r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

BlackBerry zdradza możliwości smartfonu Priv: Android też może być bezpieczny

Strona główna AktualnościSPRZĘT

Smartfon BlackBerry Priv jawi się jako ostatnia nadzieja Jeżynki na rynku mobilnym. Sprzedaż urządzeń ze znakomitym przecież pod względem technicznym BlackBerry OS-em wyniosła w ostatnim kwartale zaledwie 800 tys. sztuk, jedną trzecią tego, co jeszcze rok wcześniej, mniej niż Apple zdarza się sprzedać w ciągu jednego dnia. Nie pomógł ani nawiązujący do tradycji model Classic, ani też innowacyjny w formie Passport. Czy pierwszy model, w którym kanadyjska firma zdecydowała się zastosować Androida, zdoła uratować firmę przed koniecznością wycofania z rynku mobilnego? Sprzętu z systemem Google'a jest przecież na świecie na kilotony. Wyróżnić się tu niełatwo – chyba że BlackBerry zdoła pokazać coś naprawdę niespotykanego. Sama fizyczna klawiatura może nie wystarczyć.

W zeszłym tygodniu ujawniono pierwsze sprzętowe informacje o Priv. BlackBerry uruchomiło stronę internetową dla tych wszystkich fanów, którzy chcieliby pierwsi usłyszeć, gdy nowy smartfon trafi do sprzedaży. I tak oto oficjalnie przyznano się do oszałamiającego obustronnie zakrzywionego wyświetlacza 5,4”, zapewniającego długi czas pracy akumulatora 3410 mAh, zarówno dotykowej jak i fizycznej klawiatury, certyfikowanej przez Schneidera-Kreuznacha kamery, oraz niezwykłej jakości dźwięku. Wcześniej można było usłyszeć o wykorzystaniu sześciordzeniowego procesora Snapdragon 808 z 3 GB RAM.

Pomijając wysuwaną klawiaturę, nie ma tu niczego, czego by nie można było znaleźć w ofercie innych producentów sprzętu z Androidem. Siłą BlackBerry Priv ma być jednak to, czego jak do tej pory w świecie Androida nikt nie potrafił porządnie zapewnić – prywatności i bezpieczeństwa. Teraz firma zaczęła podsycać zainteresowanie, dawkując kolejne informacje o oprogramowaniu, jakie dostaniemy wraz z Privem.

r   e   k   l   a   m   a

Nawet Android może być szczelny

Przede wszystkim BlackBerry zamierza uszczelnić do granic możliwości linuksowe jądro Androida. Zapewne nigdy nie będzie ono tak bezpieczne i lekkie jak jądro QNX, używane w BlackBerry OS-ie, jednak dzięki zastosowaniu łatek Grsecurity, przynoszących m.in. inteligentną kontrolę dostępu czy ochronę przez exploitami wykorzystującymi uszkodzenia pamięci, ma być nieporównywalnie bezpieczniejsze, niż to, co otrzymamy w zwykłym Androidzie (niektóre komponenty Grsecurity są używane w Cyanogenmodzie, ale w żadnym urządzeniu mobilnym do tej pory nie zastosowano ich wszystkich).

Zamiast tradycyjnego mechanizmu odblokowywania urządzenia, Priv ma przynieść znane z BlackBerry OS 10.2.1 hasło obrazkowe. Dostajemy tu obrazek z siatką losowo rozłożonych cyfr. By odblokować urządzenie, przeciągamy siatkę tak, by wybrana cyfra trafiła na wybrany wcześniej element obrazka. Ten pomysłowy i wygodny sposób chronić ma przed możliwością odtworzenia graficznego wzoru odblokowania z tłustych śladów na ekranie, uniemożliwia w praktyce podejrzenie kodu przez zerkających zza ramienia i jest całkowicie odporny na maszynowe, siłowe próby złamania.

W BlackBerry Priv mamy się też spodziewać autorskiego systemu kontroli istotnych dla bezpieczeństwa zasobów urządzenia, zapewne bardziej dopracowanego i przejrzystego, niż to co oferuje dziś Google w Androidzie 6.0, oraz programu DTEK, który jasno pokazuje, które aplikacje mają dostęp do których danych, mierzy aktualny stan zabezpieczeń urządzenia, a nawet radzi, jak go podnieść.

Na tym uszczelnionym Androidzie działać mają oprócz google'owego oprogramowania także autorskie aplikacje BlackBerry. Wśród nich znajdą się BBM Meetings, do prywatnych telekonferencji i komunikacji tekstowej, SecuSUITE do prywatnych rozmów telefonicznych oraz WatchDox do prywatnego współdzielenia plików.

Klucze, podpisy i szyfry

Co jednak, jeśli Priv wpadnie w ręce osoby niepowołanej? Firma zapewnia, że nawet wtedy nie powinniśmy się obawiać o nasze prywatne dane. Dzięki zastosowaniu procesu o nazwie Hardware Root of Trust, przejęcie kontroli nad urządzeniem czy wydobycie z niego informacji ma być niemożliwe. Osadzony w izolowanej przestrzeni procesora mechanizm weryfikuje cyfowy podpis firmware, firmware weryfikuje podpis systemu operacyjnego, system operacyjny weryfikuje skrót kryptograficzny bazowego systemu plików, a system plików weryfikuje skróty wszystkich załadowanych aplikacji. Wykorzystywana jest w tym procesie kryptografia klucza publicznego na bazie krzywych eliptycznych oraz funkcji skrótu SHA-256. Nie trzeba wspominać, że sam system plików jest domyślnie zaszyfrowany, spełniając pod tym względem wymogi amerykańskich władz federalnych (FIPS 140-2).

Nawet jeśli gdyby jednak gdzieś w tej smartfonowej fortecy znalazła się luka, BlackBerry obiecuje coś, czego nie oferuje żaden inny dostawca urządzeń z Androidem. Nad Privem czuwać będzie zespół ekspertów, którzy mają reagować na zagrożenia zanim zostaną wykorzystane one przeciwko użytkownikom, zanim jeszcze swoje łatki przygotuje Google.

Tak daleko posuniętych zabezpieczeń nie oferował nawet słynny Blackphone, a nowy smartfon BlackBerry przecież jest od niego technicznie bardziej zaawansowanym produktem. Pozostaje oczywiście jedno pytanie – ile to wszystko będzie kosztować? Ceny oficjalnie nie ujawniono, ale chiński serwis Leakfly mówi o 3999 renminbi, tj. ok. 2360 zł. Jak na taki sprzęt, nie wydaje się to kwotą przesadzoną, szczególnie w porównaniu do innych „flagowców” z Androidem. Jeśli BlackBerry dobrze to rozegra, zaoferuje do Priv odpowiednie narzędzia zarządzające dla użytkowników korporacyjnych, to ma sporą szansę znów stworzyć ulubiony telefon biznesmena, tym razem z największą na świecie biblioteką oprogramowania Androida. Może nawet zdecyduje się na niego nowy dyrektor CIA?

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.