Firma z materiałami reklamowymi pojawiła się na ostatnim zjeździe konserwatystów amerykańskich, gdzie zachęcała do zainteresowania się wykupieniem powierzchni reklamowej z Xbox Live, w ramach Skype czy MSN. Użytkownicy tych usług idą w miliony, a dane o nich gromadzone pozwalają na skrojenie reklamy pod konkretną grupę wiekową lub dla danego okręgu wyborczego. Reprezentującego Demokratów Barackowi Obamie nie są obce takie kampanie, zarówno w grach, jak też bezpośrednio w samym menu systemowym (co nie zawsze było ciepło przyjęte), jednak to tylko kropla z potencjalnego źródła dochodów dla Microsoftu, jeżeli o świat polityki chodzi.
Chociaż oficjalnie Microsoft akcji promocyjnej nie potwierdził, nie chowa się zarazem z informacją, że spośród 25 milionów subskrybentów Xbox Live w Stanach Zjednoczonych około 38 procent to kobiety, zazwyczaj do tego ustatkowane. To wyraźne podpuszczanie do zainteresowania się tematem, ponieważ mowa jest o niezwykle cennej dla polityków grupie wyborców. Firma dysponuje już jednak także systemami umożliwiającymi dotarcie do różnorakich grup etnicznych czy osób o określonych zarobkach.
Najbliższe miesiące pokażą, na ile starania Redmond okażą się owocne. W USA rzecz jasna, bo podobne kampanie w Polsce nie ma na razie co się martwić. Xbox 360 nadal traktowany jest trochę po macoszemu (wystarczy popatrzeć na dostępne aplikacje multimedialne), a Xboksa One to przecież odległa, mniej lub bardziej, ale przyszłość...