Czytam sobie branżowe strony
internetowe i widzę, jak większość redaktorów i/lub komentatorów
krytykuje nowy system z Redmond mówiąc, że to XP na
sterydach, albo XP z przeźroczystymi okienkami, na
dodatek o kosmicznych wymaganiach. Zagłębiając się w
lekturę widzę, że ci sami redaktorzy proponują wyłączenie funkcji
takich jak User Account Control - bardzo ważnej jeśli nie
najważniejszej nowości w zakresie bezpieczeństwa - bo to
poprawi wydajność (artykuł dotyczył optymalizacji
systemu). Trochę się irytuję, bo jak można ciągle narzekać na brak
bezpieczeństwa, a samemu wyłączać zabezpieczenia? Zamykam komputer
i idę do znajomego. Pyta mnie, co takiego fajnego jest w tej nowej
Viście. Odpowiadam jednym tchem: UAC i inne funkcje zabezpieczeń,
indeksowane wyszukiwanie, Aero Glass, IE7, WMP 11... On dopytuje:
a coś naprawdę rewolucyjnego? Po chwili zastanowienia
mówię: w zasadzie to nic...
Naprawdę denerwuje mnie ignorancja
tych, którzy oceniają, a sami nawet nie widzieli albo nie mieli
ochoty dowiedzieć się, do czego to albo tamto tak naprawdę służy.
Sporo jest takich osób, ale zakładam, że większość użytkowników źle
oceniających nowy system Microsoft miała do czynienia przez jakiś
czas chociażby z wersjami beta lub Release Candidate (naprawdę
rzetelna ocena powinna opierać się niemniej na wersji finalnej).
Celowo napisałem "przez jakiś czas", bo uważam, że aby ocenić
system operacyjny trzeba na nim popracować co najmniej tydzień albo
dwa bez przerwy i nie cofać się w razie niepowodzeń, tylko próbować
radzić sobie w nowym środowisku. Inaczej ocena będzie wypaczona -
sam pamiętam, jak zainstalowałem Linuksa, a po dwóch dniach
wyrzuciłem go zniechęcony niedziałającym sprzętem i pewnie brakiem
osób w pobliżu, które mogłyby mi pomóc (to nie były czasy mojej
dużej aktywności w Internecie, a Linuksa ściągnął mi kolega na moją
wyraźną prośbę, bo sam miałem tylko modem). Nietrudno się domyślić,
że nie mam z tym najlepszych wspomnień, ale powstrzymuję się z
jednoznaczną oceną i na pewno nie napisałbym w Internecie, że Linux
to badziew, który nie obsługuje nawet głupiej karty A lub zwykłego
modemu B.
Wracając do Windows Vista, zmartwiłem się widząc wspominany we
wstępie "poradnik", który radzi, jak wyłączyć User Account Control
i to najlepiej od razu. Trudno się jednak nie zgodzić, że będzie to
spora optymalizacja wydajności systemu, no bo przecież będziemy
mieli jedno kliknięcie mniej przy każdej czynności wymagającej
przywilejów administratora. Jaka to oszczędność czasu! Idąc tym
tropem można też stworzyć poradnik optymalizacji mieszkania, w
którym poleci się pozbyć drzwi wejściowych - w końcu szukanie
kluczy, celowanie do zamka i sam proces otwierania czy zamykania
zajmuje więcej czasu, niż kliknięcie w przycisk Zezwalaj w oknie
komunikatu User Account Control.
Z drugiej jednak strony nie dziwię się, że ludzie tak sceptycznie
podchodzą do nowego systemu. Jako osoba, która z racji zawodu i
zainteresowań musi być zawsze na bieżąco lub nawet wyprzedzać rynek
(to umożliwiają mi rozmaite programy beta) i tak wiedziałem, że
zainstaluję Windows Vista i będę z niego korzystał tak szybko, jak
tylko będzie to możliwe. Na moim głównym komputerze mam już Vistę
od wersji RC1, wersję finalną zainstalowałem tydzień po jej
wydaniu. Nigdy nie musiałem więc zastanawiać się, czy warto
instalować Vistę. Podobnie sprawa wygląda z kupowaniem (czyli
płaceniem) - dziś wiadomo, że testerzy otrzymali za darmo
kopię w ramach podziękowania. Również w moim odczuciu Vista jest
dużo lepsza niż stary XP, bo ma szereg funkcji ułatwiających i
przyspieszających pracę dla mnie osobiście - na przykład
(użyję dość skrajnego przykładu) podgląd zawartości folderu w jego
ikonie... Dla mnie korzyść jest oczywista, bo wraz z nowym systemem
dostałem nieco więcej, niż miałem do tej pory i z tego "więcej"
jestem zadowolony.
Gdy jednak ostatnio przez dłuższą chwilę się nad tym wszystkim
zastanowiłem i porozmawiałem z kilkoma znajomymi na temat nowych
funkcji Visty (a jestem przepytywany przez wszystkich znajomych,
którzy choć trochę się tym interesują) - doszedłem do smutnego
wniosku. Jeśli miałbym zapłacić za ten podgląd zawartości folderu,
a nawet kilka innych unowocześnień te 800 czy 500 złotych
(orientacyjne ceny Home Premium, choć ta edycja nie zaspokaja moich
potrzeb) to niestety rachunek byłby oczywisty - stosunek
cena/korzyść raczej niezadowalający... Jeśli bowiem mowa o naprawdę
rewolucyjnych funkcjach tego systemu, to widzę tylko kilka: User
Account Control (wycięcie przywilejów administratora przy logowaniu
i ich późniejsze nadawanie po uzyskaniu jednorazowego pozwolenia),
SuperFetch (zarządzanie pamięcią RAM w zależności od nawyków
użytkownika), nowy instalator oraz indeksowane wyszukiwanie
wszystkiego i wszędzie wraz z elementami Aero (i nie mówię o
przeźroczystości, a raczej o ogólnych zmianach interfejsu). Co z
tego, że niektóre z tych rzeczy są w Linuksie, Mac OS albo jeszcze
gdzie indziej? To mnie nie obchodzi, jestem użytkownikiem
Windows!
Sporo jest rzeczy, które są fajne, ale nie widać praktycznego
zastosowania. Demonstrację o rozpoznawaniu mowy zrobiłem z
przyjemnością, bo nieźle to działało i ogólnie prezentowało się
dobrze. Celem było jednak pokazanie czegoś ciekawego najbardziej
zainteresowanym, bo przecież nie chodziło o powiedzenie hej,
zobacz jakie super to jest w tej Viście, jaka rewolucja. Sam
bym w życiu nie używał rozpoznawania mowy w codziennej pracy będąc
sprawnym fizycznie, bo skądinąd oczywiście cieszy, że funkcje dla
niepełnosprawnych są rozwijane i to na przyzwoitym poziomie. Ten
najczęściej krytykowany Aero Glass też wcale nie jest taki
bezużyteczny, bo przyjemniej się pracuje, jak wszystko na ekranie
jest takie ładne i "pływa", a nie miga. Pech chciał, że na moim
notebooku to się nie odpali ze względu na brak sterownika
(technicznie chipset jest ok). Można się też doszukać przydatności
w pasku Sidebar, opcji ReadyBoost (wirtualna pamięć RAM na nośniku
typu pendrive). Są również nowe opcje zasilania, system szybciej
wstaje z uśpienia, wiele narzędzi jest zintegrowanych (Windows
Mail, Windows Defender, kalendarz, kontrola rodzicielska - tak
powinno być, użytkownik nie powinien się zastanawiać, skąd ma wziąć
takie rozwiązania, ale jeśli nie chce z nich korzystać, powinien
móc je wyłączyć). Ale to wszystko po prostu nie jest rewolucyjne,
przynajmniej według mnie.
Bardzo ciekawa jest też technologia Address Space Layout
Randomization (pisaliśmy
o tym w newsach), całkiem niezły pomysł na zabezpieczenie się przed
wirusami w znany sposób atakującymi ważne elementy systemu. No
właśnie, znany sposób, bo trudno się zabezpieczyć przed
czymś, czego nie znamy... Nie oczekuję zatem, że Windows Vista
będzie miała mniej luk niż Windows XP. Takie porównania są trochę
nieracjonalne. Prawdę mówiąc nie interesuje mnie to tak bardzo,
dopóki wiem, że poprawki wychodzą na czas i że moja Vista je od
razu automatycznie ściągnie. Popłoch powodują bowiem ci, którzy nie
aktualizują swoich systemów. Potem słuchamy w telewizji, ile to
milionów ludzi padło ofiarą Blastera albo Sassera - wirusów
wykorzystujących luki, na które poprawki były akurat dostępne od
kilku miesięcy w Windows Update... Nie oznacza to wcale, że nie
jestem niczym zagrożony, ale jestem na pewno bardziej bezpieczny
niż ci, którzy mają naprawdę "dziurawy" system...
Te przemyślenia prowadzą mnie do
jednego wniosku - Vista to nie rewolucja, ale mało osób dostrzega
jej naprawdę dobre, wartościowe funkcje i cechy. Przykład z
wyłączaniem UAC najlepiej to ilustruje. Nie powiem, że nowości w
Viście przypominają większy Service Pack do Windows XP, bo to
byłaby znaczna przesada. Niemniej nie widzę powodów dla
przeciętnego użytkownika Windows XP do aktualizacji tuż po
premierze. Pomijam już kwestię wymagań sprzętowych. Widzę jednak
powody do zakupu Windows Vista wraz z nowym komputerem, z którym
system ten na pewno będzie pracował dobrze i szybko. I właśnie tak
to postrzegam - użytkownicy będą migrować w ten "naturalny" sposób
- wraz z nowymi komputerami. Wtedy nie trzeba przeliczać stosunku
ceny do korzyści, bo przecież jakiś system trzeba kupić (patrz
ostatni akapit), a cena Windows XP (do momentu wycofania ze
sprzedaży, o czym też pisaliśmy)
będzie zapewne bardzo zbliżona do cen równorzędnych wersji Visty.
Osobiście uważam też, że Vista to obecnie najlepszy system Windows
na rynku - użytkownicy domowi nie powinni więc masowo kupować
wersji OEM systemów XP zamiast Visty. Jakie mieliby powody?
Odpowiadając na jeden (żeby jeden) z pierwszych komentarzy -
nie trzeba kupować Windows, przecież można kupić komputer z
Linuksem - powiem, że owszem, można. Ja jednak przez cały czas
pisałem tu o Windows i o użytkownikach Windows (w tym o sobie), a
nie o innych rozwiązaniach. Nie uważam się za osobę kompetentną aby
wypowiadać się na temat Linuksa, Mac OS czy też tak zwanych
"aplikacji alternatywnych".