r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Debiutują procesory Intel Skylake – czas pożegnać Sandy Bridge i Ivy Bridge

Strona główna AktualnościSPRZĘT

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, dzisiaj Intel oficjalnie zaprezentował swoje pierwsze procesory desktopowe z rodziny Skylake. Modele oznaczone symbolami Core i5-6600K i i7-6700K przeznaczone dla wymagających użytkowników i entuzjastów zostały już przetestowane. Co takiego pokazuje więc kolejna generacja i czy warto zwracać na nią uwagę przy kupnie nowego komputera?

Premiera nowej architektury była wyczekiwana przez wielu użytkowników: nie każdy zdecydował się bowiem na przesiadkę na procesory z rodziny Haswell, a Broadwelle w przypadku układów desktopowych okazały się jedynie namiastką pełnej oferty, zamiast tego od dobrych kilku miesięcy możemy z nich korzystać w odmianach mobilnych. Zgodnie z przyjętym przez Intela planem rozwojowym, Skylake to „Tock”, czyli zupełnie nowa architektura, która korzysta z wykorzystywanego już wcześniej procesu technologicznego. W tym konkretnym przypadku mowa o 14 nm.

Producent po raz kolejny pokazuje, że zależy mu na energooszczędności. Choć TDP nowych procesorów wynosi 91 W, czyli więcej niż w przypadku Broadwelli (tylko 65 W) i Haswelli (88 W), to zastosowano tutaj zmiany, jakie mają poprawić efektywność energetyczną. Najważniejszą z nich jest przeniesienie zintegrowanych regulatorów napięć (FIVR ) z powrotem z procesorów do płyt głównych. Eksperyment ten miał miejsce w przypadku Haswelli i choć poprawił efektywność energetyczną jednostek mobilnych, odbił się negatywnie na możliwościach podkręcania desktopowych, a także temperaturach takich układów. Intel wycofał się więc z tych planów. Zrezygnowano także z 128 MB pamięci eDRAM, która pozwalała na rozwiniecie skrzydeł zintegrowanemu układowi graficznemu w procesorach Broadwell.

r   e   k   l   a   m   a

Tutaj znajdziemy natomiast iGPU w postaci HD 530 z 24 jednostkami wykonawczymi, taktowaniem 1150 Mhz i wsparciem dla DirectX 12, OpenCL 2.0 i OpenGL 4.4. Nowe nazewnictwo wprowadza jeszcze większy zamęt w oznaczeniach, bo jak do tej pory skorzystać mogliśmy z HD 4600, HD 5200 czy Iris 6100. Jak więc ulokować to iGPU? Wie to najprawdopodobniej jedynie Intel. Na szczęście zintegrowana grafika dziewiątej generacji ma i swoje plusy: fanów rozrywki cyfrowej powinna ucieszyć sprzętowa akceleracja kodeków VP8, VP9 i HEVC, które można spotkać już od dłuższego czasu, a które do tej pory powodowały spore obciążenie procesora. Dzięki Multi Plane Overlay powinno się natomiast zmniejszyć zapotrzebowanie na energię. W iGPU pojawiła się także bezstratna kompresja kolorów znana już z innych układów, która zmniejsza wymagania co do przepustowości pamięci.

Zmian jest znacznie więcej. Intel zdecydował się wbudowanie w nowe procesory kontrolera pamięci, który wspiera niskonapięciowe układy DDR3L i DDR4. Teoretycznie pozwala to na wprowadzenie do sprzedaży płyt głównych, które pozwolą na stosowanie obu typów pamięci. W praktyce jak na razie producenci decydują się głównie na DDR4. Nieco gorzej wygląda kwestia AVX-512 – jak informuje portal Bits and Chips, z nowych instrukcji związanych z liczbami zmiennoprzecinkowymi skorzystają jedynie posiadacze Xeonów zbudowanych w architekturze Skylake. Zwykli śmiertelnicy niestety nie będą mogli wykorzystać ich zalet.

Jak wygląda wydajność Skylake w praktyce? Pierwsze testy opublikowane przez portal AnandTech pokazują, że i7-6700K (4 rdzenie + HT, 4,0 GHz / 4,2 GHz w trybie Turbo), a także i5-6600K (4 rdzenie, 3,5 GHz / 3,9 GHz w Turbo) zapewniają wydajność o około 5 do 10% wyższą w zastosowaniach profesjonalnych, a nieco mniejszą w przypadku gier komputerowych. Wiele zależy jednak od punktu odniesienia: podobnie taktowane procesory z rodziny Ivy Bridge i Sandy Bridge nie mają z nimi żadnych szans, a na dodatek potrzebują znacznie więcej energii, niż modele Skylake. Całkiem przyzwoicie wypada także kwestia podkręcania: około 4,5 GHz przy napięciu zasilającym nieco ponad 1,3 V jest dobrym wynikiem – niestety dobrnięcie do 5 GHz będzie już wymagało bardzo wysokiego napięcia i wyspecjalizowanego chłodzenia.

Podsumowując: pierwsze testy procesorów korzystających z nowej architektury pokazują, że są one dobrym wyborem przede wszystkim dla posiadaczy układów z rodziny Ivy Bridge, Sandy Bridge, a także wszystkich starszych. Posiadacze Haswelli i potraktowanych nieco po macoszemu Broadwelli raczej nie mają powodów do zmiany aktualnej platformy na nowszą: inwestycja ta wiąże się z wymianą kilku podzespołów, a nie daje już aż takiej różnicy w wydajności. Teraz pozostaje czekać na pierwsze układy mobilne. Mamy nadzieję, że poradzą sobie jeszcze lepiej z wyśrubowanymi limitami TDP, jakie narzuca Intel.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.