W ciągu kilku ostatnich tygodni
zrobiłem niemal 3 tys km. Różne samochody, różne systemy nawigacji,
jeden tylko czynnik wspólny - polskie drogi. I to nie autostrady, a
w większości trasy bez pobocza, z wybojami, koleinami i
niespodziankami. Jeżdżąc normalnie głównie na trasie
Wrocław-Warszawa człowiek zapomina, że ta i tak kiepska droga to
jak na krajowe warunki luksus, bo bywa znacznie, znacznie gorzej.
Coś takiego skłania naturalnie do przemyśleń. Wielu. Także tych
związanych z oprogramowaniem.
Pierwsze z nich dotyczą systemów
nawigacji GPS. Ku swojemu zaskoczeniu muszę przyznać, że wydawałoby
się pod wieloma względami lider na polskim rynku - Automapa oparta
o urządzenia z Windows Mobile, GPSem i przystawką do montażu w
samochodzie - potrafi doprowadzić człowieka do szału i wybaczcie,
ale prawdę mówiąc wydała mi się po prostu beznadziejna. W
porównaniu do urządzeń typu Garmin z serii Nuvi ma oczywiście dużo
większe możliwości, a oparcie jej o palmtopa z systemem sprawia że
to rozwiązanie bardziej elastyczne. Niemniej, to właśnie okazało
się jej główną wadą. Urządzenia Garmina po prostu działały.
Realizowały swoje funkcje w tle, nie odrywały od prowadzenia auta
czy rozmów z pasażerami, dyskretnie lecz konsekwentnie prowadziły
do celu bez większych wymagań w stosunku do kierowcy. Automapa z
kolei okazała się przekombinowana. Mnogość opcji tego rozwiązania i
nadmiernie rozbudowane możliwości przeszkadzają w trakcie
prowadzenia samochodu, odrywają od drogi i mogą przez to okazać się
nawet niebezpieczne.
To naturalnie moja subiektywna opinia, ale większość z
zaawansowanych opcji jest tak faktycznie mało przydatna, a w
trakcie jazdy i tak nie da się z nich skorzystać - buszowanie
rysikiem po drobnych menusach (Garmin dużo lepiej radzi sobie z
klikaniem palcem po ekranie) jest wtedy po prostu niemożliwe. To,
co w Garminie mogłem zrobić prowadząc lub podczas czekania na
zielone światło - jak choćby dodać do trasy nowy punkt przelotowy -
w przypadku Automapy wymagało zatrzymania się na stacji i było dużo
bardziej skomplikowane (pomijając fakt, że kilkukrotne skończyło
się błędem "nie można wyznaczyć trasy", którym Garmin nie uraczył
mnie ani razu). Pewnie, Automapa oferuje w tym zakresie większe
możliwości, tylko co mi po nich kiedy skorzystanie z nich jest w
drogowych warunkach tak karkołomne, że wymaga sporej determinacji.
Jeśli dodać do tego występujące przy okazji Automapy różne problemy
samego systemu (przypadkowy klik w nieodpowiedni punkt ekranu,
powrót do systemu, systemowe komunikaty o błędach przekroczenia
pamięci, nieintuicyjna obsługa włączania i wyłączania urządzenia w
oparciu o detekcję źródła zasilania.) uczciwie powiem, że Automapa
doprowadziła mnie kilkukrotnie do szału.
Wniosek z tego taki, że przekombinowana elektronika czy
przekombinowane oprogramowanie mogą być dużo gorszymi produktami
niż rozwiązania bardziej ubogie w możliwości, ale pracujące.
prościej, szybciej, bardziej bezproblemowo. Naturalnie o ile te
mimo ograniczeń dobrze realizują swój podstawowy cel. Kiedyś już to
przerabialiśmy - pamiętacie modę na zegarki z kalkulatorem? Kiedyś
prawdziwy szpan, mnóstwo przycisków i tona krzemu na łapie. Teraz
wzbudziłby raczej politowanie. Lekcja, którą w przypadku
elektroniki użytkowej wydaje się już przerobiliśmy (a i to nie
wszyscy, np. kolejne telefony Nokii mimo nowych wodotrysków są
coraz mniej wygodnie w użyciu, bo reagują zbyt wolno) przed
producentami oprogramowania stoi widać nadal jeszcze w
perspektywie. Jedynie Apple od lat konsekwentnie realizuje ten
model i ostatnie jego sukcesy pokazują, że w końcu rynek zaczął to
naprawdę doceniać. Z drugiej strony Microsoft póki co nadal robi
coś dokładnie odwrotnego - jego produkty stają się wbrew pustym
deklaracjom coraz bardziej skomplikowane (np. Vista, gdzie w samym
interfejsie równoległych nowych ścieżek do tych samych rezultatów
działania przybyło w stosunku do XP pewnie kilkukrotnie). Podobnie
postępują twórcy rozwiązań Open Source. Ramię w ramię z większością
firm z branży idą w kierunku przekroczenia pewnej masy krytycznej z
nieokiełznanych funkcji gadgetów czy oprogramowania, która w
przypadku eksplozji spowoduje, że obecne wzrosty akcji Apple okażą
się dopiero przystawką.
Hej, specjaliści od IT - zastanówmy się... kiedy ostatnio na serio
pomyśleliśmy nie o tym, co nowego można by do naszych rozwiązań
dodać, ale czego niepotrzebnego ich pozbawić? Zacznijmy od drobnych
rzeczy - przycisk "resetuj" pod formularzami, szczególnie tymi
prostymi, na stronach internetowych. Widać go wszędzie, deweloperzy
wrzucają go tam niemal odruchowo, a czy faktycznie ktoś go używa?
Ja w całej swojej przygodzie z WWW użyłem go pewnie kilka razy.
Głównie przez przypadek, który później pod nosem przeklinałem.