Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Intel produkuje wadliwe procesory — ale od kiedy? Najwyraźniej od zawsze

Mniej więcej dziesięć lat temu poznałem twórczość geniusza stand-upu, którym był George Carlin. Wśród dziesiątek jego wspaniałych występów, szczególnie dobrze wspominam jeden z ostatnich: „Life worth losing”. Pada tam doskonałe hasło:

„Za każdym razem, gdy ludzkość musi się mierzyć z jakimś problemem, zawsze mam nadzieję, że będzie gorzej.

Blog Errata: Edytor Tekstów TAG

Parę słów na marginesie...

Gdy zacząłem pisać regularnie na blogu, miałem początkowo nadzieję, że uda mi się okresowo wracać do dawnych wpisów, poprawiać je i rozszerzać, korzystając z nowej, nabytej wiedzy, komentarzy użytkowników oraz własnych spostrzeżeń.

Jak siodło do krowy, czyli cyfryzacja Polski

Cały dzisiejszy dzień czekałem z nadzieją na ten obrazek:

Gdy się naczekałem, naszło mnie na przemyślenia.

Towarzysz Stalin, „ojciec narodów i chorąży pokoju”, zwykł ponoć mawiać, że socjalizm pasuje do Polski jak siodło do krowy. Niewątpliwie było to prawdą 70 lat temu, dziś mam głębokie wątpliwości, dostrzegam wręcz powszechną tęsknotę za czasami słusznie minionymi, potwierdzaną w dodatku sondażami. To jest głębszy problem i dłuższy temat, do omówienia gdzie indziej i kiedy indziej, nie chcę się tym zajmować w tym momencie.

Telemetria w Windows 10 dwa lata później - czy wiemy coś nowego?

Minęły ponad dwa lata od opublikowania mojego artykułu na temat telemetrii w systemie Windows 10. Znajduje się on do tej pory w czołówce moich najpopularniejszych wpisów blogowych, mimo, że nie planowałem zajmować się tym tematem szerzej. Z tegoż powodu w tekście brakuje na przykład szczegółowych opisów dotyczących wyłączania usług i usuwania komponentów.

O obraźliwej bezsensowności Booth Babes w branży IT, czyli po co nam te hostessy?

Gdy jakiś czas temu obejrzałem przypadkowo fotorelację z wydarzenia INTEL EXTREME MASTERS, zanosiłem się ze śmiechu. Przede wszystkim dlatego, że za każdym razem, gdy widzę tę nazwę, wyobrażam sobie tę równinę intelektualną intelowskiego działu marketingu: IEM to doskonały dowód na całkowity zanik kreatywności wśród ludzi, którzy rzekomo trudnią się reklamą na co dzień.

Dla upartych: garść wskazówek o serwisowaniu Windows 7

(nie o tym będzie w tym miesiącu)

Zanim złowroga Wizja TV przyszła i spolszczyła szereg stacji telewizyjnych, jak CN albo Fox Kids (w praktyce pozbawiając je 60% oferty programowej, resztę skazując na wieczne opóźnienie względem oryginału), pewna polska telewizja kablowa o nazwie Polska Telewizja Kablowa oferowała dostęp do „prawdziwych” wersji owych stacji, co pozwoliło mi w dość młodym wieku zostać narażonym na wpływ kreskówki

Cloud Rot, czyli jak z telefonów uchodzi dusza

Bezchmurne dzieciństwo

Należę do ostatniego pokolenia, które było zmuszone rozmawiać ze sobą na podwórku, zamiast grać w Angry Birds. Na szczęście jest to również pokolenie, które miało już odtwarzacze MP3 i nie musiało słuchać o zawałach serca i mszach świętych, jadąc z Grażynami autobusem. Oznacza to, że swój pierwszy telefon otrzymałem późno, i nie był to smartfon, bo smartfonów, powiedzmy, nie było (co jest nieprawdą, ale o tym za chwilę).

Urokliwe manifestacje zagadnień losowości w nieprzewidywalnym świecie

Jako przedstawiciel pokolenia wychowywanego przez ludzi przyspawanych do telewizora w myśl reguły „oglądam to, bo nie ma nic lepszego”, pamiętam następujący obrazek, zaobserwowany w okolicach roku 1999 z balkonu w moim mieście. Którymś ciepłym wieczorem, około godziny dwudziestej (nie pamiętam dokładnie), okna u wszystkich sąsiadów oraz w kilku pobliskich blokach, zmieniały kolor na jednorodny, lekko migoczący od kiepskich kineskopów, odcień niebiesko-żółtego. Rozpoczynało się Losowanie Lotto na Polsacie.

A gdy nikt nie patrzył, wyłączono MSN

Matko jedyna, jak gorąco. I jak tu pisać.

Gdy kładę się spać po kolejnej późno-wieczornej grzebaninie elektronicznej, porzucone urządzenia mszczą się na mnie, nie dając mi spać. Bezowocne, a często nędznie uzasadnione próby jednoczesnego instalowania LineageOS, szyfrowania tabletu i aktualizacji wersji Insider Preview na zapomnianej Lumii doprowadzają do stanu, w którym żadne z urządzeń nie działa do końca poprawnie, ale każde co kilka chwil hałasuje.

Tęczowe flagi w świecie nielegalnych liczb, czyli dziś będzie o kryptografii

Wyskrobuję już resztki z dna beczki z napisem „historie do opisania na blogu”, stąd śmielej poszukuję inspiracji, skutkujących wpisami coraz bardziej odmiennymi od dotychczasowych. Ponieważ skonfrontowany z dnem zawsze dziarsko sięgam po łopatę, pozwolę sobie na domieszki z pozatechnologicznych dziedzin, leżących w zasięgu moich pretensjonalnych zainteresowań. Rozminę się dzięki temu zupełnie z grupą docelową niniejszej strony i w dodatku zrobię to z uśmiechem na twarzy. Zacznijmy więc.

Żyję w społecznej bańce.