Najnowsze statystyki pokazują, jak istotny jest to problem. Jak wynika bowiem z ostatniego zestawienia udostępnionego przez firmę AdDuplex, najnowsza wersja systemu trafiła dotąd zaledwie na nieco ponad 21 proc. maszyn z Windows 10. Warto przypomnieć, że mówimy o październikowej aktualizacji, która po raz pierwszy została udostępniona już w pierwszych dniach października zeszłego roku, a na dniach zacznie się marzec.
To bez wątpienia najwolniejsze tempo wdrażania dużej aktualizacji Windows 10 w historii, ale jest to skutek stosowanego od niedawna – słusznego zresztą – podejścia producenta, który zezwala na aktualizację systemu tylko użytkownikom sprawdzonych konfiguracji. Pod uwagę brany jest nie tylko sprzęt, ale i oprogramowanie. Dotychczas źródłem problemów z aktualizacją mógł być bowiem nawet zastosowany antywirus.
Kolejna duża aktualizacja systemu za pasem
Wolniejsze tempo wdrażania najnowszej wersji Windows 10 już teraz rodzi rozważania związane z kolejną dużą wersją. Na wiosnę na rynku ma się bowiem pojawić Windows 10 19H1, czyli kolejna duża aktualizacja systemu. Jeśli tempo wdrażania aktualizacji z października zostanie zachowane, wiosną doświadczymy sytuacji, w której część użytkowników będzie już mogła instalować wydanie 19H1, podczas gdy poprzednia wersja będzie działać dopiero na nieco ponad 1/3 wszystkich maszyn z Windows 10.
WIDEO
Rozwój Windows 10 trwa jednak w najlepsze także na innym froncie – stosunkowo od niedawna testerzy mogą sprawdzać możliwości wydania przygotowywanego na jesień 2019 roku. Microsoft otworzył gałąź Skip Ahead pod koniec poprzedniego miesiąca.