Na co więc może pozwolić sobie Apple w relacjach z twórcami aplikacji? Zakres kompetencji jest niemal nieograniczony - zaczynając od prawa do usunięcia programu z App Store w dowolnej chwili bez podawania powodu takiego działania, kończąc na ograniczonej odpowiedzialności za podejmowane decyzje, za które twórcy aplikacji przysługuje rekompensata nie większa niż 50 dolarów. Co więcej Apple może odrzucić wniosek o przyjęcie aplikacji do App Store nawet jeśli spełni ona wszelkie wymogi formalne. Ponadto twórca takiego nieprzyjętego programu ma zakaz rozpowszechniania go poprzez konkurencyjne serwisy. W umowie znajdziemy także zapisy mówiące o obowiązku korzystania z udostępnionych narzędzi programistycznych jedynie zgodnie z przeznaczeniem i zakazie ingerowania w oprogramowanie stworzone przez Apple. Przykłady paragrafów o podobnym charakterze można by mnożyć.
Jak zauważa EFF, umowa między Apple a twórcą oprogramowania jest dość jednostronna i faworyzuje wyłącznie producenta iPhone'ów. Brak konkurencji w sposobie legalnej dystrybucji aplikacji dla mobilnych produktów Apple sprawia, że App Store stawia deweloperów na przegranej pozycji i niemożliwa jakąkolwiek walkę o swoje racje.