r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Chcesz lecieć do USA lub Anglii? Najpierw naładuj smartfon…

Strona główna AktualnościSPRZĘT

Osoby chcące wybrać się do Stanów Zjednoczonych lub Wielkiej Brytanii przed udaniem się na lotnisko powinny pamiętać o… naładowaniu swoich urządzeń elektronicznych. Najnowsze rozporządzenia w tych krajach mówią bowiem o tym, że bez sprawdzenia, czy urządzenie tego typu działa i jest prawdziwe, a nie jedynie atrapą skrywającą wewnątrz ładunek wybuchowy, pasażer nie wejdzie na pokład samolotu. Na kontrolę szykować powinny się przede wszystkim osoby z Bliskiego Wschodu oraz Azji, ale obostrzenia dotyczą także innych.

Pierwsza z inicjatywą tego typu wyszła TSA – Amerykańska Federalna Administracja Bezpieczeństwa Transportu. Działanie to miałoby być efektem najnowszych odkryć wywiadowczych, które mówią o nowym rodzaju materiałów wybuchowych. Według nich terrorystom udało się stworzyć takie materiały, które nie są wykrywane przez obecnie stosowane kontrole bezpieczeństwa na lotniskach w USA. Podjęto więc decyzję o tym, że pasażerowie mogą być poproszeni o włączenie każdego z posiadanych urządzeń elektronicznych, aby wykazać, że są one nieszkodliwe i bezpieczne. Choć sprawdzenie takie nie musi dotyczyć każdego, z racji samego sprawdzania wyrywkowego tak naprawdę obowiązkowe staje się naładowanie urządzenia przed wizytą na lotnisku, lub utrzymanie go w stanie, który pozwoli na włączenie i chwilową pracę.

Urzędnicy TSA uznali, że muszą kontrolować wybrane lotniska w Afryce, na Bliskim Wschodzie, ale także w Europie. Sprawdzone mogą być tak telefony jak i odtwarzacze mp3, aparaty, tablety i laptopy. W przypadku niedziałającego urządzenia, nie zostaniemy z nim wpuszczeni na pokład samolotu, dodatkowo narażamy się na drobiazgowe przeszukanie osobiste. Podobne przepisy przygotowuje Departament Transportu Wielkiej Brytanii. I w tym przypadku powodem sprawdzania sprzętu ma być dbanie o bezpieczeństwo i zapobieganie terroryzmowi. Departament stwierdził, że badane będą osoby na niektórych trasach lotniczych, tak do jak i z terytorium Wielkiej Brytanii. Najprawdopodobniej największe kontrole spotkają mieszkańców części Azji oraz Bliskiego Wschodu.

r   e   k   l   a   m   a

Tutaj przepisy mają być jednak nieco łagodniejsze: jeżeli urządzenie nie będzie działać, pasażer będzie mógł pozostawić je na lotnisku do odbioru w trakcie powrotu, przesłać na dowolny adres, lub zmienić rezerwację własnego lotu na późniejszą, aby mógł w tym czasie naładować urządzenie i przygotować je do kontroli. Wydaje się, że w praktyce spowoduje to wiele problemów, zarówno po stronie pasażerów jak i samych służb odpowiadających za ich kontrolę. Czy obok biur rzeczy znalezionych wyrosną więc takie zajmujące się przechowywaniem sprzętu, który zapomnieliśmy przed odlotem naładować?

Teoretyczne powody wprowadzenia takich decyzji wydają się słuszne: walka z terroryzmem, zapewnienie bezpieczeństwa, dbanie o pasażerów. W praktyce przez lata wprowadzane zmiany doprowadziły do tego, że to pasażer podczas kontroli czuje się zaszczuty i obserwowany ze wszystkich stron. Zarówno Europa jak i Stany Zjednoczone tak naprawdę uległy terroryzmowi, bo przecież kiedyś kontrole, będące dzisiaj normalnością, nie miały racji bytu. Dodajmy, że niebawem jeszcze dokładniej będzie sprawdzane obuwie osób wchodzących na pokład samolotów. Czy samonapędzający się strach kiedyś uda się pokonać?

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.