r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Biały Dom wspiera Oracle w walce z Google o API Javy

Strona główna AktualnościBIZNES

To wiadomość fatalna nie tylko dla Google, ale jak wielu twierdzi, także dla całej informatyki. Administracja prezydenta Obamy wzięła stronę korporacji Oracle w sporze o dopuszczalność traktowania interfejsów programowania (API) jako własności intelektualnej i co za tym idzie, objęcia ich przynależną ochroną. Departament Sprawiedliwości USA zaapelował do Sądu Najwyższego tego kraju, by odrzucił apelację Google w sprawie niekorzystnego dla producenta Androida wyroku sądu niższej instancji z 2014 roku.

Przypomnijmy – pierwsze rozstrzygnięcie w sądowym sporze między Oracle a Google o dopuszczalność wykorzystania bez zgody tej pierwszej firmy fragmentów biblioteki standardowej Javy w systemie Android wzbudził zainteresowanie całej branży IT. W 2012 roku sędzia William Alsup z sądu dystryktowego w Kalifornii, który przed ogłoszeniem wyroku sam nauczył się podstaw programowania w Javie, uznał że kolejności, strukturze i uporządkowaniu interfejsów programowania nie należy się ochrona wynikająca z praw autorskich, są one bowiem prostymi formami wyrażeń, nie mającymi w sobie twórczego aspektu. Prawnikom Oracle'a powiedział, że samodzielnie napisać jedną z dyskutowanych podczas rozprawy funkcji API może każdy uczeń szkoły średniej.

Niestety w 2014 roku wyrok Alsupa został uchylony w drodze apelacji przez sąd federalny w Waszyngtonie. Sędziowie, przekonani ciekawym argumentem wykorzystującym strukturę, kolejność i uporządkowanie dzieła literackiego (a konkretnie jednej z powieści o Harrym Potterze), doszukali się w wyroku niższej instancji uchybień formalnych. Oracle uznało to za zwycięstwo całej branży informatycznej, której innowacyjność zależy od ochrony własności intelektualnej, Google było oczywiście przeciwnego zdania, mówiąc o szkodliwym precedensie dla całej informatyki i programowania. Jak łatwo się domyślić, uczeni wzięli stronę firmy z Mountain View – nie bardzo teraz wiadomo, jak pisać interoperacyjne oprogramowanie, które nie naruszałoby praw autorskich bez zatrudniania do tego sztabu prawników.

r   e   k   l   a   m   a

Na drodze dalszej apelacji, tym razem z wniosku Google, sprawa trafiła do Sądu Najwyższego – a ten w styczniu tego roku poprosił o opinię w sprawie Departament Sprawiedliwości. Odpowiedź Głównego Radcy Departamentu Donalda Verilli nie pozostawia wątpliwości, przyznał on rację sędziom drugiej instancji. Podkreślają, że rozstrzygnięcie sądowe wymaga ustalenia, czy Google wykorzystało API Javy zgodnie z doktryną dopuszczonego użytku (fair use).

Nie można bowiem uznać, że API są ze swojej natury niemożliwe do objęcia ochroną prawną. Twierdzenia Google, że interfejsy programowania są innej natury niż chroniony kod, prowadzące do rozróżnienia między „systemami” i „metodami działania”, są zdaniem pana Verilli nieuzasadnione. Kod deklarujący i kod zaimplementowany prowadzą jego zdaniem do tej samej praktycznej funkcji, tj. instruowania komputera jak ma działać, zaś rozróżnienie bazujące na bezpośredniości powiązania kodu i ostatecznej funkcji działania nie zostało wykazane ani w warstwie językowej ani konceptualnej.

Takie ujęcie sprawy jest katastrofą dla amerykańskich programistów. Oznacza, że za każdym razem będą musieli rozpatrywać kwestię dopuszczalności odtwarzania interfejsów programowania w swoim kodzie w świetle doktryny fair use. Co prawda Główny Radca przyznał, że obawy Google'a w kwestii konsekwencji objęcia API ochroną praw autorskich dla branży software'owej są uzasadnione, jednak ta kwestia powinna zostać rozstrzygnięta w sprawie związanej właśnie z dozwolonym użytkiem.

Odpowiedź Białego Domu na zapytanie Sądu Najwyższego nie oznacza oczywiście, że apelacja zostanie automatycznie odrzucona, jednak jako że w takich sprawach zdanie Głównego Radcy jest brane pod uwagę, prawdopodobieństwo wysłuchania Google znacznie zmalało. Ostateczne rozstrzygnięcie sprawy ma zapaść w ciągu najbliższych miesięcy.

Zarówno Google jak i Oracle wydały już oświadczenia w sprawie. Nie ma w nich niczego niespodziewanego. Rzecznik Google stwierdził, że docenia rozważenie sprawy przez Głównego Radcę, jednak jest rozczarowany wnioskami – i zapowiada walkę w obronie interoperacyjności, niezbędnej dla innowacji w oprogramowaniu. Rzecznik Oracle uznał, że opinia Głównego Radcy, potwierdzająca decyzję sądu federalnego, dowodzi znaczenia ochrony własności intelektualnej, niezbędnej dla innowacji w oprogramowaniu.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.