r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Koniec interoperacyjności? Oracle wygrywa z Google, API Javy chronione prawem autorskim

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Mydlana opera pt. Java w Androidzie, w której od 2010 roku główne role odgrywają miliard dolarów, prawnicy Oracle'a i Google'a oraz sędzia federalny William Alsup (który przed wydaniem wyroku zdecydował się sam nauczyć programowania), doczekała się kolejnego odcinka. Tym razem sąd apelacyjny uznał, że interfejsy programowania (API) mogą jednak być chronione prawami autorskimi.

Oryginalny wyrok, który wydawał się przekreślać całą zasadność pozwu Oracle'a w sprawie o bezprawne wykorzystanie przez Google'a opatentowanych rozwiązań informatycznych związanych z Javą w Androidzie, sędzia Alsup uznał, że każdy ma prawo pisać własny kod służący wykonaniu tych samych funkcji czy specyfikacji metod w interfejsach programowania, o ile kod wykorzystany do zaimplementowania danej metody jest odmienny od oryginalnego. Zduplikowanie oryginalnej struktury poleceń nie może być stawiane jako zarzut przez właściciela danej technologii, jeśli jest konieczne dla zachowania interoperacyjności.

Apelacja, którą w tej sprawie wniosło Oracle korzystała z ciekawej analogii. Prawnicy firmy przywołali postać powieściopisarki Annę Droid, pragnącej napisać bestseller. W tym celu wzięła ona jedną z powieści o Harrym Potterze, kopiując wszystkie nagłówki rozdziałów. Następnie w każdym z rozdziałów kopiuje pierwsze zdania z każdego akapitu, by później sparafrazować pozostałe. W ten sposób tworzy konkurencyjną, „alternatywną” wersję przygód małego czarodzieja, sprzedając ją jako własną. Według Oracle postępowanie Google'a w tej sprawie jest takie samo, jak wymyślonej powieściopisarki: firma z Mountain View wzięła 37 interfejsów programowania Javy, zachowując ich strukturę, kolejność i uporządkowanie, a następnie sparafrazowała ich zawartość.

r   e   k   l   a   m   a

Trzyosobowy skład sędziowski, orzekający w sądzie federalnym w Waszyngtonie, uchylił wyrok sędziego Alsupa, znanego z tego, że potrafił prawnikom Oracle'a powiedzieć w oczy, że on sam potrafiłby napisać na wiele różnych sposobów fragment kodu, o którego wykorzystanie oskarżane było Google. Sędziowie wyższej instancji znaleźli w jego wnioskowaniu trzy istotne luki, które uniemożliwiają uznanie interfejsów programowania za niemożliwe do opatentowania.

W uzasadnieniu swojej decyzji, przewodnicząca składu sędziowskiemu Kathleen O'Malley stwierdziła, że poprzedni wyrok nie zdołał rozróżnić pomiędzy tym, co można objąć ochroną praw autorskich i zakresu działań, które stanowią naruszającą prawa autorskie działalność. Należy dopiero bowiem ustalić, czy to, co zrobiło Google może zostać objęte klauzulą dopuszczalnego użytku (ang. fair use).

Możemy się też dowiedzieć, że sędzia Alsup nie uszanował wcześniejszych precedensowych rozstrzygnięć i standardowych procedur sądowych, takich jak test abstrakcji-filtracji-porównania, w nieuzasadniony sposób sięgnął też do sprawy Lotus kontra Borland, z której rozstrzygnięcia wynika, że prawami autorskimi nie mogą być objęte nazwy i hierarchia menu programu komputerowego.

W tej sytuacji bardziej istotne jest pytanie, czy Google mogło wykorzystać API Javy w ramach dopuszczalnego użytku, niż to, czy API jako takie można chronić prawami autorskimi. Jak podkreśliła sędzia O'Malley, zbiór poleceń prowadzących do wykonania przez komputer określonych operacji może zawierać wyrażenia, które są chronione prawami autorskimi, tak więc sąd federalny musi respektować taką ochronę, chyba że wypowie się w tej sprawie inaczej Sąd Najwyższy lub Kongres USA.

Udana apelacja Oracle'a wywołała poruszenie w branży software'owej. W praktyce oznacza ona ogromne ryzyko prawne dla każdego, kto chciałby odtworzyć jakikolwiek interfejs. Pamela Samuelson, profesor prawa z University of California uznała, że wyrok wstrząśnie branżą software'ową. Nie wiadomo teraz, jak pisać interoperacyjne oprogramowanie, które nie naruszałoby praw autorskich. Z kolei profesor Eric Goldmann z Santa Clara University stwierdził, że co prawda programiści wciąż będą mogli pisać interoperacyjne oprogramowanie, ale w proces ten konieczne będzie angażowanie prawników. A jak wiadomo, jest to kosztowne, prawnicy nie lubią udzielać binarnych odpowiedzi, więc cały proces będzie dla każdego stresujący – uznał Goldmann.

Oczywiście Oracle jest zachwycone. Główny doradca firmy uznał, że udana apelacja to zwycięstwo dla całej branży informatycznej, która polega na ochronie własności intelektualnej, by wspierać innowacyjność. Google zachwycone nie jest – wyrok określiło jako szkodliwy precedens dla całej informatyki i programowania, zapowiadając, że rozważa dalsze posunięcia w tej sprawie.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.