Sklep z wirusami, czyli Malware as a Service

Gdy w kwietniu zostałem uraczony arbuzowym wirusem, wykorzystującym sprawdzone, acz głupie metody rozpowszechniania, zacząłem się zastanawiać jak duża jest inwestycja czasu, który trzeba poświęcić celem stworzenia kodu biorącego udział w takiej kampanii. Początkowo mogłem polegać wyłącznie na oględnych i dość zgrubnych szacunkach, ale dalsza analiza otrzymanego mailem „prezentu” pozwalała zbliżyć się odrobinę do odpowiedzi.

Żarty na bok, Parlament Europejski pracuje nad prawem szkodliwym dla Internetu

Kilka lat temu, polscy internauci, przerażeni zapewne perspektywą niemożności oglądania seriali z drugiego obiegu, masowo protestowali przeciwko inicjatywie ACTA, czyli pakietowi regulacji, który dotyczył również w pewnym stopniu mechanizmów prawnych dla wspólnego rynku cyfrowego.

Poza szkodliwymi założeniami, problemy z ACTA wiązały się z jego niemal tajnym procesem przygotowania, co jest charakterystyczne dla niezbyt czystych rozgrywek prawnych, forsowanych przez wielkich lobbystów.

reklama

Dwudziestoletnie demo gry Pokémon Gold w końcu odnalezione! Właściciel zmarł

Świat graczy ekscytuje się obecnie nowymi informacjami promocyjnymi na temat nadchodzących gier Pokemon Let’s GO! Jest to dla mnie szczególnie frustrujące odkąd mój 3DS postanowił dostać raka baterii i rozłączać się przy każdym silniejszym przemieszczeniu. Obecnie, jeżeli działa na niego siła inna niż mg, postanawia resetować zegar i po chwili ciemności powracać do ekranu startowego. Z utraconym sejwem. 

Nie pamiętam, do czego służy Facebook

Wedle dzisiejszych norm, uzyskałem stały dostęp do internetu dość późno, bo dopiero w gimnazjum. Choć było to dopiero kilkanaście lat temu, sieć wyglądała wtedy znacząco odmiennie. Identycznym była jednak prędkość, z jaką można było zostać obywatelem internetu – okres adaptacji zajmował bowiem kilka dni, a surowe konwenanse i netykieta należały dawno do przeszłości. Internetowa socjalizacja przebiegała w Polsce wtedy głównie na forach i blogach, a jedynym medium o wysokiej prędkości były komunikatory internetowe. Hybrydowe media społecznościowe, jak MySpace, miały problemy z przebiciem.

Leniwi cyberprzestępcy, czyli co znalazłem dziś w skrzynce

Mamy rok 2018. Czas, w którym polimorficzne, niewykrywalne, przenośne trojany szyfrujące dyski, ukrywające się w rootkitach UEFI pozostają niezauważone, przejmują tysiące urządzeń Internetu Rzeczy, paraliżują infrastrukturę, a żądając okupu potęgują i tak gigantyczne straty, wpędzając nas w nieprzerwany cykl coraz potężniejszego chaosu, tym bardziej przerażającego w świetle coraz lepszej algorytmiki sztucznej inteligencji....

Nie.

Absolutnie nie.

reklama

Ekspresowy przewodnik kupującego na rok 2018

Wśród tuzinów premier, okazji i konkursów oraz w świetle potężnej oferty sklepów z elektroniką użytkową, coraz trudniej podjąć decyzję dotyczącą wyboru nowego sprzętu. Aby ułatwić zakupy elektroniczne w roku 2018, przygotowałem niniejszy przewodnik. Mam nadzieję, że okaże się przydatny.

Jaki kupić telefon?

Dowolny.

A dokładniej mówiąc, dowolny telefon z firmy, która nie zajmuje się jedynie naklejaniem logotypu na no-name'y (jak KRUEGER UND MATZ) i ma pomoc techniczną, która mówi po angielsku bez użycia translatora.

Przewodnik Hipstera — ironicznym okiem na elektronikę

Od lat nie kupujemy elektroniki, żeby rozwiązać jakiś doraźny problem techniczny. Pięcio-, ośmio-, a czasem nawet dziesięcioletnie pecety okazują się zupełnie wystarczające do codziennych zastosowań, a odkąd smartfony przestały makabrycznie zwalniać po kilku miesiącach, nie musimy nawet wymieniać telefonów. Informacje o krytycznych lukach bezpieczeństwa, wynikających z niedopatrzeń projektowych samego sprzętu, również nie przemawiają do ludzi na tyle, żeby zmotywować ich do wymiany urządzeń.

Cyfrowi górnicy toczą z kosmitami nierówną walkę o moc czerpaną z krzemu

Oryginalne „komputery osobiste”, czyli seria urządzeń IBM PC, produkowanych od lat osiemdziesiątych mimo swojej niskiej mocy (początkowo 4.77 MHz!), przez cały czas pracowały z pełną mocą. Nie istniały żadne mechanizmy oszczędzania energii albo głębokiego usypiania procesora, a komputer włączało się jak wiertarkę. Po zakończeniu pracy trzeba było nacisnąć wielki mechaniczny czerwony przełącznik.

reklama

Koszmar Administratora: absurdalny Windows 95

Serwisowanie dzisiejszych systemów operacyjnych jest banalne. Pełne reinstalacje potrafią trwać 15 minut, a dostępność sterowników łączności w obrazach instalacyjnych i takie wynalazki, jak Windows Update w zasadzie likwidują potrzebę szperania po stronach producentów. Dziś wystarcza nam pendrive i godzina cierpliwości.

W temacie serwisowania systemów trudno wyznaczyć przełom, to dość nudna dziedzina, biegnąca raczej spokojnym, ewolucyjnym tokiem.