiem)? Czy masz tak szeroką pasję w ogólnie pojmowanej dziedzinie IT, czy może w samym dziennikarstwie? Innymi słowy, jestem ciekaw co Cię do tego wszystkiego napędza, co sprawia że jesteś chętna przeprowadzać research na tak bardzo różne tematy?

A wiesz, że "na sztuki" wcale nie piszę najwięcej w redakcji? Chęci do pracy zachowuję dzięki temu, że za to mi płacą. Po to się pracuje, prawda? Na pewno nie chciałoby mi się blogować hobbistycznie, nie kręci mnie też pisanie "do szuflady" (próbowałam). Szukanie tematów na artykuły i czytanie na różne tematy to zupełnie inna sprawa – to mogę robić całymi dniami, nawet jeśli tematy leżą już poza kręgiem moich głównych zainteresowań, co w pracy dla DP też się zdarza. Zawsze można ten krąg trochę naciągnąć…

Ciekawi Mnie również, co doprowadziło Cię do punktu w którym znajdujesz się dziś jako publicystka/dziennikarka/textwriterka - oraz z którym określeniem się identyfikujesz? Czy to DobreProgramy stanowiły Twój początek, czy może szukać go znacznie wcześniej w czasie? Innymi słowy, odsłoń proszę publicystyczny szlak który doprowadził Cię do dzisiejszego punktu, z DobrymiProgramami, WP Tech, itp.

Z wymienionych identyfikuję się z "dziennikarką" najbardziej, ale dopiero od niedawna. Gdy zaczynałam pracę dla dobrychprogramów nie bardzo wiedziałam, w co się pakuję. Nigdy nie wiązałam swojej przyszłości z pisaniem i często uważam to za ironię losu (w szkole biłam rekordy w liczbie błędów ortograficznych na stronę). Prawdę mówiąc, bardzo długo nie miałam pojęcia co ze sobą zrobić, a skoro już wkręciłam się w pracę w dobrychprogramach, uczyłam się robić to jak trzeba… często na błędach.

Jak zaczęła się Twoja przygoda z samymi DobrymiProgramami?

Znajomy polecił mnie jako osobę zdolną opisywać programy dla Maców, a potem samo poszło. To było krótko przed pierwszym zlotem w Lądku Zdroju, na który nie pojechałam, bo jeszcze wtedy wydawało mi się, że studia są ważne. W końcu Krogulec zaproponował, bym się przeniosła na miejsce do Wrocławia, zgodziłam się chyba rok później i od tamtej pory udało mi się zostać.

Piszesz i publikujesz od lat, jakich najbardziej wartościowych rzeczy nauczyło Cię to doświadczenie jak dotąd?

Dystansu i grubej skóry. Komentarze w internecie wywołały u mnie mizantropię (psychiatra mi kiedyś powiedział, że w mojej pracy to normalne), a gdybym brała do siebie każdą krytykę, wpadłabym w ciężką depresję. Poza tym nabrałam doświadczenia w szukaniu informacji i mam jako-takie pojęcie o tym, jak działa internet jako medium komunikacji międzyludzkiej.

Z jakimi największymi wyzwaniami spotkałaś się na przestrzeni tych lat jako publicystka?

Wyrażenie i obrona własnego zdania zawsze jest wyzwaniem. Jednak największe wyzwanie w pracy nie było związane z pisaniem, ale z pełnieniem funkcji redaktora prowadzącego / naczelnego (nie mieliśmy jeszcze wtedy nazw stanowisk, ale to by było coś takiego). Dostałam średnio sprecyzowaną listę obowiązków, bardzo szeroką listę odpowiedzialności i wydaje mi się, że nikt do końca nie wiedział, jak to ma działać… OK, nie chcę mówić za kolegów, ale ja na pewno nie wiedziałam co robię :-) . Nie pamiętam ile czasu wytrzymałam, ale bardzo chętnie oddałam stołek eimiemu i pojechałam na urlop.

W jaki sposób organizujesz sobie typowy "dzień pracy" (mam na myśli aktywność publicystyczną)? Jak taki przykładowy dzień wygląda?

No więc… wstaję o 9:55 i o 10:00 jestem w pracy. Czasami mam jakiś temat zapisany z poprzedniego wieczora lub ktoś mi coś podrzuci ciekawego, a jeśli nie, przeglądam Feedly. Propozycje tematów lądują w Trello i jeden po drugim są pisane. Nie pracuję bez przerwy i w międzyczasie zajmuję się też jakimiś domowymi pracami albo idę na spacer. Piszę tak długo, aż mi się znudzi i kilka godzin dziennie pracuję na stojąco, bo plecy już nie te.

W jaki sposób unikasz powtarzania tematów przez różnych autorów w zespole?

Na rozwiązanie tego problemu czekaliśmy latami, ale doczekaliśmy się. Przez jakiś czas próbowaliśmy zapisywać sobie wszystko w kolorowym arkuszu kalkulacyjnym na Dysku Google, próbowaliśmy Asany, a w końcu stanęło na Trello, co zaadoptowali też koledzy w WP. O tematach dyskutujemy też na bieżąco na Slacku, podrzucamy sobie linki do powiązanych publikacji i tak dalej. Generalnie zestaw Trello + Slack rozwiązał większość naszych problemów z organizacją pracy.

Czy o jakichś zagadnieniach pisze Ci się szczególnie przyjemniej?

Oczywiście. Zawsze miło mi jest napisać coś o fotografii, aktywistach i powodowanych przez nich problemach, prawie autorskim, wojnie płci… ostatnio uśmiałam się, jak się okazało, że Wikipedyści z powodu upartych wandali muszą złamać podstawową zasadę, że każdy może edytować treść encyklopedii. Lubię też takie dziwne ciekawostki, jak stawianie Ubuntu na Tesli albo Windowsa RT na Lumii tylko dlatego, że można.

Czy doświadczasz od czasu do czasu znużenia tym co robisz - jeśli tak, jak wówczas sobie z tym radzisz?

Pewnie, ze 4 razy dziennie. Idę wtedy porobić coś innego. Joga pomaga, szczury, kąpiel… cokolwiek, co pozwoli odejść od komputera. A kiedy mam tak bardzo dość, znajduję sobie inną robotę. W ramach detoksu zdarza mi się czasem sprzedawać gry planszowe na konwentach dla zaprzyjaźnionego wydawnictwa. Jak się posiedzi 3 dni po 10 godzin na stoisku, gdzie ciągle trzeba gadać z ludźmi i grać z nimi w gry, to aż miło się wraca do komputera.

W kwestii bycia na bieżąco w branży - jakie źródła informacji najbardziej cenisz i dlaczego? Czy przeglądasz ich strony w przeglądarce, czy może używasz RSSów (jeśli tak, na jakim urządzeniu i jakim klientem?)?

Feedly i Google news na telefonie, ewentualnie czasem w przeglądarce. Ulubionych źródeł do pracy nie mam, przychodzą i odchodzą. Jedynie na Reddita zawsze można liczyć.

Co najbardziej pomaga Tobie w pracy (znów: publicystyka)? Zarówno w kwestii nastawienia, samopoczucia - jak i bardziej materialnie: GTD, gadżety, urządzenia? Jakie "lifehacki" udało Ci się wypracować z biegiem czasu, które ułatwiają Ci życie (w pracy, a może i nie tylko)?

Jedyny mój lifehack to nie włączać filmów w czasie pracy. W kwestii samopoczucia potrzebuję trochę ruchu i zróżnicowanej diety. Czasem bawię się też suplementami nootropowymi, które dają świetne efekty. Materialnie wystarczy mi komputer i dobre słuchawki. GTD to moim zdaniem strata czasu, a gadżety… może i można, ale nie wiem po co. Lubię jak mi szczoteczka do zębów zmierzy czas mycia albo opaska policzy kroki na spacerze, ale w pracy chcę po prostu zrobić swoje.

Kiedy i gdzie najlepiej się czujesz podczas pracy? Jak odnajdujesz koncept pisania w terenie, np. w kawiarni czy innym publicznym miejscu, może na powietrzu - z notebookiem, netbookiem, tabletem...? Czy taki model w ogóle wchodzi u Ciebie w grę? A co-working, podobno coraz bardziej popularny?

Dobrze się czuję w niewielkim towarzystwie, może to być na zewnątrz, może być z tabletem. Nie mam też problemu z pisaniem na smartfonie w pociągu ani uzupełnianiem tekstów podczas konferencji. Do biura codziennie chodziłam z przyjemnością do Grunwaldzki Center we Wrocławiu – to typowy korpobiurowiec z kartami dostępowymi, ochroną, portiernią i gniazdkami w podłodze, ale nie ma tam open space'a. Biurka są zestawione w wyspy dla 4, 6 albo 8 osób, oddzielone półściankami albo szybami, jest miło, czysto, w miarę cicho i jest ładny widok z okien. Open space w biurze WP w Warszawie z kolei jest dla mnie nie do zniesienia. Tam trzeba pracować w nausznikach BHP, a ponieważ wszystkie redakcje są stłoczone w jednej przestrzeni, nie da się uniknąć oglądania wiadomości na jednym z ogromnych telewizorów. Już wolę iść do kawiarni.

W czym piszesz? Tj. najczęściej pod jakim systemem operacyjnym oraz oprogramowaniem?

macOS (na smartfonie Android), Opera z dodatkami do sprawdzania pisowni i zapamiętywania formularzy. Piszę od razu w CMS-ie dobrychprogramów, nie mam czasu na jakieś przeklejanki z Worda.

Co chciałabyś osiągnąć w najbliższych latach w publicystycznej sferze Twej aktywności?

Myślę, że połączenie z innymi redakcjami technicznymi i samochodowymi w ramach grupy WP otworzyło nam drogę do zbudowania takiego miejsca, gdzie zainteresowani nauką i techniką znajdą wszystko – od aplikacji do sortowania kontaktów na telefonie po zdjęcia z Marsa. Ten pomysł naprawdę mi się podoba i mam nadzieję, że nam się to kiedyś uda. Dla siebie chciałabym zrealizować kilka pomysłów na bardziej wywiadowe teksty, które mam pozapisywane, ale na pewno będzie na to czas.

Jakie są Twoje pasje oraz wiodące zainteresowania?

Zdecydowanie muzyka (coś tam umiem zagrać i uwielbiam koncerty), fotografia, książki (jestem jedną z tych osób, które idą na siłownię i przez godzinę kręcą na rowerze czytając), gry planszowe (chwaliłam się już, że przetłumaczyłam kilka instrukcji?), majsterkowanie, gotowanie, ostatnio przypominam sobie szycie. Ze sportów strasznie mi się spodobała wspinaczka i squash.

Podczas Naszej rozmowy w kuluarach zaciekawiłaś Mnie stwierdzeniem, iż interesuje Cię nie tyle branża IT, co to co robią z nią ludzie. Jak odczuwasz relację ludzi z technologią w temacie urządzeń mobilnych, nomofobii i FOMO?

Dla mnie oba te zjawiska wiążą się z jakimś uzależnieniem i myślę, że są dużo fajniejsze rzeczy, żeby się uzależnić, niż media społecznościowe. Relacja ze smartfonami jest trochę za bliska, a z ludźmi trochę za luźna, ale myślę, że z czasem się to zmieni. Zmierzamy w kierunku zjawiska "ambient computing" – komputery nas otaczają, pomagają, ułatwiają, ale nie są celem same w sobie.

Jaką rolę dla Ciebie osobiście pełni smartfon?

Nie mam prywatnego smartfona, więc trudno mi mówić o czymś osobistym. Ale jak już wyjdę z pracy, to smartfon jest takim moim narzędziem do wszystkiego. Płacę zbliżeniowo, kupuję bilety, sprawdzam rozkład jazdy i tak dalej. Jest też moim podręcznym aparatem fotograficznym. Z drugiej strony podczas spotkań ze znajomymi korzystam ze smartfona tylko jeśli zajdzie taka potrzeba – coś komuś pokazać, zamówić taksówkę i tak dalej. W domu częściej korzystam z czytnika e-booków, ostatnio weszłam też w posiadanie małego odtwarzacza muzyki offline, więc rola smartfona jeszcze się zmniejszy.

Jak widzisz przyszłość konwencjonalnych desktopowych komputerów osobistych? A jak przyszłość smartfonów?

Kiepsko, bo wcale nie idzie to w kierunku, który by mi się podobał. Microsoft dobrze kombinował z projektem Continuum i z takiego sprzętu mogłabym korzystać, gdyby nie było na nim Windowsa. Trzeba tylko pamiętać, że moja praca nie wymaga dużej mocy obliczeniowej.
Desktop tak długo nie umrze, jak długo ludziom potrzeba większej mocy pod ręką do pracy albo grania. Streamowanie gier albo programów do symulacji jeszcze długo nie będzie działać jako powinno. Jeśli jednak nie są komuś potrzebne takie zastosowania, równie dobrze może w ogóle komputera nie mieć. Przez wiele lat nie nosiłam komputera z redakcji do domu i żyło mi się z tym bardzo dobrze. Dobrze wykorzystany smartfon może go zupełnie zastąpić, a zajmuje mniej miejsca.

Co sądzisz o wschodzącym trendzie składanych smartfonów/tabletów?

Wiążę z tym pewne nadzieje. Mam szczerze dość noszenia smartfonów, które nie mieszczą mi się w żadnej kieszeni (torebki są fuj) i taki rozkładany byłby całkiem niezłym rozwiązaniem mojego problemu. Tylko żeby te smartfony były trwałe, bo to, co jest obecnie na rynku, do niczego się nie nadaje. Tylko w tym roku stłukłam 3 telefony różnych marek, a jeden zepsułam.

Jakie jest Twoje zdanie nt. biometrii behawioralnej? Urządzenie nie tylko spersonalizowane pod użytkownika w zaskakująco wysokim - niemalże intymnym - stopniu, co wykorzystujące tą zażyłość do autoryzacji logowań, transakcji, itp. Innymi słowy, co sądzisz o koncepcie w którym urządzenie wie że Ja to Ja - po sposobie w jakim go używam, a może i poruszam się, oddycham, dotykam ekranu...

Nie mam nic przeciwko takim rozwiązaniom, o ile będą rzeczywiście rozpoznawały mnie jako mnie. Udało mi się nie popaść w zbytnią paranoję na temat tego, że mnie elektronika śledzi. Maszyny niech sobie w tych danych grzebią, jeśli dzięki temu życie ma być łatwiejsze. Nie sądzę też, żeby ktoś żywy na drugim końcu świata sobie moje życie obserwował, a nawet jeśli to robi, żeby było to szczególnie niebezpieczne dla mnie osobiście. Ponieważ pracuję tak, jak pracuję, trochę mojego życia prywatnego przecieka na zewnątrz i już się z tym pogodziłam. Dla mnie najważniejsze jest to, żeby nikt mi się do konta w banku nie dostał. Jeśli mam do tego pokazywać jak oddycham robiąc przelew, niech będzie.

Czy uważasz, że inicjatywa przykładania wagi do "higieny (zażyłości) relacji z urządzeniami mobilnymi" (czas przed ekranem, Digital Wellbeing Google, Digital Health Microsoftu) trafi do serc mocno już przesiąkniętych internetowymi bodźcami użytkowników?

Prawdę mówiąc nie wydaje mi się, żeby takie inicjatywy się przyjęły na szerszą skalę.

Czy - a jeśli tak, to co - chciałabyś zostawić po Sobie na tym świecie?

Nie mam na myśli niczego konkretnego, co chciałabym zostawić. Raczej staram się nie zostawić nic złego (na przykład noszę własną torbę na zakupy :) ).

Gdybyś mogła mieć każdy smartfon jaki został dotąd wyprodukowany, który byś wybrała - i dlaczego?

Jeszcze taki nie powstał, ale mogę go opisać. Chcę urządzenie, które mogę nosić gdzieś na sobie i nie przejmować się, że wypadnie z kieszeni. Ma się rozkładać maksymalnie do 7-calowego tabletu, być wodoodporne i… ja wiem… może jeszcze ekran E Ink dorzucić? I niech będzie można podłączyć normalną klawiaturę i monitor.

Czy wiesz może, dlaczego głos polskojęzycznego Asystenta Google zmienił się jakiś czas temu z kobiecego na męski? Czy sama korzystasz z tej funkcji?

Nie korzystam z asystentów głosowych, szybciej piszę niż mówię, a ich rozpoznawanie mowy mnie nie zadowala. A czemu się zmienił nie wiem, podobno też nie wszystkim się zmienił.

Skąd Twoje zainteresowanie Japonią? Opowiedz proszę więcej w tym temacie: jak to się zaczęło, co dokładnie Cię interesuje i dlaczego?

Japonia jako taka nie interesuje mnie bardziej niż inne kraje, ale od kiedy dowiedziałam się o istnieniu sushi (jakoś na studiach chyba), zainteresowała mnie kuchnia z różnych krajów dalekiego wschodu. Oczywiście nie da się interesować kuchnią bez poznania nieco historii i kultury danego kraju, ale to czysto kulinarne hobby. Tamtejsza kuchnia odpowiada znacznie bardziej, niż tak zwana polska. Uwielbiam ryby, pikantne jedzenie, intensywne przyprawy indyjskie, orzeźwiający imbir, trawę cytrynową… i prędzej zjem ośmiornicę niż schabowy.

Czy czytasz książki - jeśli tak, opisz proszę w czym gustujesz, co aktualnie oraz niedawno czytałaś, jak również które tytuły zajmują szczególne miejsce w Twoim sercu, i dlaczego?

Czytam sporo, ale nie wiem, czy mam jakieś ulubione tytuły. Z takich, które zapadły mi w pamięć, mogę wymienić "Hyperiona", "Cryptonomicon", "W drodze" Kerouaca, "Inne Pieśni" Dukaja, oczywiście też Lovecrafta, Dicka i wielu innych. Cenię sobie też początku Sci-Fi, jak "Trylogia księżycowa" czy "Wojna światów" (także jako musical / słuchowisko). Łykam też książki o matematyce, jak "Chaos. Narodziny nowej nauki", fizyce ("Kotki Schrödingera"), psychologii (Goleman, Flyn) i co mi tam jeszcze wpadnie w ręce. "Tradycje i sztuka kulinarna Chin" Burskiego też zaliczyłam.

Jak najbardziej lubisz spędzać wolny czas? Co najskuteczniej Cię relaksuje, a co "ładuje"?

Relaksuje mnie czytanie i dłubanie czegoś samemu (modelina, szycie, gotowanie itp.). Ładują mnie koncerty i festiwale. Jak sobie posiedzę pod namiotem w innej rzeczywistości przez kilka dni, wyskaczę i pokrzyczę, zupełnie inaczej patrzę na swoją codzienność.

Jakiego launchera używasz, i dlaczego akurat tego?

Tego, który akurat jest na smartfonie. Nie mam prywatnego telefonu, a służbowy SIM wędruje między testowanymi telefonami, więc nie widzę powodu, by się przywiązywać do takich bzdur, jak launcher czy tapeta.

Czy zdradzisz Nam genezę Twego intrygującego nicka "Xyrcon"?

Przepuść "Klempa" przez Rot13 i zobacz co wyjdzie.

Opowiedz proszę więcej o zwierzakach w Twoim życiu.

Zwierzaki są super i moim zdaniem każdy powinien od małego uczyć się dbać o zwierzaka (ale naprawdę dbać, a nie sypać jedzenie i zamykać w kojcu żeby nie przeszkadzał). Miałam rybki, psy, koty (tego doświadczenia akurat nie chcę powtarzać), a teraz mam szczury, które okazały się wspaniałym towarzystwem. Ćwiczenie ze szczurem prostych sztuczek to dla mnie trening cierpliwości i powód do dumy. Obcowanie ze zwierzętami daje mi masę radości i pewności, że cokolwiek się w życiu nie posypie, zawsze mam jakąś kotwicę, bo o 19:00 trzeba szczurowi zrobić wybieg. Rośliny też lubię, a ogrodnictwo jest jednym z moich mniej ważnych zainteresowań.

Wracając do publicystyki: etos dziennikarza zwykł być definiowany m.in. bezstronnością - z drugiej zaś strony w części blogosfery dostrzegasz przerost emocji nad stricte rzetelną informacją. Czytając Twoje teksty czuję że mam już gwarancję tej rzetelności, nie czuję natomiast Ciebie jako osoby "pomiędzy wierszami". Czy zamierzasz to zmienić i pozwolić sobie bardziej zindywidualizować treści spod Twego pióra, by - niczym niewidzialny odcisk zakodowany "znakami zerowej długości" - identyfikowały Twoje teksty, będąc tym samym przynajmniej nieco bliżej Czytelnika? "Twarz" - osobowość stojące za literkami - bardziej niż awatar?

Nie sądzę żeby było mi do szczęścia potrzebne prezentowanie się między wierszami. Nie wiem po co miałabym to robić. Wiem, że teraz jest taka moda, by sobie kreować osobowość w internecie, ale nie widzę w tym dla siebie żadnej korzyści. Ma to też sporo wad.

Czy pamiętasz czasy "e-zinów": internetowych magazynów publikowanych off-line, rozsyłanych początkowo na dyskietkach, później mailem - z własnymi prenumeratami? "NoName", "@t", i sporo innych tytułów. Magia tamtego doświadczenia, oczekiwanie na nowe numery, pobieranie plików z podekscytowaniem iż już "za moment" będzie można zanurzyć się w kolejnej dawce comiesięcznej lektury. Wszystko to w dodatku nierzadko z jakimś kameralnym charakterem, mnóstwo osób pisało dla samej pasji, a marketingu (pisania dla klikania) się wówczas naturalnie nie uświadczyło. Ogromnie cenię tamten okres, gdy tak wiele osób pisało, "bo po prostu chciało" - jak również wykazywało inicjatywę w prowadzeniu takich magazynów, organizacji wszystkiego, organizowaniu redakcji, składzie - wszystko na własną rękę, z o wiele większą śmiałością niż dziś. Co prawda pojawiało się dzięki temu sporo słomianego zapału, ale i niemało istotnej wartości. Jeśli masz doświadczenia z tamtych lat, jak to wspominasz?

Pamiętam te czasy, ale nigdy mnie te publikacje nie interesowały na tyle, żebym z wypiekami na twarzy na coś czekała. Nie wkręciłam się też w Usenet ani fora. Wtedy bardziej przemawiały do mnie komiksy i tak zwane paski, a do wymiany poglądów służył mi IRC.

Jakie jeszcze rzeczy sprzed lat wspominasz z największą nostalgią? Zwłaszcza te dot. technologii oraz Internetu?

Dobrze wspominam strony internetowe, które można było oglądać w przeglądarce tekstowej bez straty i po prostu czytać ich treść. Brakuje mi też prostych samochodów, które można samemu naprawić i gier z ciekawą fabułą (są dobre gry indie, ale czasem trudno do nich dotrzeć). Poza tym czuję się dość zadowolona ze stanu dzisiejszej techniki.

Twój ulubiony napój :) ?

Trudny wybór. Uwielbiam to, jak się czuję po yerbie, a zamiłowanie do wędzonych rzeczy sprawia, że nie mogę się oprzeć torfowej whisky (Talisker z wyspy Skye to chyba najpopularniejszy przykład). W pubach piję głównie piwa rzemieślnicze.

O czym marzysz?

Marzy mi się, by by ludzie przestali się kłócić o rzeczy bez znaczenia i zajęli poprawianiem swojego samopoczucia we własnym zakresie. Marzę też, że dożyję czasów, gdy leczenie chorób i zaburzeń psychicznych będzie skuteczniejsze – obecnie to często dobieranie leków na chybił-trafił. Wiąże się to też z lepszymi badaniami nad substancjami, które zostały skreślone, bo trafiły na listę nielegalnych i nikt ich nie ruszał przez dziesięciolecia. Poza tym marzę o czystej energii, równych prawach dla wszystkich… takie tam, utopie.

Dziękuję Ci za Twój czas i chęć nieco szerszego odsłonięcia, kto kryje się za nickiem "Xyrcon" - dzięki czemu lektura Dobrych Programów zyskała dla Mnie istotnie szerszy wymiar. Życzę Ci dalszych sukcesów publicystycznych, oraz w szerszej perspektywie: głębokiej satysfakcji w tym co robisz, poczucia spełnienia i... Pokoju. Pozdrawiam serdecznie,

Thomas Leigh